Bohosiewiczowie: Polacy, którzy nie zapomnieli o ormiańskich...

Bohosiewiczowie: Polacy, którzy nie zapomnieli o ormiańskich przodkach

Agnieszka Maj

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Andrzej Bohosiewicz

Andrzej Bohosiewicz ©fot. Andrzej Banaś

Historia. Ich przodkowie przybyli na Kresy Wschodnie z księstwa Mołdawii w XVII wieku. Szybko spolonizowali się i stali się ziemianami. Do rodu należą znani prawnicy, lekarze, ale także artyści. Jedną z najsłynniejszych przedstawicielek rodziny jest aktorka Sonia Bohosiewicz.
Andrzej Bohosiewicz

Andrzej Bohosiewicz ©fot. Andrzej Banaś

19 września w Krakowie odbędzie się pierwszy światowy zjazd rodziny Bohosiewiczów. Organizuje go Andrzej Bohosiewicz, były radny miasta, a potem sejmiku, działacz związkowy. - Chcę uświadomić wszystkim Bohosiewiczom, jakie są ich korzenie i zainteresować ich historią - mówi Andrzej Bohosiewicz.

Jego pasja tropienia historii przodków zaczęła się w latach 70. - Kiedy mój ojciec był w szpitalu i wiedzieliśmy, że dochodzi do końca swoich dni, chciałem mu zrobić przyjemność. Namalowałem dla niego drzewo genealogiczne - mówi.

Od tego czasu spędził wiele godzin, szukając śladów Bohosiewiczów w starych księgach parafialnych, na cmentarzach, w książkach i internecie. To była dla niego wielka przygoda, odkrywanie rodzinnych tajemnic, poznawanie dalekich krewnych i nauka historii.

- Kiedy byłem mały, mama do snu czytała mi "Ogniem i mieczem". Nigdy nie przypuszczałem, że kiedyś na własne oczy będę mógł zobaczyć te miejsca - mówi Andrzej Bohosiewicz.

Najpierw kupcy, potem ziemianie
Nazwisko Bohosiewicz wywodzi się od ormiańskiego imienia Bohos, czyli Paweł. Gdyby je więc spolszczyć, brzmiałoby Pawłowicz lub Pawłowski.

Bohosiewiczowie przybyli na Kresy Wschodnie z księstwa Mołdawii w XVII wieku jako zamożni kupcy. Szybko spolonizowali się i stali się ziemianami. Za czasów króla Jana III Sobieskiego otrzymali przywilej szlachectwa i od tego czasu pieczętowali się herbem Sas.

Najstarsi znani Bohosiewiczowie zamieszkali w Kamieńcu Podolskim. Potem drugim ważnym dla nich miastem były Kuty nad Czeremoszem (obecnie na Ukrainie). Do dziś zachowały się tam cenne pamiątki po tej rodzinie, głównie płyty nagrobne. Ich gniazdem rodzinnym jest Baniłów nad Czeremoszem. Tam znajdował się największy majątek Bohosiewiczów liczący 1200 ha wraz z folwarkiem, gorzelnią, trzema karczmami i czterema młynami. Tam też znajduje się cmentarz rodzinny.

Ziemiańskie życie Bohosiewiczów zakończyła II wojna światowa. - Doprowadziła do ich zubożenia i rozproszenia po świecie. Niestety, nie pozostał ślad po dworkach, nie zachowało się ich wyposażenie, meble i pamiątki - mówi Andrzej Bohosiewicz.
Teraz w Polsce, wg GUS-u, mieszkają 73 osoby noszące nazwisko Bohosiewicz. W Krakowie to kilkanaście osób. Ród tworzą jednak także inni potomkowie, którzy noszą inne nazwisko, ale w ich żyłach płynie krew Bohosiewiczów. Mieszkają m.in. w USA, Kanadzie, Anglii, Niemczech, a także Izraelu.

Lekarze, prawnicy, naukowcy
Jedną z najstarszych znanych postaci rodu jest Marianna Bohosówna. Była niepokorną zakonnicą żyjącą w XVII wieku. Nieustannie wchodziła w konflikty z innymi siostrami. W końcu oskarżyły ją, że zbierała pieniądze na zakonnice, a kupiła za nie folwark w Stanisławowie. Podburzyły przeciwko Mariannie arcybiskupa, który nałożył na nią klątwę. Potem ją jednak zdjął - po wysłuchaniu jej tłumaczeń.

Wśród Bohosiewiczów sporo było dentystów. Do najbardziej znanych należy prof. Teodor Bohosiewicz (1867-1948). Zorganizował i kierował pierwszą we Lwowie prywatną kliniką, zwaną ówcześnie "ambulatorium zębno-lekarskim".

To on wprowadził termin stomatologia do powszechnego użycia. Pod koniec życia, w 1939 roku przeniósł się do Krakowa. Pochowany został na cmentarzu Rakowickim. Słynnym lekarzem jest także prof. Janusz Andrzej Bohosiewicz (ur. 1945), kierownik Katedry i Kliniki Dziecięcej w Katowicach.

Do rodu Bohosiewiczów należą także osoby, które noszą inne nazwisko jak Marie Josephine Whitaker. Urodziła się w 1925 roku w Podhajczykach, w majątku swojej babki. Wojna zastała je w Kołomyi, skąd matka z córkami uciekły do Rumunii. W czasie tej dramatycznej przeprawy musiały m.in. przepłynąć - pod koniec zimy - przez rzekę, pełną topniejącego śniegu. Udało im się przedostać na Cypr, a stamtąd do Rodezji. Maria studiowała literaturę francuską w RPA. W 1978 roku objęła katedrę na uniwersytecie w Johanessburgu i została pierwszą kobietą mianowaną przez uczelnię na to stanowisko. Jej prace z dziedziny literatury francuskiej z przełomu XIX i XX wieku zyskały uznanie uczonych.

W rodzinie nie brakowało także przedsiębiorców. Należał do nich Erwin Kajetan Bohosiewicz. W połowie lat 20. XX wieku był znanym hodowcą koni w Małopolsce. Zajmował się m.in. odbudową pogłowia koni huculskich. Jego drugą pasją było winiarstwo.

Część Bohosiewiczów wybrała jednak karierę artystyczną, na przykład Ewa Sztolcman--Kotlarczyk (1928-2002), aktorka, która pracowała m.in. w Teatrze Rapsodycznym. Wiele pokoleń krakowskich dzieci zapamiętało ją jako Królową Zimy. Zajmowała się także działalnością charytatywną, pomagała dzieciom, zwłaszcza niepełnosprawnym, ale także chorym i samotnymi dorosłym. - To była kobieta dynamit o niesłychanym temperamencie - wspomina Andrzej Bohosiewicz.
Jednak najbardziej znaną artystką z tej rodziny jest Sonia Bohosiewicz, absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Po studiach zaczęła pracować w Teatrze Starym, związana była z grupą Rafała Kmity. Była także aktorką Teatru Słowackiego.

Aktorem jest też Jakub Bohosiewicz związany z teatrem Bagatela w Krakowie. Kolejny znany artysta w rodzinie to Marian Gołogórski ur. w 1948 r. w Zakopanem, rzeźbiarz, który prowadzi swoją autorską galerię w Krakowie.

W rodzinie nie brakowało także prawników. Należał do nich prof. Grzegorz Leopold Seidler, profesor prawa na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej- -Curie w Lublinie, żywa legenda tej uczelni. "Kolejne roczniki absolwentów Wydziału Prawa UMCS mają w swojej pamięci niezapomniane wykłady Profesora, jego wyróżniającą się godnością postawę i wygląd angielskiego gentelmana, niosącego ze sobą nie tylko przekaz wiedzy prawniczej, tradycji i kultury polskiej inteligencji, ale także klasy i elegancji w sposobie bycia" napisał jeden z jego uczniów.

Wszystkie te osoby, historię rodziny oraz dzieje Ormian w Polsce opisał Andrzej Bohosiewicz w swojej książce "Ormiańska rodzina Bohosiewiczów". Dedykował ją swojemu wnukowi. - Mam nadzieję, że moja praca będzie kontynuowana przez następne pokolenia Bohosiewiczów - mówi Andrzej Bohosiewicz.

Zjazd rodziny Bohosiewiczów
Bohosiewiczowie będą mieli swój pierwszy rodzinny zjazd 19 września w Krakowie. W spotkaniu weźmie udział ponad 120 osób. Przyjadą m.in. ze Szczecina, Warszawy, Katowic, a nawet z Japonii, gdzie mieszka Kazumi Yamashita-Bohosiewicz.
- Są dwa główne cele zjazdu. Chcę, żeby rodzina się poznała i spotkała, a oprócz tego - zainteresowała przeszłością. W dzisiejszych czasach brakuje mi pamiętania o tradycji. My nie mamy się czego wstydzić, byliśmy mocarstwem europejskim i po prostu mamy się czym chwalić - mówi Andrzej Bohosiewicz.

W czasie zjazdu zaprezentowane zostanie także drzewo genealogiczne rodu, a także liczne pamiątki. Do jednej z najcenniejszych należy obraz z XVII wieku przedstawiający Bogdana Bohosiewicza, syna Jana Owanesa. Dzieło to na co dzień wisi na honorowym miejscu w mieszkaniu Andrzeja Bohosiewicza w Krakowie.

Podczas zjazdu będzie można zobaczyć także zdjęcia miejsc, związanych z rodziną, portrety krewnych. - Będą tam ludzie, których zobaczę po raz pierwszy, ale którzy już teraz do mnie mówią wuju - mówi Andrzej Bohosiewicz.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo