Dwaj przyjaciele z parkietu

dw
Udostępnij:
Dwaj serdeczni koledzy z parkietu i spoza niego. Obydwaj trenowali siatkówkę w Beskidzie. Janusz Eustachiewicz uprawiał również skok wzwyż w Sandecji. Kazimierz "Kali" Mordarski w Beskidzie grał też w piłkę ręczną.

NOWY SĄCZ- ANDRYCHÓW

   Ten ostatni uczęszczał do sportowej klasy dr. Władysława Mężyka w "samochodówce", m. in. z ze skoczkiem wzwyż Beskidu Tadeuszem Pietrzakiem, kulomiotem Sandecji Wiesławem Tobiaszem, Marianem Wójtowiczem, czy obecnym trenerem Siarki Tarnobrzeg Henrykiem "Gandhim" Hełmeckim. Janusz, już jako uczeń "kolejówki" powoływany był do narodowej kadry juniorów.
   Ówczesna drużyna siatkarskich juniorów Beskidu nie miała praktycznie równych sobie rywali w Małopolsce. Oprócz bohaterów niniejszego materiału tworzyli ją również Jerzy Piwowar (późniejszy mistrz Polski w barwach Hutnika Kraków, obecnie pracownik naukowy Akademii Wychowania Fizycznego), Sylwester Percz (zmarły niedawno kapitan zespołu), Józef Janus, Andrzej Szczapa, Marek Rybiański, Antoni Demczak i Antoni Ligęza.
   - Awans do finału mistrzostw Polski juniorów przegraliśmy ze świetnymi naówczas siatkarzami Beskidu Andrychów i MKS Tarnów - wspomina Kazimierz Mordarski. - W obydwu przypadkach było dwukrotnie po 2-3. O sile rywali niech świadczy fakt, że Beskid awansował wkrótce do pierwszej ligi, zaś chłopcy z Tarnowa, już w barwach Unii, do ligi drugiej. Realnie oceniając, stać nas było na miejsce w pierwszej szóstce juniorskich ekip w kraju.
   Różnie potoczyły się dalsze życiowe losy Mordarskiego i Eustachiewicza. Janusz występował w Wawelu Kraków, w ekstraklasowym Beskidzie Andrychów i w Karpatach Krosno, gdzie trenuje swych następców i pracuje do dziś. Kazimierz krótko grał w Sandecji i Sokole Stary Sącz. Później reaktywował sekcję siatkówki dziewcząt w Beskidzie Nowy Sącz i na wiele lat wprowadził ją do grona trzecioligowców. Tradycję "beskidzianek" do niedawna kontynuowały dziewczęta z Milenium. Obydwaj ukończyli studia trenerskie: Mordarski w katowickiej, Eustachiewicz - w warszawskiej AWF.
   Dwaj serdeczni przyjaciele. Jeden atakujący, drugi rozgrywający. Być może te odmienne role pełnione w drużynie scementowały ich zażyłość. W każdym razie nie zaniedbują żadnej okazji by powspominać stare, dobre czasy.
Tekst i fot. (dw)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie