Co się z nami dzieje?

Redakcja
Po napisaniu felietonu "Nienawiść do Boga" z ciekawością zajrzałem dziś do portalu DEON.pl, by zorientować się, jak na moje przemyślenia reagują Czytelnicy. Nie o tym chcę jednak pisać. Każdy może sam zobaczyć, jak Czytelnicy reagują na to, czym raczy ich DEON.pl. Dzisiaj chciałbym spojrzeć na tzw. sprawę Nergala w szerszym kontekście tego, co się ostatnio dzieje w naszym katolickim kraju.

o. Jerzy Sermak SJ

Chciałbym przypomnieć kilka wydarzeń z minionego roku. Wydawać by się mogło, że to niewiele znaczące epizody, o których trzeba zapomnieć, bo przecież życie toczy się dalej, racząc nas nowymi, o wiele ważniejszymi sprawami, którym codziennie trzeba stawiać czoła. Ja jednak uważam, że nie można lekceważyć nawet tych niby drobnych epizodów, bo one też mają wpływ na nas i na nasze wybory. Sam Jezus nas do tego wzywa: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie (Łk 16,10).

Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się przy krzyżu na Krakowskim Przedmieściu. Jak tam potraktowano ludzi, którzy przychodzili się modlić? Ile obelg, szyderstw, upokorzeń, a nawet czynnej napaści doznali? Jak tam potraktowano nie tylko wierzących ludzi, ale i sam krzyż, najjaśniejszy znak naszej wiary? Pamiętacie te pijane bojówki z krzyżem skleconym z puszek po piwie "Lech"? Co się udało prowokatorom? Pokazali siłę zła i nienawiści. Zwyciężyli jak kiedyś na Golgocie.

Pamiętacie prowokacje w czasie Mszy św. dla Rodziny Radia Maryja na Jasnej Górze? I znów obelgi, kłamstwa i nienawiść, tym razem już z udziałem telewizji.

A potem były jeszcze inne sytuacje, ot chociażby ta, kiedy to prominentny polityk partii rządzącej wybrzydzał się po kazaniu arcybiskupa Mokrzyckiego ze Lwowa i spieniony krzyczał: "po co nam taki biskup, który kłamie? Niech się zajmie czymś innym". Do tego można dorzucić jeszcze działania pomorskich działaczy tejże samej partii, obrażonych na swojego biskupa i zapowiadających, że nie będą chodzić na celebrowane przez niego Msze św., bo biskup ich krytykuje.

O nieustannej walce z Radiem Maryja nie będę się tutaj wypowiadał. Nie jest to moja ulubiona rozgłośnia, ale wstyd mi było, gdy felietonista portalu DEON.pl, mój młodszy współbrat po wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka na forum Parlamentu Europejskiego pouczał (kogo?), że o. Tadeuszowi należy trochę przytrzeć nosa.

Myślę, że trzeba tu przypomnieć też słowa pani profesor Magdaleny Środy, etyka z Uniwersytetu Warszawskiego, która po skandalicznych wypowiedziach i zachowaniach Nergala zeszła do jego poziomu, głosząc, że ona też miała ochotę potargać Biblię.

No i jeszcze dwie okładki ogólnopolskich tygodników. Na jednej widzimy byłego i być może przyszłego posła-skandalistę rozwieszonego na krzyżu z podpisem: Palikot, Mesjasz Lewicy i drugą naśladującą ikonę Matki Najświętszej i św. Józefa, przy czym twarz Maryi ma brodę i wąsy. Na okładce podpis: Kościół uchyla drzwi gejom.

Myślę, że przykładów na nasilające się wrogie zachowania wobec wiary i Kościoła znaleźlibyśmy dużo więcej. Dla mnie jednak ważne jest pytanie, dlaczego w ostatnim czasie jest ich tak dużo. Wydaje mi się, że te wszystkie sytuacje traktowane są przez wrogów Kościoła katolickiego jako papierek lakmusowy. Po prostu, ludzie którzy te sytuacje prowokują, zadają sobie pytanie: ile jeszcze możemy sobie pozwolić, jaka będzie reakcja przy kolejnym wulgaryzmie, obeldze czy kłamstwie?

Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy tak jak mogą, stają w obronie Kościoła,Jego dobrego imienia i prawa do wyrażania swojej wiary. Czynią to przez pisanie protestów i skarg, poprzez manifestacje i inne formy obrony Kościoła. Niestety atakowanego w niezwykle wulgarny sposób Kościoła bronią dziś przede wszystkim wierni świeccy i szeregowi kapłani.

Dlaczego tak mało wypowiedzi naszych biskupów? Dlaczego milczą, kiedy trzeba głośno wołać, że źle się dzieje w Rzeczpospolitej, że znów ludzie Kościoła stają się w naszym kraju obywatelami drugiej kategorii? Przecież milczenie jest znakiem zgody, a przecież na to, czego jesteśmy świadkami zgody być nie może.

Czy pasterze mogą udawać, że nie widzą, że do owczarni wtargnęły już drapieżne wilki i owczarnia staje się nie tylko coraz mniejsza, ale też jej owce mają coraz mniej zaufania do pasterzy? Czy nie czas, aby przytoczyć słowa skargi Jahwe z Księgi Ezechiela? Owce moje stały się łupem i owce moje służyły za żer wszelkiemu dzikiemu zwierzęciu polnemu, bo nie było pasterza, pasterze zaś nie szukali owiec moich, bo pasterze sami siebie paśli, a nie paśli moich owiec (Ez 34,9).

Oh jak bardzo dziś potrzeba odwagi Prymasa Tysiąclecia i jego jasnego powiedzenia wobec tego wszystkiego, czego jesteśmy świadkami w naszej katolickiej Polsce: non possumus.  

o. Jerzy Sermak SJ

Źródło: Co się z nami dzieje?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie