Derby dla Proszowianki [ZDJĘCIA]

ALG
Fot. Aleksander Gąciarz
Fot. Aleksander Gąciarz
W meczu klasy okręgowej Słomniczanka uległa na własnym boisku Proszowiance 1-3 (0-3). Dla gości był to już dziesiąty mecz bez porażki i dzięki wygranej pewnie usadowili się w bezpiecznym środku tabeli.

Fot. Aleksander Gąciarz

Gospodarze natomiast ciągle muszą walczyć o utrzymanie. Zwycięstwo ekipy z Proszowic trzeba uznać za w pełni zasłużone. Co prawda rzeczywiście mecz znakomicie się dla nich ułożył (po 7 minutach prowadzili 2-0), ale trzeba przyznać, że byli w sobotę lepszym zespołem. Grali szybko, agresywnie, sprawiali wrażenie lepiej przygotowanych fizycznie i co najważniejsze byli tego dnia skuteczniejsi. – To niesamowite. Oddali do przerwy dwa strzały, a prowadzą 3-0 – nie ukrywał rozczarowania schodzący z boiska po I połowie trener gospodarzy Artur Gaweł.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Słomniczanka zaprezentowała się jako drużyna, która ma problemy niekoniecznie natury sportowej. W końcówce meczu niewiele brakowało, a bramkarz Michał Iliński wdałby się w bijatykę z Charlesem Okere. Czarnoskóry gracz niepotrzebnie osłabił zespół na ostatnie minuty (druga żółta kartka za wykonanie rzutu wolnego bez gwizdka sędziego), a w dodatku nie chciał pogodzić się z decyzją arbitra Roberta Marciniaka i opuścić boiska. Musiał go z niego sprowadzić dopiero trener Gaweł. Nieporozumienia pomiędzy zawodnikami gospodarzy trwały również po spotkaniu, o czym świadczyły okrzyki dobiegające z szatni.

A oto co po meczu powiedzieli obaj trenerzy:

Artur Gaweł, Słomniczanka

- Mecz się idealnie dla Proszowianki ułożył. Pierwsza akcja, my mamy okazję, którą musimy strzelić i jej nie wykorzystujemy. Mati (Mateusz Wolko – przyp. alg) jest w trakcie choroby, bierze masaże, stara się pomóc, wyskoczył w górę, ale nie trafił. Trudno. Za chwilę dostajemy kuriozalną bramkę. Bramkarz Proszowianki wybija piłkę, ta przechodzi naszego obrońcę, który potem mówi, że naciągnął przywodziciela i nie może biegać. Za moment bramkarz stara się złapać piłkę, wszyscy stają, bo myślę, że ją chwyci, a on ją wypuszcza. Ale nawet przy 0-2 mieliśmy jeszcze swoją sytuację, której Mateusz znowu nie wykorzystał.

- Proszowianka zaskoczyła was chyba dzisiaj agresywnością...

- Tak, wcześniejsze mecze z Zieleńczanką, z Podgórzem wygrywaliśmy właśnie determinacją, zaangażowaniem. Nie chcę już mówić, że kilku zawodników straciłem z powodu kartek, chorób, czy kontuzji. Nie miałem zbyt dużego pola manewru, ale myślałem, że tym składem damy sobie radę. Mogę chłopakom tylko podziękować, że po przerwie grali do końca, z zębem. Nawet w dziesiątkę graliśmy na połowie Proszowianki, pokazaliśmy charakter. Rywalom jednak gratuluję, bo mieli dzisiaj na pewno więcej indywidualności.

- Skomplikowaliście sobie mono sytuacje tą porażką.

- Gdybyśmy punkty zdobywali w meczach z drużynami z dołu tabeli zamiast w czołówką, bylibyśmy dzisiaj w o wiele lepszej sytuacji. Ale trudno, jest jeszcze trochę meczów, gramy, staramy się.

Mateusz Miś, Proszowianka

- Na samym początku o mało daliście się zaskoczyć rywalowi.

- W pierwszej minucie byliśmy jakoś przyśnięci. Nie wiem jak można było dopuścić przeciwnika do tak dobrej okazji. Natomiast potem zaczęliśmy kontrolować mecz. Mieliśmy taki plan, żeby w razie zwycięskiego losowania zmusić rywala do gry pod słońce i pod wiatr. Chcieliśmy atakować przeciwnika wysoko, odbierać piłkę na ich połowie. To się udawało, chłopcy zrealizowali taktykę. Spodziewaliśmy się tutaj ciężkiego meczu. Słomniczanka w tej rundzie dobrze się prezentuje, gra o życie. Dodatkowy są to derby.

- Proszowianka była tego dnia wyraźnie lepsza fizycznie.

- Widać było, że niektórzy zawodnicy gospodarzy mieli problemy z kondycją. Bardzo szybko wykonali wszystkie cztery zmiany. Natomiast my cały czas chcieliśmy kontrolować spotkanie. W II połowie trochę brakowało skuteczności. Straciliśmy głupio bramkę i niepotrzebnie zafundowaliśmy sobie nieco nerwowe ostatnie minuty. Niestety zdarzył się trampkarski błąd przy wyrzucie autu. Szkoda, bo nasi stoperzy naprawdę grali dzisiaj dobrze.

- Wraca do gry Kamil Mach, wkrótce powinien wrócić Adam Przeniosło. Będzie miał Pan ból głowy kogo posadzić na ławce.

- Najważniejsza jest drużyna. Każdy, niezależnie czy gra od początku czy wchodzi z ławki, stara się grać na 200 procent. Ja staram się dawać każdemu szanse, aby czuł się potrzebny i w odpowiednim momencie pomógł.

- Czuje Pan wreszcie, że główny cel na rundę wiosenną, czyli utrzymanie, został osiągnięty?

- Tak, myślę, że już możemy powiedzieć, że utrzymamy się w lidze. Mamy bezpieczną przewagę nad strefą spadkową. Natomiast mamy również inne cele: chcemy być na własnym stadionie niepokonani do końca sezonu. A gdyby się udało nie przegrać w ogóle, to byłoby coś wspaniałego.

(ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie