Biesiadny savoir-vivre

Redakcja
Rozpisałem się, proszę Państwa, przed tygodniem o sztućcach do sałat, nie podając w końcu, jak mianowicie radzić sobie w razie ich braku: ano, normalnie, proszę Państwa, całkiem normalnie na staropolskiej zasadzie "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma", czyli jeść sałatę zwyczajnymi sztućcami. Albo też - do przysłowia "w braku laku zrobił kaku" dla odmiany się odwołując - jeść ją sztućcami deserowymi, czyli takimi samymi jak podstawowe, lecz mniejszymi o jedną trzecią mniej więcej.

   Pozostaje pytanie - nożem i widelcem czy też samym widelcem?
   Racjonalne i służące wygodzie s.v. odpowiada na to pytanie w jedyny logiczny sposób - to zależy od sałaty. Jeśli jest miękka i rozdrobniona, jak np. mizeria czy sałatka pomidorowa, to oczywiście samym widelcem. Chyba że pomidory pokrajane są w talarki, gdyż te bywają wielkie jak koła dziecięcego wózka, z włożeniem których do ust nawet ropucha miałaby niejakie trudności, a na dodatek bywają talarki nieobrane ze skórki, gdyż obrane można łatwo przekroić kantem widelca, co jest dozwolone, acz niekoniecznie mile widziane.
   Sałatę twardą i sprężystą natomiast jemy nożem i widelcem, krojąc ją na niewielkie kawałki i nabijając starannie na zęby widelca, bo takie sałaty bywają złośliwe jak małpy i potrafią zeskoczyć z nich jak sprężyna. No i wylądować w najmniej oczekiwanym i stosownym miejscu, jakim jest krawat sąsiada albo też dekolt sąsiadki, a panie wolą być obsypywane kwiatami niż sałatkami w sosie vinegrette, co wydaje się być mało logiczne, bo - przyznają Panowie zapewne łaskawie - sałata w ostrym sosie daje więcej satysfakcji od jakiegoś tam chabazia.
   To, co zostało powyżej napisane, odnosi się, rzecz jasna, do sałat podawanych jako oddzielne danie, obojętne, na małych czy na dużych talerzach.
   Ten, francusko-południowy obyczaj zadomowił się u nas na dobre. I - nomen omen, bardzo dobrze, bo dobre sałaty zasługują na lepszy los od losu dodatku do dania zasadniczego, jak to w tradycyjnej kuchni polskiej bywa.
   Gdy ktoś jednak lubi ją tak właśnie traktować - sytuacja zmienia się diametralnie, gdyż wówczas je się każdą sałatę tak samo jak danie główne i tymi samymi sztućcami, gdyż - przyznają Państwo być może łaskawie - nieustanne odkładanie sztućców stołowych i sięganie po sałatkowe e vice versa wymaga nazbyt żywej gestykulacji. Oraz wręcz akrobatycznych umiejętności na dodatek.
   Czyli - jeśli danie główne wymaga użycia noża - stawiamy talerzyk na sałatę nieco powyżej głównego talerza z jego lewej strony i nabijamy ją, pomagając sobie nożem, na zęby widelca, a jeśli danie główne noża nie wymaga - stawiamy talerzyk podobnie, lecz z prawej strony talerza głównego i nabieramy ją na wewnętrzną stronę widelca.
   I tyle. Na surówkach jednak sałaty jarzynowe się nie kończą. Za tydzień zaczniemy więc drugi minicyklik o sałatach gotowanych i owocowych.
Brat Chama

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie