Brzemię zostało zdjęte

JERZY ZABORSKI
Beskid Andrychów przegrał wyjazdowe spotkanie z Dalinem Myślenice 1:2, ale zachował fotel lidera grupy małopolsko-świętokrzyskiej III ligi.

Kontuzja Dariusza Chowańca (w koszulce w pasy) może się odbić na wynikach Beskidu Fot. Jerzy Zaborski

III LIGA PIŁKARSKA. Pierwsza jesienna porażka Beskidu Andrychów

Andrychowianom nie udało się wyleczyć z myślenickiego kompleksu. - Dalin nie był dla nas drużyną poza zasięgiem - uważa Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu. - Mieliśmy niesprzyjające okoliczności w podjęciu walki przynajmniej o punkt. Ktoś powie, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale bardzo widoczny był brak w naszej defensywie stopera Michała Klibra, pauzującego za czerwoną kartkę. Owszem, miałem na tę pozycję kilka wariantów do wyboru. Ostatecznie postawiłem na Wojciecha Siwka. Przesunięcia w defensywie są dla nas o tyle odczuwalne, że złożona jest ona głównie z młodych graczy. Kliber też do starych nie należy, ale on swoją postawą cementuje obronę. Nie odpuści przeciwnikowi, chyba że go wdepta w murawę, a on na to nie pozwoli.

Być może młodzieżowej drużynie Beskidu zabrakło właśnie takich postaw do naśladowania, choć przecież w przodzie walecznością imponuje Tomasz Moskała.

- Straciliśmy nie tylko pierwsze jesienne punkty, ale także i dwie bramki. Nie ma jednak powodów do niepokoju - uważa Krzysztof Wądrzyk. - Przecież nawet po zwycięskich spotkaniach mówiłem, że kiedyś nadejdzie dzień porażki i tak też się stało. Na pewno trzy kolejne zwycięstwa rozbudziły apetyty na kolejne zdobycze nie tylko wśród kibiców, ale także i samych zawodników. Seryjne zwycięstwa niosą jednak za sobą pewne niebezpieczeństwo, bo mogą nieco uśpić czujność piłkarzy. Odniosłem wrażenie, że chłopcy po trzech zwycięstwach poczuli się zbyt pewnie i być może dlatego pierwsza połowa w Myślenicach była naszą najsłabszą tej jesieni. To trochę dziwne, bo przecież po pokonaniu na własnym boisku Popradu, właśnie trener muszynian wspomniał, że jego zawodnicy pokpili nieco sprawę po udanym starcie. Myślałem, że te słowa także będą przestrogą dla moich zawodników. Szybko jednak odczuliśmy tę chorobę na własnej skórze. Mam nadzieję, że to tylko lekkie jej objawy. Mimo to mogliśmy się pokusić w Myślenicach przynajmniej o punkt. Gole straciliśmy po szkolnych błędach, których w poprzednich meczach potrafiliśmy się ustrzec. Jednak właśnie umiejętność wykorzystywania potknięć przeciwnika decyduje o wynikach. Tak też się stało. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że tym razem nie zagraliśmy tego, co sobie założyliśmy.

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie