Didier Deschamps - najbardziej niedoceniany piłkarz i trener

Didier Deschamps - najbardziej niedoceniany piłkarz i trener

Zdjęcie autora materiału

Hubert Zdankiewicz

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Didier Deschamps dorównał Zagallo i Beckenbauerowi

Didier Deschamps dorównał Zagallo i Beckenbauerowi ©AP/EAST NEWS

Jako piłkarz wygrał wszystko, a jednak mało kto uważał go za wielkiego - czy choćby dobrego - piłkarza. Jako trener sprawił, że Francja znów jest światową potęgą, a jednak do niedawna nie uważano go za wielkiego trenera. Po zdobyciu z Francją mistrzostwa świata niektórzy nadal mówią, że... powinien odejść. Paradoks? Nie dla Didiera Deschampsa.
Didier Deschamps dorównał Zagallo i Beckenbauerowi

Didier Deschamps dorównał Zagallo i Beckenbauerowi ©AP/EAST NEWS

Finał, który miał wszystko. Reprezentacja Francji po raz drugi w historii została mistrzem świata!


Eric Cantona nazywał go pogardliwie „nosiwodą”. Nie bez racji, bo jego rolą na boisku było przede wszystkim odebranie piłki i przekazanie jej bardziej utalentowanym kolegom. To oni błyszczeli. On zawsze stał gdzieś z boku, w cieniu.

A jednak gdy w 1998 roku Francja wygrywała mistrzostwa świata, a dwa lata później Europy, nikt nie kwestionował przywódczej roli Deschampsa w tej drużynie. To on był jej kapitanem i mózgiem, to on rządził w szatni. To jego słuchali Zidane, Henry i cała reszta.

To samo robi jako trener. Gdy kończył karierę, miał w dorobku wszystkie możliwe trofea, bo oprócz sukcesów z kadrą, m.in. dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów (w 1993 roku z Olympique Marsylia, a trzy lata później z Juventusem Turyn). A jednak już wówczas mówiono, że za kilkanaście lat ludzie będą kojarzyć go przede wszystkim jako trenera, a nie jako piłkarza. Mieli rację, choć jego droga na szczyt okazała się bardziej wyboista, niż to sugerowały jej początki,

W 2001 roku przejął AS Monaco, a trzy lata później wykręcił numer, który do dziś nie wszystkim się mieści w głowach, awansując z niedocenianą drużyną do finału Ligi Mistrzów. W dodatku w pełni zasłużenie, bo zespół z księstwa wyeliminował w drodze do niego m.in. Real Madryt i Chelsea Londyn.

Kto wie, jak potoczyłaby się jego kariera, gdyby Monaco poszło o krok dalej i pokonało w finale FC Porto. W kluczowym momencie ekipę Deschampsa opuściło jednak szczęście, bo w 22 minucie boisko opuścił z kontuzją Ludovic Giuly. Pozbawione swojego kapitana i motoru napędowego Monaco przegrało 0:3, a propozycję pracy w Chelsea od rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza otrzymał trener zwycięskiej ekipy Jose Mourinho (przed finałem mówiło się, że jest on dla obu trenerów castingiem na angaż w zachodnim Londynie).

Mourinho przyjął ofertę i został legendą klubu ze Stamford Bridge. Deschamps dwa lata później ruszył na ratunek legendzie i przejął od Fabio Capello zdegradowany za ustawianie meczów do Serie B i zdziesiątkowany kadrowo Juventus.

Wykonał swoje zadanie, bo po zaledwie roku wprowadził „Starą Damę” z powrotem do Serie A. W nagrodę... musiał odejść. Sam złożył dymisję, a jej przyczyną miał być konflikt trenera z dyrektorem sportowym „Juve” Alessio Secco.

Do pracy wrócił dopiero po dwóch latach, przejmując Olympique Marsylia, i już w pierwszym sezonie doprowadził je do mistrzostwa Francji (pierwszego od 18 lat). To sprawiło, że znów zaczęły się nim interesować czołowe kluby Europy (w tym... Juventus). Ostatecznie pozostał jednak w Prowansji trzy lata, aż otrzymał propozycję przejęcia reprezentacji.

Nie brak było wówczas opinii, że to zadanie ponad jego siły, bo prowadzenie „Trójkolorowych” jedna z gazet porównała do pracy nauczyciela w poprawczaku. Przejmował zespół rozbity i skłócony wewnętrznie, z piłkarzami, którzy raptem dwa lata wcześniej obrażali publicznie ówczesnego selekcjonera (Raymonda Domenecha) podczas mundialu w RPA.

Deschamps posprzątał jednak tę stajnię Augiasza, choć nie obyło się bez problemów i kontrowersji. Tuż przed Euro 2016 wspomniany na wstępie Cantona (znowu on) publicznie oskarżył byłego kolegę z kadry o rasizm. Powodem był brak powołań dla mających afrykańskie korzenie Karima Benzemy i Hatema Ben Arfy. Wszyscy wiedzieli, że powody były zupełnie inne, ale Cantona wiedział swoje.

- Oni mają swoje korzenie, a Deschamps ma bardzo francuskie nazwisko - ironizował.

Media szybko zapomniały jednak o całej sprawie, bo „Trójkolorowi” radzili sobie nadspodziewanie dobrze. Dotarli aż do finału, w którym ulegli nieoczekiwanie 0:1 Portugalii.

Po dwóch latach Deschamps sam przyznał, że tamta porażka, choć bolesna, była niezbędna do tego, żeby jego zespół mógł wygrać mundial (a on mógł zostać trzecim człowiekiem w historii, któremu udało się to jako piłkarzowi i trenerowi, po Mario Zagallo i Franzu Beckenbauerze).

- Największą dumą napawa mnie fakt, że moi piłkarze mają dziś zakodowane w głowach, żeby nigdy się nie poddawać. Nie byliśmy w Rosji perfekcyjni, nawet dziś. Wygraliśmy turniej przede wszystkim we własnych głowach - powiedział po finale, po którym do dymisji nawoływał go Ben Arfa.

- Gdybym był Deschampsem, podałbym się do dymisji – stwierdził na łamach „France Football”. - Cieszę się oczywiście ze złota, ale nie można tłumaczyć wszystkiego zdobyciem mistrzostwa świata. Styl naszej drużyny był straszliwie cyniczny i po prostu brzydki. Nie chcę, aby ten styl stał się normą dla naszych klubów, które mają zwyczaj wzorowania się na nowym mistrzu świata. Taka gra może obrócić się przeciwko nam w kwalifikacjach do kolejnych mistrzostw Europy – powiedział.

Paradoks? Nie dla Deschampsa.

Komentarze (2)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
WTF?

lubię pierogi (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

"Jako piłkarz wygrał wszystko, a jednak mało kto uważał go za wielkiego - czy choćby dobrego - piłkarza"
Dalej nie czytam, bo już pierwsze zdanie jest bzdurą.
Gimbaza nic nie wie o Deschampsie,...rozwiń całość

"Jako piłkarz wygrał wszystko, a jednak mało kto uważał go za wielkiego - czy choćby dobrego - piłkarza"
Dalej nie czytam, bo już pierwsze zdanie jest bzdurą.
Gimbaza nic nie wie o Deschampsie, bo gdy Francja święciła triumfy 20 lat temu to sraała w pieluchy.
Dno.
zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Dziwne haha Nosiwoda haha

Olo (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

Ja pamiętam,że grając w kadrze był jej niepodważalnym liderem. Liderem nie w typie Lewandowskiego...

Sport z kraju i ze świata

Zobacz więcej na Sportowy24.pl

Tabela Ekstraklasy

Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
Awans do grupy mistrzowskiej
Miejsce w grupie spadkowej
1 Lechia Gdańsk Live 15 31 9 4 2 25-15
2 Jagiellonia Białystok Live 15 28 8 4 3 26-18
3 Legia Warszawa Live 15 26 7 5 3 25-18
4 Wisła Kraków Live 15 25 7 4 4 28-19
5 Piast Gliwice Live 15 25 7 4 4 21-18
6 Korona Kielce Live 15 25 7 4 4 18-15
7 Pogoń Szczecin Live 15 22 6 4 5 22-18
8 Lech Poznań Live 15 21 6 3 6 21-21
9 Arka Gdynia Live 15 20 5 5 5 21-17
10 Wisła Płock Live 15 18 4 6 5 23-24
11 Zagłębie Lubin Live 15 17 5 2 8 22-26
12 Śląsk Wrocław Live 15 16 4 4 7 24-22
13 Cracovia Live 15 14 3 5 7 11-18
14 Górnik Zabrze Live 15 13 2 7 6 15-25
15 Miedź Legnica Live 15 13 3 4 8 16-32
16 Zagłębie Sosnowiec Live 15 11 2 5 8 21-33

Wideo