Burmistrz: Nie ma afery

Redakcja
Uchwała Rady Miejskiej w Miechowie o bezprzetargowej sprzedaży ponad 2 hektarów Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej budzi kontrowersje wśród niektórych radnych i mieszkańców. W kuluarach mówią nawet o "małej aferze gruntowej".

MIECHÓW. Mleczarnia przenosi działalność produkcyjną do Charsznicy. A miechowski samorząd sprzedaje jej - jako użytkownikowi wieczystemu - teren w mieście.

- Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Miechowie jest użytkownikiem wieczystym gruntu przy ulicy Prusa. A - zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami - sprzedaż nieruchomości w drodze bezprzetargowej odbywa się wówczas, gdy następuje na rzecz jej użytkownika wieczystego. Więc w sytuacji, gdy OSM wnioskowała o nabycie gruntu, nie było możliwości prawnej, by organizować przetarg - wyjaśnia Krzysztof Filipek, naczelnik Wydziału Geodezji i Mienia Komunalnego Urzędu Gminy i Miasta w Miechowie.

Dodaje, że kwota, którą OSM wpłaci do kasy gminy, to ponad 283 tys. zł. - Jest to różnica między wartością prawa własności a prawa użytkowania wieczystego - informuje. Jednak do naszej redakcji docierają sygnały, że gmina na tej transakcji straci, a zyska spółdzielnia. Jeden z naszych Czytelników zauważa, że jeśli OSM sprzeda nieruchomość, to zarobi na tym o wiele więcej niż gmina. - Tak naprawdę, spółdzielnia przez cały czas mogła sprzedać prawo użytkowania wieczystego. Teraz, jeśli uchwała Rady zostanie zrealizowana i podpisany akt notarialny, będzie mogła sprzedać, ale prawo własności. Jednak niewiele to zmienia, bo użytkownik wieczysty też dysponuje nieruchomością jak właściciel - dodaje Krzysztof Filipek.

- Nie wiem, dlaczego mówi się o jakiejś aferze. Żadnej afery gruntowej nie ma - stwierdza burmistrz Dariusz Marczewski.

Leszek Nitwinko, prezes OSM w Miechowie, przypomina tylko, że to spółdzielnia - z własnych funduszy i zaciąganych kredytów - na gruntach przy ul. Prusa wybudowała wszystkie obiekty i od podstaw uzbroiła teren.

Jednak coraz głośniej mówi się, że OSM z jednej strony uzyska prawo własności do terenu przy ul. Prusa w Miechowie, a z drugiej - zamierza przenieść działalność produkcyjną do Charsznicy. Zdaniem radnych to kolejna strata dla Miechowa.

Leszek Nitwinko wyjaśnia, że decyzja o utrzymaniu jednego z dwóch zakładów produkcyjnych nie oznacza likwidacji OSM w Miechowie. Przyznaje, że obecnie spółdzielnia działa w trudnych warunkach. - W tym terenie są urodzajne ziemie, na których można uprawiać prawie wszystko, uzyskując wysokie plony i dobry dochód. To powoduje, że większość rolników zaprzestała pracochłonnej hodowli bydła i produkcji mleka na korzyść innych produktów. Najwięcej mleka mleczarnia miała w latach 1987 - 1988. Ale później zaczęło go brakować. Poza tym nie było stabilnych cen mleka na rynku. Na to wszystko nałożyła się koniunktura. Spożycie mleka w Polsce jest niskie - mówi prezes Nitwinko.

Przypomina, że - w wyniku kurczącej się bazy surowca - w roku 2001 zamknięto oddział mleczarni w Sławicach. Pozostały dwa zakłady produkcyjne: w Miechowie i Charsznicy. Jednak mleka było coraz mniej. - W roku 2009 przekroczyliśmy pułap możliwości produkowania w dwóch zakładach. Utrzymanie produkcji w obydwu groziło bankructwem. Koszty pracy tych zakładów w stosunku do wielkości produkcji stały się za duże, by utrzymać płynność finansową i rentowność - wyjaśnia prezes Leszek Nitwinko.
I zaznacza, że największe dochody dla OSM przynosił zakład w Charsznicy, gdzie miesięcznie wytwarza się 120 ton serków homogenizowanych. Drugim strategicznym działem jest proszkownia mleka. Prezes podkreśla, że - ze względu na jej wielkość - nie było możliwości przeniesienia tej działalności do Miechowa.

Sprawy związane z przestrzenią oraz możliwościami gospodarczymi i ekonomicznymi sprawiły, że zdecydowano o pozostawieniu zakładu w Charsznicy i przeniesieniu do niego z Miechowa produkcji mleka, śmietany i napojów mlecznych. - Ale gwarantuję, że Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Miechowie pozostaje, bo to już jest znana marka. Jedynie produkcja będzie prowadzona w Charsznicy - wyjaśnia prezes Nitwinko.

W naszym mieście, w budynkach OSM, pozostanie administracja skupowa - z laboratorium oraz transport. Na pytanie: czy spółdzielnia przewiduje sprzedać część obiektów w Miechowie, prezes odpowiada, że nie może na razie ujawnić tego, co zamierza robić OSM. - To jest strategia mleczarni. Mogę jedynie zdradzić, że mamy pewne plany, które na pewno przyniosą określone korzyści dla Miechowa - dodaje.

Magdalena Uchto

magdalena.uchto@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Katon...

Przede wszystkim trzeba by było zająć się kierowcami którzy leją wodę do mleka i "handlują " ten bezwartościowy towar z niektórymi producentami mleka spółdzielni mleczarskiej. Bo są to spore ilości o których nikt nic nie mówi co ma swoje następstwa przy produkcji....

Dodaj ogłoszenie