Borewicz był nawet lepszy od Bonda

Paweł Gzyl
Bronisław Cieślak próbował być politykiem, ale zdecydowanie lepiej idzie mu na filmowym planie
Bronisław Cieślak próbował być politykiem, ale zdecydowanie lepiej idzie mu na filmowym planie fot. Bartek Syta
Serial. Krakowski dziennikarz Bronisław Cieślak opowie w telewizji, jak zrobił aktorską karierę i został milicjantem, jakiego PRL nie widział.

Czterdzieści lat temu w Telewizji Polskiej odbyła się premiera pierwszego odcinka serialu „07 zgłoś się”. Ten jubileusz będzie okazją do spotkania się aktorów i twórców cyklu w studiu TVP Seriale w najbliższą niedzielę o godz. 18.25.

O kulisach pracy na planie opowiedzą : Bronisław Cieślak, Ewa Kuzyk-Florczak, Hanna Dunowska, Elżbieta Kijowska, Jerzy Rogalski i Izabela Trojanowska. Wśród gości pojawią się również Jerzy Dziewulski, dawny milicjant, potem polityk oraz Kazimierz Tarnas, współreżyser dzieła.

„07 zgłoś się” to jeden z najpopularniejszych seriali w historii polskiej telewizji. Był emitowany od 1976 do 1989 roku i jest utożsamiany z popkulturą epoki Peerelu. Telewizja regularnie wznawia jego emisję na swych różnych kanałach, został również wydany na kasetach VHS i płytach DVD.

- Mam świadomość, że nie kręciliśmy oscarowych cudów. To był prosty, komercyjny serialik telewizyjny, nic nadzwyczajnego, ale jeśli i dziś budzi on sympatię, to prawdopodobnie dlatego, że to był film, w którym mamy swoisty zapis obyczajów i portret czasów PRL - tłumaczy Bronisław Cieślak, odtwarzający główną rolę porucznika Borewicza.

Opinie co do genezy „07 zgłoś się” są do dziś podzielone. Jedni twierdzą, że cykl został nakręcony na zamówienie władz, aby „ocieplić” wizerunek milicji po wydarzeniach na Wybrzeżu i Radomiu w 1970 i 1976 roku.

Drudzy - sugerują, że serial nie do końca był „prawomyślny”. Wszak pojawiały się w nim dowcipy o milicjantach, nie brakowało dwuznacznych postaci; o zyciorysach niewygodnych dla ówczesnej władzy (choćby kobieta, która po wojnie była zesłana na Sybir), bohaterowie pili Coca-Colę i używali zachodnich kosmetyków od dezodorantu Old Spice po perfumy Nina Ricci.

- Serial szedł pod prąd propagandowym stereotypom. Dowód? ZSRR nigdy nie kupił i nie wyświetlił żadnego z odcinków „07 zgłoś się”. Serial kupiła za to Bułgaria. To był kraj, w którym ludzie, jak się już ośmielili mówić szczerze, to mieli kaca, bo uważano ich za najwierniejszego stronnika Wielkiego Brata. Ale Bułgarzy kupili kilka odcinków naszego serialu i wyświetlali je w kinie nocnym jako wcielenie zachodniej kultury - mówi aktor.

Największe kontrowersje budziła postać głównego bohatera. Porucznik Borewicz zachowywał się jak James Bond: chodził w amerykańskiej kurtce wojskowej, ostro traktował przestępców, uwodził kobiety, był po rozwodzie, ale miał ślub kościelny, znał angielski i jeździł do Londynu.

- Reżyser serialu przyjechał do Krakowa bez zapowiedzi. Było rano, otworzyłem w piżamie, a on mówi: „Nazywam się Krzysztof Szmagier”. Długo potem rozmawialiśmy. W końcu zdecydowałem się wziąć tę rolę, ponieważ nie pasowała do stereotypowego wizerunku milicjanta. Borewicz był raczej krnąbrnym inteligentem, który nie przestrzega regulaminu - wyjaśnia aktor.

Bronisław Cieślak pracował wtedy jako dziennikarz Telewizji Kraków. Roman Załuski zaproponował mu w 1976 roku udział w serialu obyczajowym „Znaki szczególne”. Ponieważ dziennikarz wypadł dobrze - Załuski zarekomendował Cieślaka Szmagierowi. Telewidzowie zaakceptowali „naturszczyka” na ekranie, dzięki czemu do dziś z powodzeniem kontynuuje on aktorską karierę (obecnie możemy go oglądać w serialu kryminalnym „Malanowski i Partnerzy”).

Krzysztof Szmagier chciał reaktywować serial po 1989 roku. Napotkał jednak zdecydowany opór ze strony Cieślaka. Aktor uznał, że jego bohater nie przeszedłby ówczesnych weryfikacji w resorcie. Choć reżyser nie odpuścił pomysłu - nie udało mu się do śmierci w 2011 roku wcielić go w życie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ośmiorniczka
Milicja z PRL to elita . Wykształceni.obyci . Bond przy nich to tępe dwa zera wspomagane techniką. Serio !
Czy były wtedy bójki w środku miasta, kibolskie ustawki itp. Ciemną nocą człowiek umęczony podnoszeniem kielonków do spragnionych ust, spokojnie docierał do domu, bo prawie na każdej ulicy czuwał on, milicjant. Ci, którzy nie żyli w tych czasach nie wierzcie we wszystko co opowiadaja dzisiejsi weterani walk o koryta, To oni są gorsi od tej zwykłej milicji.
Dodaj ogłoszenie