Bez większych zmian

Redakcja
Rozmowa o amerykańskiej polityce zagranicznej z PAULEM S. RUNDQUISTEM, doradcą amerykańskiego Kongresu

- Czego możemy oczekiwać po nowym prezydencie USA?

   - Kolejna prezydentura - obojętnie, kto wygra wybory, będzie bardziej ukierunkowana na politykę międzynarodową. Jeżeli wygra Bush - nastąpią poważne zmiany w zespole jego ludzi. Sekretarz stanu Colin Powell dał do zrozumienia, że nie zostanie na kolejną kadencję, chce przejść na emeryturę. Najprawdopodobniej odejdzie również sekretarz obrony Donald Rumsfeld. Należy się spodziewać, że znacznie wzrośnie pozycja doradczyni Busha Condoleezzy Rice.
   Jednym z głównych zadań nowej administracji Busha będzie zapewne odbudowywanie tych powiązań międzynarodowych, które zostały poważnie nadwerężone podczas toczonej przez USA wojny z terroryzmem. Natomiast od Johna Kerry'ego raczej nie należy oczekiwać, że w przypadku wygranej straci zainteresowanie dla wojny z terroryzmem. Pamiętajmy o jego militarnej przeszłości. Nie można również zapomnieć o tym, że większość amerykańskich obywateli przywiązuje dużą wagę do pokonania terrorystów. W ekipie Kerry'ego będzie można zauważyć ludzi, którzy zajmowali się problematyką międzynarodową za czasów prezydentury Billa Clintona. Do Białego Domu wróci najprawdopodobniej - w jakimś sensie - Madleine Albright, była sekretarz stanu Clintona.
   - Czy nowa administracja będzie używać więcej politycznych środków dla zwalczenia terroryzmu, czy też ograniczy się wyłącznie do militarnych akcji?
   - Myślę, że administracja obecnego prezydenta już teraz zaangażowana jest w poszukiwanie politycznych środków możliwych do wykorzystania w wojnie z terroryzmem. Próbuje się znaleźć bardziej wyważone podejście do tego problemu. Stany Zjednoczone rozszerzają swój międzynarodowy program edukacyjny w krajach muzułmańskich, żeby zwiększyć otwarcie studentów z tamtego rejonu na kulturę Zachodu. Rozbudowuje się programy wymiany międzynarodowej.
   - Czy może dojść do dialogu z bardziej umiarkowanymi przywódcami islamskich ugrupowań terrorystycznych?
   - Bardzo trudno wyobrazić sobie, aby w obecnej sytuacji Stany Zjednoczone nawiązały kontakty umożliwiające tego rodzaju dialog. Trudno uwierzyć w to, że znaleźliby się ludzie wiarygodni zarówno dla Zachodu, jak i radykalnych islamistów. Myślę, że na pewno mamy pewne, nieformalne kontakty z przedstawicielami radykalnych ugrupować islamskich. Byłoby to nieefektywne, żeby - przez dłuższy czas - prowadzić jakieś formy dialogu wyłącznie z pomocą dostępnych dzisiaj kontaktów. Ale, jak już mówiłem, bezpośrednie rozmowy na wyższych szczeblach są w najbliższym czasie raczej mało prawdopodobne.
   - 11 września 2001 roku przeciwko Ameryce wystąpiła stosunkowo nieduża grupa wrogów. Dzisiaj, po trzech latach toczonej przez USA wojny z terroryzmem, zastęp wrogów Ameryki znacznie się powiększył. Może więc toczenie działań wojennych nie jest najlepszym rozwiązaniem?
   - Rzeczywiście, obserwujemy radykalizację postaw zarówno ludności irackiej, jak i w innych krajach Bliskiego Wschodu. Radykalizacja nie jest natomiast widoczna w muzułmańskich krajach Afryki. Nie rozszerza się poza region Bliskiego Wschodu.
   - Może to tylko kwestia czasu?
   - Być może. Wiem, że Stany Zjednoczone podejmują wysiłki dla utrzymania dobrych kontaktów z krajami muzułmańskimi w centralnej Afryce. Doszło również do unormowania stosunków z Libią. Myślę, że na radykalizację postaw arabskiej ludności mają również wpływ wewnętrzne napięcia w krajach regionu Bliskiego Wschodu, które istniały już przed rozpoczęciem wojny z terroryzmem, ale nie były tak widoczne jak obecnie.
   - Kilka miesięcy temu okazało się, że Saddam Husajn nie miał broni masowego rażenia, a był to - jak twierdził Waszyngton - jeden z głównych powodów rozpoczęcia militarnej interwencji w Iraku. Czy w Ameryce podejmowane są wysiłki dla zapobieżenia temu, żeby decyzje o rozpoczęciu działań wojennych były podejmowane na podstawie nie do końca sprawdzonych przesłanek?
   - Kongres postanowił zreorganizować amerykańskie służby wywiadowcze. Zmiany są dokonywane przez niezależnych ekspertów. Dzięki przeprowadzanej reorganizacji proces podejmowania decyzji na najwyższych szczeblach władzy na pewno zostanie ulepszony. Pamiętajmy również i o tym, że efekty pracy wywiadu nigdy do końca nie są pewne, nigdy nie wie się wszystkiego. W swoim czasie Kongres poparł decyzję o rozpoczęciu wojny z Irakiem. Za wojną opowiedzieli się zarówno republikanie, jak i demokraci. Zapewne podjęta wtedy decyzja byłaby inna, gdyby senatorzy i kongresmani wiedzieli wtedy to, co wiedzą dzisiaj.
   - Jakie miejsce zajmuje Europa w polityce międzynarodowej Stanów Zjednoczonych?
   - Rosnąca rywalizacja gospodarcza między Stanami Zjednoczonymi a powiększoną Unią Europejską na pewno będzie miała znaczenie dla amerykańskiej polityki międzynarodowej. Na przykład rywalizacja między Boeingiem i Airbusem - po obu stronach Oceanu Atlantyckiego narastają oskarżenia o ukryte subsydiowanie tych firm przez władze. Pojawią się pytania o możliwość przetrwania tych i innych firm w ramach amerykańsko-europejskiej rywalizacji. O możliwość przetrwania warunków wolnej konkurencji. Wydaje się jednak, że z tymi problemami będą musieli sobie radzić kolejni prezydenci.
   - Czego po nowym prezydencie USA może spodziewać się Polska i jej obywatele?
   - W Polsce najbardziej gorącym problemem jest teraz kwestia amerykańskich wiz. Jakiekolwiek rozstrzygnięcia w tej sprawie opóźniają się również z powodu utworzenia w ramach amerykańskiego rządu Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który ma wpływ na określanie zasad przyznawania wiz. Trwa proces wypracowywania powiązań między tym departamentem a Departamentem Sprawiedliwości i Departamentem Stanu. W jego ramach usiłuje się znaleźć równowagę między kwestiami bezpieczeństwa a zapewnieniem swobody przekraczania granic państwowych. Znajdowanie tej równowagi nie będzie ani łatwe, ani krótkotrwałe, chociażby z uwagi na liczbę instytucji rządowych, które są w to zaangażowane. Sytuację dodatkowo komplikuje wciąż realne zagrożenie terrorystyczne.
   Wydaje mi się, że najbardziej logiczną drogą dojścia do korzystniejszych dla polskich obywateli zasad przyznawania amerykańskich wiz czy ich zniesienia jest wypracowanie wspólnej polityki wizowej wobec wszystkich nowych państw Unii Europejskiej. W krótkim terminie starania Polski o zniesienie wiz nie zakończą się sukcesem.
Rozmawiał:
JAROSŁAW ARMATYS

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie