Antyterroryści pod bronią przeszukali halę TS Wisły [ZDJĘCIA, WIDEO]

Piotr Drabik
Piotr Drabik
Policjanci, wchodząc na teren TS Wisły, szykowali się na każdą ewentualność. Stąd obecność antyterrorystów fot. Anna Kaczmarz
Przestępczość. Policjanci przez 5 godzin sprawdzali obiekty przy ul. Reymonta. W tle jest śledztwo o kibolski rozbój.

Uzbrojeni po zęby funkcjonariusze, psy tropiące, a nawet piła do cięcia betonu. Wczorajsza akcja policji na terenie hali przy ul. Reymonta w Krakowie przypominała sceny z filmu akcji. Antyterroryści do pomieszczeń Towarzystwa Sportowego Wisła weszli przed godz. 10 i aż do popołudnia przeczesywali dokładnie całą halę.

Autor: Piotr Drabik

Szukali flag?

Oficjalnie służby szukały... flag ukradzionych kibicom GKS Katowice. Krakowscy policjanci prowadzili czynności na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

To ona wszczęła śledztwo w sprawie wydarzeń z 12 maja 2017 r., kiedy grupa ok. 20 kiboli Ruchu Chorzów wtargnęła na teren znienawidzonego GKS Katowice. Ich łupem miały paść 44 flagi wrogiej drużyny. - Postępowanie dotyczy zarzutów rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia - informuje Katarzyna Musialik z prokuratury w Chorzowie.

Ale śledczy przyznają, że poszukiwanie skradzionych barw klubowych to tylko jeden z wątków śledztwa. Prokuratorzy skierowali swoje tropy do Krakowa nieprzypadkowo. Kibole Wisły i Ruchu ponad rok temu zwarli zgodę. A chuligańskie bojówki obu klubów należą do „ekstraklasy” przestępczego półświatka.

Dlatego do wtorkowej akcji zaangażowano uzbrojonych funkcjonariuszy z Samodzielnych Pododdziałów Antyterrorystycznych Policji. - W przeszukaniu hali brało w sumie udział około 40 funkcjonariuszy, w tym detektywi z Katowic - mówi nam mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji. Nikt nie został zatrzymany. Śledczy nie podali, jakie efekty przyniosło pięciogodzinne przeszukanie obiektów TS Wisły. Wiadomo tylko, że podczas czynności natrafiono na łatwopalną substancję. Zabezpieczył ją wezwany na miejsce zastęp straży pożarnej.

Władze krakowskiego klubu do całej sprawy odniosły się po wyjściu policjantów z hali przy ul. Reymonta. „Funkcjonariusze poszukiwali flag klubu sportowego GKS Katowice. Władze TS Wisła udostępniły pomieszczenia wskazane przez śledczych (...) Podczas działań nie znaleziono poszukiwanych przedmiotów” - napisano w oświadczeniu TS Wisły.

Powody wczorajszej akcji są o tym bardziej zagadkowe, że po majowym rozboju w Katowicach pojawiły się informacje o odnalezieniu skradzionych przedmiotów.

Podczas gdy antyterroryści skrupulatnie sprawdzali pomieszczenia hali, budynek nie został zamknięty. Jednak osoby postronne wchodzące do niego musiały liczyć się z kontrolą. Nie ominęły jej nawet zmierzające na trening koszykarki TS Wisły.

A może przy okazji...

Śledczy unikali odpowiedzi na pytanie, czy przy okazji tropienia skradzionych barw GKS Katowice szukali także innych śladów przestępczej działalności kiboli Wisły. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że na obiektach przy ul. Reymonta członkowie bojówki Wisła Sharks czują się jak ryby w wodzie.

Już trzy lata temu na naszych łamach ostrzegaliśmy, że w siłowni White Star Power powstała sekcja sztuk walki. W jej ofercie znalazł się wtedy street fight, czyli konkurencja mało związana ze sportem a bardziej z walkami na ulicach. Zdobyte w ten sposób umiejętności kibole mogą wykorzystywać w ustawkach z sympatykami innych klubów.

Przykład? W maju tego roku ok. 200 chuliganów m.in. Wisły Kraków i Ruchu Chorzów planowało na autostradzie A4 w Zabrzu zaatakować autobus z kibicami Śląska Wrocław. Do tego celu miały im posłużyć siekiery, maczety, pałki teleskopowe i noże. Szybka reakcja policjantów pozwoliła uniknąć konfrontacji.

Rozboje to tylko część przestępczej działalności Sharksów. Przed krakowskimi sądami toczy się kilkadziesiąt postępowań przeciwko kibolom Wisły, w tym o zabójstwa i handel narkotykami. To właśnie udział w nielegalnym biznesie miał być jednym z powodów zawarcia zgody między pseudokibicami Wisły i Ruchu.

Skalę walki o narkotykową strefę wpływów pokazała sprawa 6 członków bojówki Wisła Sharks. W styczniu tego roku Prokuratura Krajowa postawiła im 107 zarzutów grupie przestępczej, która w latach 2013-2015 siała postrach na Prądniku Czerwonym. Na ławie oskarżonych znalazł się Krzysztof M., ps. „Młody Misiek”. To brat Pawła M. ps. „Misiek”, lidera pseudokibiców Wisły, który w 1998 r. z trybun stadionu przy ul. Reymonta ranił nożem piłkarza Dino Baggio.

Jednym z dowodów przeciwko grupie sześciu kiboli są materiały filmowe pokazujące szalikowców trenujących walki uliczne w siłowni White Star Power przy ul. Reymonta. Pod koniec czerwca Krzysztof M. i reszta oskarżonych usłyszała wyroki od 20 miesięcy do 7 lat więzienia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie