Człowiek, który dowodził Armią Kacperka. Damian Pipień z Zabierzowa sprawia, że pomoc jest atrakcyjna

Barbara Ciryt
Barbara Ciryt
Damian Pipień (z prawej) z żoną Klaudią i Sławomirem Walasem, jednym z administratorów portalu z licytacjami dla Kacperka Fot. Barbara Ciryt
Gdy Damian Pipień, wchodzi na Rynek w Zabierzowie wszyscy chcą podać mu rękę, przywitać się pogratulować. Nie bez powodu uważają go za sprawce wielkiego sukcesu - uzbierania ponad 9 mln zł na leczenie Kacperka Ryło, 14-miesięcznego dziecka chorego na rdzeniowy zanik mięśni (SMA1).

FLESZ - Walentynki przez cały rok. Czy istnieje recepta na miłość?

To Damian Pipień przyjaciel taty Kacperka - Michała Ryło angażował się dniami i nocami, żeby mobilizować ludzi do zbierania pieniędzy na leczenie zabierzowskiego chłopca. Umożliwienie rodzinie Ryłów wyjazdu do Stanów Zjednoczonych na terapie genową dla Kacperka, by chłopczyk mógł normalnie żyć i rozwijać się.

W Zabierzowie zorganizowano imprezę podsumowującą wielką zbiórkę pieniędzy na najdroższy lek świata. Gdy na scenę wraz z tatą Kacperka wchodził Damian Pipień publiczność piszczała z radości. Podobnie było - jeszcze podczas zaawansowanej zbiórki - na świątecznym spotkaniu w Rudawie, gdzie z fantami na licytację dla Kacperka przyjechali parlamentarzyści i samorządowcy. Żaden z nich nie otrzymał takich owacji, jak pan Damian.

Bez wątpienia Damian Pipień to człowiek, który dowodził Armią Kacperka - rzeszą ludzi, którzy w internecie dzień po dniu zbierali fundusze na leczenie dziecka.

Nikt już nie pamięta i może nie chce sobie przypisywać wymyślenia nazwy dla tej grupy. Pewne jest jedno, że armia ta jest ogromna. - Na grupie facebookowej pomagającej w zbiórce było prawie 60 tysięcy osób. To nie wszystko, bo wspierających było znacznie więcej. Wpłat tylko na Siepomaga.pl było sporo ponad 100 tysięcy. Pieniądze wpłacali ludzie niezależnie od tego, czy dołączyli do grupy facebookowej. Ich wszystkich nazywamy Armią Kacperka - mówi pan Damian.

Zabierzów. Udało się! Kacperek Ryło ma pełną kwotę na leczen...

Zbiórka ogromnej kwoty ponad 9 mln zł na leczenie chorego dziecka dla niektórych była niemożliwa. Początkowo w zdobycie tych pieniędzy wierzyli chyba tylko rodzice Kacperka Magda i Michał Ryłowie. Teraz cieszą się, że mogą spełnić marzenie. - W marcu wyjeżdżamy do Stanów Zjednoczonych - wszystko wskazuje na to, że do Chicago. Czekamy na potwierdzenia terminów ze szpitala, w którym nasz synek ma być leczony - mówi Michał Ryło.

Damian Pipień przyznaje, że na początku miał obawy, czy tak wielka kwota jest do zebrania. O chorobie Kacperka dowiedział się latem ubiegłego roku. - Ścięło mnie z nóg, gdy usłyszałem ile trzeba pieniędzy na leczenie. Zaczęliśmy z Michałem organizować fanty na licytacje, jakieś magnesy, gadżety. Nie byłoby powodzenia, gdyby nie wielki odzew ludzi, którzy zaczęli na tych licytacjach wystawiać cenne przedmioty. Wszystko zaczęło się rozkręcać. Po pierwszym milionie uwierzyłem że to się uda. Doszło do tego, że co 10 dni na konto Kacperka wpadał milion złotych - opowiada dowódcza Armii Kacperka.

Z licytacjami wraz z Michałem Ryło sami już sobie nie radzili. Wtedy znaleźli się inni pomocnicy - grupa administratorów, do której weszli: Sławomir Walas, Anna Trzaska, Swietłana Szczepańska, Katarzyna Prochal, Agnieszka Skraba. To ludzie aktywni na facebooku, walczący dzień w dzień o kolejne wpłaty dla Kacperka.

Zakończenie licytacji ustawiano na godz. 21, a ci administratorzy wskazywali wygranych i informowali ich o efektach licytacji. Codzienna ich praca przy licytacjach trwała od 21 nawet do 23.30. I tak było kilka miesięcy w dni powszednie, soboty, niedziele, święta. - Ten sukces jest ich wszystkich i całej Armii Kacperka - powtarzają rodzice chłopca.

Żona Damiana Pipienia - pani Klaudia zaznacza, że dla administratorów portali z licytacjami ważne było to, żeby im nie przeszkadzać.

Organizacja licytacji, ale i różnego rodzaju zbiórek musiała być atrakcyjna, żeby ludzie wciąż byli zainteresowani wpłatami. - Starałem się robić z tej pomocy zabawę. Wymyślać akcje i atrakcje, które jednoczyły ludzi i sprawiały, że byliśmy internetową rodziną - mówi pan Damian.

Dziś wiele osób dzwoni do niego, żeby prosić o pomoc w rozkręceniu innych zbiórek. Aktualnie pomaga w zbiórce dla Patrysia z Wrocławia. Jego nazwisko jest znane już nie tylko w gminie Zabierzów, Krakowie, ale i wielu innych rejonach kraju. - Zdarza się, że w Zabierzowie ktoś na ulicy mówi mi dzień dobry. Podejrzewam, że zna mnie z tej zbiórki - mówi Damian Pipień. Czasem podając nazwisko, czy legitymując się gdzieś jest pytany, czy to on ma związek ze zbiórką funduszy dla Kacperka. Gdy potwierdza - zbiera gratulacje.

Armia Kacperka Ryło z Zabierzowa świętowała sukces. Udało si...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Judyta

Brawo !!

Dodaj ogłoszenie