Eksperci: mieszanie w akcyzie na tytoń i alkohol w pandemicznym roku 2021 miałoby fatalne skutki dla gospodarki, budżetu i zdrowia Polaków

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Źródło: Materiały z debaty FPP Odpowiedzialna polityka fiskalna szansą na odbicie po koronakryzysie
Forsowany w ostatnim czasie przez grono lobbystów postulat drastycznego podniesienia akcyzy na piwo oraz nowatorskie wyroby tytoniowe nie ma nic wspólnego z dobrem konsumentów, ani interesem budżetu państwa, a jego spełnienie byłoby groźne dla zdrowia Polek i Polaków – podkreślają eksperci, którzy wzięli udział w debacie o podatkach zorganizowanej przez Federację Przedsiębiorców Polskich. Wszyscy zgodzili się, że każdy, kto prowadzi biznes w Polsce, powinien płacić w naszym kraju podatek dochodowy, a jeśli przez lata tego unikał, winien się wstydzić.

FLESZ - Co kupowali Polacy w 2020 roku?

Akcyza na piwo oraz nowatorskie wyroby tytoniowe, czyli urządzenia, w których tytoń podgrzewa się, a nie spala, stała się w ostatnich miesiącach przedmiotem gorących sporów części polskich ekonomistów i doradców podatkowych, a to za sprawą zmasowanej kampanii medialnej zainicjowanej przez producentów zainteresowanych podniesieniem tego podatku. Skąd pomysł? Mówiąc skrótowo: jego autorzy przekonują, że piwo jest zbyt nisko opodatkowane w stosunku do mocniejszych alkoholi, zwłaszcza wódki, zaś zyskujące popularność – bo mniej szkodliwe dla zdrowia od tradycyjnych papierosów - podgrzewacze tytoniu są zbyt słabo opodatkowane w stosunku do innych wyrobów tytoniowych. Ma to być nie tylko niesprawiedliwe, ale i niekorzystne dla budżetu państwa, który z powodu tej „luki podatkowej” traci miliardy potrzebne do walki z kryzysem – argumentują lobbyści.

- Fakt, że wymienione wyroby są opodatkowane różnymi stawkami akcyzy, nie ma nic wspólnego z luką podatkową! To zróżnicowanie jest wyrazem preferencji ustawodawcy. Prosty przykład – samochody: stary trujący diesel jest obciążony wyższym podatkiem niż auto hybrydowe czy elektryczne. Podobnie piwo jest mniej obciążone podatkiem niż wódka. Państwo pokazuje w ten sposób, że preferuje podatkowo wyrób mniej szkodliwy dla zdrowia. Identycznie jest na rynku tytoniu: akcyza na wyroby nowatorskie jest niższa niż na tradycyjne papierosy i to nie jest żadna luka, tylko świadomy, gruntownie przemyślany i w pełni racjonalny wybór ustawodawcy

– tłumaczył podczas debaty FPP Krzysztof Rutkowski, radca prawny, doradca podatkowy, partner w Kancelarii Doradztwa Celnego i Podatkowego Rutkowski i Wspólnicy.

Podkreślił, że identyczną politykę podatkową wobec podgrzewaczy tytoniu przyjęły inne kraje Unii Europejskiej: w piętnastu spośród dwudziestu państw, które (mimo braku takiego wymogu, a więc i jednolitych przepisów na poziomie UE) zdecydowały się wprowadzić akcyzę na nowatorskie wyroby tytoniowe, stawka tego wypadku wynosi mniej niż 30 proc. stawki na tradycyjne papierosy.

- Ja rozumiem, że sektor spirytusowy życzyłby sobie, by piwo było opodatkowane wyżej niż wódka. Podobnie ci, w których interesie leży wyeliminowanie alternatyw dla tradycyjnych papierosów, chcieliby te alternatywy opodatkować radykalnie wyżej niż ustalono po wielu miesiącach prac i analiz. Oczywiście, mają prawo takie postulaty zgłaszać, ale niech tego nie nazywają „urealnieniem stawek”, by te stawki już są realne. To, co oni robią, to lobbing. Ustawodawca winien doń podchodzić z odpowiednim dystansem, ważąc, co jest korzystniejsze dla państwa i społeczeństwa. I – jak się wydaje – resort finansów robi to dobrze – uważa mec. Rutkowski.

Sadowski: państwo poprzez akcyzę może zachęcać Polaków do wyboru produktów mniej szkodliwych

Andrzej Sadowski, założyciel i prezydent Centrum im. Adama Smitha, przypomina, że FDA, amerykańska Agencja Żywności i Leków, znana z restrykcyjnego podejścia do biznesu tytoniowego i papierosów, dopuszczając na rynek nowatorskie podgrzewacze tytoniu uznała je za „właściwe dla ochrony zdrowia publicznego”.

- Skoro analizy FDA potwierdziły, że alternatywy tytoniowe są mniej szkodliwe dla naszego zdrowia od papierosów, to można wnioskować, że również koszty leczenia ich użytkowników są dla państwa niższe niż w przypadku papierosów. Można zatem całkiem racjonalnie założyć, że przesunięcie konsumpcji z tradycyjnych papierosów w kierunku produktów nowatorskich będzie się państwu polskiemu opłacać

– podkreślił Andrzej Sadowski podczas debaty FPP.

Prof. Krzysztof Lasiński-Sulecki z Katedry Prawa Finansów Publicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przypomniał, że ciężar akcyzy ponoszą konsumenci towarów. – Z części przepisów można wywieść, że podatek ten powinien być wykorzystywany nie tylko do celów fiskalnych (uzyskania wpływów do budżetu państwa), ale i pozafiskalnych, czyli przede wszystkim zniechęcania obywateli do konsumpcji wyrobów, które ustawodawcy wydają się szkodliwe – tłumaczył profesor.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wymaga od państw członkowskich, by obciążały wyroby tytoniowe i alkoholowe podatkami po to, by zniechęcać do konsumpcji. Generalnie w większości państw obowiązuje zasada, że im produkt (wedle badań) mniej szkodliwy, tym mniejsze jest jego obciążenie podatkowe.

- Stąd różne stawki opodatkowania wyrobów alkoholowych w zależności od tego, ile one zawierają alkoholu, a także niższe opodatkowanie nowatorskich wyrobów tytoniowych w stosunku do papierosów. Takie podejście wydaje się racjonalne – wyjaśniał prof. Krzysztof Lasiński-Sulecki.

Bronicki: Wyższa akcyza, wyższe wpływy do budżetu? To tak nie działa!

Wojciech Bronicki, doradca podatkowy z kancelarii BBGTAX, podczas eksperckiej debaty zwrócił uwagę na czysto ekonomiczny wymiar sprawy. – Autorzy postulatu podniesienia akcyzy na słabsze alkohole i nowatorskie wyroby tytoniowe utrzymują, że przyniesie to kilkumiliardowe wpływy do budżetu państwa. A to tak nie działa! Politycy wielokrotnie przekonywali się w przeszłości, że proste podniesienie stawek podatku nie przynosi wzrostu wpływów, lecz ich załamanie. Tak może być tutaj – przekonywał.

Wyjaśnił, że podgrzewacze tytoniu stanowią 3 proc. całego rynku wyrobów tytoniowych, a tradycyjne papierosy – ponad 60 proc. - Więc jeśli już ktoś szuka pieniędzy dla budżetu, to winien ich szukać w papierosach, np. zmieniając relacje między obciążeniem procentowym a kwotowym – zrobiono to skutecznie w 2009 r. Nie powinno się natomiast tych dodatkowych pieniędzy szukać na rynku mniej szkodliwych alternatyw dla papierosów, których sprzedaż po podniesieniu akcyzy o 150 procent może się załamać. Wtedy budżet nie dostanie nic. A nawet gdyby ten rynek to przeżył, to mówimy tu o wpływach rzędu 200, maksimum 300 mln zł – argumentował Bronicki.

Wyraził przy tym opinię, że nie wolno wrócić do akcyzy naliczanej od sztuki wyrobu, bo to jest zawsze źródłem nadużyć: - Wszyscy pamiętają gigantyczne kilogramowe „cygara”, z których klienci czerpali tytoń do skrętów. To była prawdziwa luka w systemie podatkowym. Jedynym sposobem na jej uniknięcie jest naliczenie akcyzy od masy tytoniu – wyjaśnił ekspert.

- Propozycja podniesienia akcyzy na wyroby nowatorskie i słabsze alkohole to nie wyraz troski o stan budżetu państwa, tylko gra konkurencyjna. Mam apel do wszystkich, którzy próbują wymusić na ministrze finansów takie zmiany: zostawmy politykę fiskalną ministrowi, on ma w resorcie poważny zespół, który w oparciu o racjonalne przesłanki podejmuje racjonalne decyzje – podsumował Bronicki.

Kozłowski: „Urealnienie”? Ależ skąd! Niebezpieczne mieszanie w podatkach w środku koronakryzysu

- Tak głośno forsowane w mediach propozycje zmierzają do tego, by w przeliczeniu na gram tytoniu wyroby nowatorskie były obciążone 2,5 razy większą stawką niż tradycyjne papierosy. Dzięki temu by jeden z podmiotów na rynku osiągnąłby przewagę konkurencyjną nie dlatego, że oferuje lepszy produkt, tylko z uwagi na korzystniejsze regulacje prawne. Ta firma mówi o „urealnieniu” akcyzy, a tak naprawdę walczy o własne interesy – przekonywał podczas debaty Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

W jego opinii, „mieszanie w podatkach”, w tym w akcyzie w dobie kryzysu spowodowanego pandemią, groziłoby opóźnieniem wychodzenia Polski z recesji. - W roku 2021 najważniejsze jest utrzymanie podatkowego status quo. System opodatkowania wyrobów nowatorskich dopiero zaczął funkcjonować. Jego zmienianie zaledwie po kilku miesiącach byłoby wręcz absurdalne. Nie ma żadnych przesłanek, które uzasadniałyby wprowadzanie zmian, a co dopiero tak radykalnych zmian – przekonywał Łukasz Kozłowski.

- Wcześniej w ogóle nie było stawki podatkowej na wyroby nowatorskie, teraz funkcjonuje ona ledwie od partu miesięcy, więc nie mamy jeszcze danych o zachowaniu rynku. Musimy na nie poczekać i to przeanalizować, zwłaszcza że pandemia trwa i w całej Europie jest tendencja do obniżania stawek podatkowych, a nie ich podwyższania. Nie powinno się manipulować przy tych podatkach, bo to grozi zduszeniem popytu – komentowała Agnieszka Durlik, ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), dyrektor generalny w Sądzie Arbitrażowym.

Łukasz Kozłowski wskazał na liczne dodatkowe niebezpieczeństwa, m.in. możliwość eksplozji szarej strefy, zwiększenie przemytu nielegalnych wyrobów ze Wschodu. – No i opodatkowanie wyrobów nowatorskich w Polsce byłoby wyższe niż w innych krajach UE, choćby w Niemczach – mówi ekspert.

- Podkopywanie popytu na wyroby nowatorskie przez nowe podatki i zniechęcanie do używania ich to z jednej strony drenowanie kieszeni klientów w trudnych pandemicznych czasach, a z drugiej – nakłanianie ich, by używali bardziej szkodliwych produktów

– skwitował główny ekonomista FPP.

Durlik: Opodatkowanie tytoniu w podgrzewaczach jest prawie tak wysokie jak w tradycyjnych papierosach

Wojciech Bronicki z BBGTAX przypomniał, że produktem konkurencyjnym wobec tradycyjnych papierosów są e-papierosy, które rozwijały się znacznie dłużej od podgrzewaczy tytoniu bez opodatkowania i dlatego zdążyły zdobyć znaczny udział w ogólnej sprzedaży.

- KIG przygotowała raport na temat rzeczywistego opodatkowania produktów tytoniowych. Wynika z niego, że obciążenie podatkowe tytoniu w wyrobach alternatywnych jest niemal tak wysokie jak w tradycyjnych papierosach, natomiast w e-papierosach to obciążenie jest wyraźnie niższe, a to dlatego, że w chwili ustanawiania stawki akcyzy przyjęto, iż jednej paczce tradycyjnych papierosów (zawierającej 20 sztuk) odpowiada 3 ml płynu. Tymczasem dzisiaj zwiększyła się efektywność tych urządzeń i najwięksi producenci informują, że jednej paczce odpowiada 1,7 ml płynu. W praktyce oznacza to niemal dwukrotnie niższe efektywne opodatkowanie akcyzą – tłumaczyła Agnieszka Durlik.

Apel do „bogatych wujków”: Nie płacisz CIT? To wstyd!

Uczestnicy debaty FPP „Odpowiedzialna polityka fiskalna szansą na odbicie po koronakryzysie” dużo mówili także o podatku dochodowym od firm, czyli CIT.

- Z płaceniem CIT jest tak jak z… kopertami wręczanymi nowożeńcom na weselu. Młodzi zapraszają na najważniejszą uroczystość w swoim życiu bogatych wujków, ponosząc koszty posiłków i zakwaterowania, dajmy na to po 500 zł na osobę. Wujkowie przyjeżdżają, parkują te swoje mercedesy, bmw i audi, a w odpowiedniej chwili wręczają młodym koperty. W jednej jest 10 tys. zł, w innej 500 zł, w jeszcze innej 100 zł, a czasem zdarza się koperta całkiem pusta. I, moim zdaniem, to jest wstyd. Kto daje mało za gościnę – powinien się wstydzić. Jeszcze bardziej winien się wstydzić ten, co nie daje nic. Tak samo jest z podatkiem dochodowym: To wstyd nie płacić CIT

– tłumaczył obrazowo mec. Krzysztof Rutkowski.

Zwrócił uwagę, że są w Polsce całe branże, w których podmioty o bardzo podobnym profilu płacą skrajnie różne kwoty CIT. Dotyczy to m.in. handlu, ale też sektora tytoniowego. - Warto zapoznać się z opublikowanym pod koniec 2020 roku raportem Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, opartym na danych z Ministerstwa Finansów. Różnice między podmiotami w opisanych branżach są zastanawiające – zachęcał mec. Rutkowski.

Faktycznie, zamieszczone w raporcie PTG wykresy grafiki mogą dawać do myślenia. Np. w handlu spółka Jeronimo Martins Polska zawiadująca siecią Biedronka płaci co roku kilka razy większy CIT niż wszyscy konkurenci razem wzięci; w 2019 r. było to ponad 600 mln zł. Podatek dochodowy od takich sieci, jak Eurocash, Auchan czy Tesco był na tym tle symboliczny lub nie było go wcale. Carrefour przekazał w 2019 r. w formie CIT ok. 40 mln zł. Znaczącym płatnikiem CIT (ponad 200 mln zł) jest natomiast sieć Rossmann.

Równie duże różnice występują we wspomnianej przez mec. Rutkowskiego branży tytoniowej. Wedle raportu PTG rekordowe i stale rosnące podatki CIT w Polsce płaci Philip Morris (największy podatnik w Krakowie i Małopolsce): w 2018 r. było to prawie 200 mln zł, a w 2019 ok. 230 mln zł. W sumie od 2012 do 2019 r. amerykański potentat przekazał do polskiego budżetu ponad 1,1 mld zł. A jego trzej najwięksi konkurenci – razem wzięci – łącznie 300 mln zł…

- CIT powinien być płacony, chyba że firma ponosi uzasadnione wydatki. Na przykład na wielkie inwestycje w naszym kraju, tworzące nowe wartościowe miejsca pracy. Jeśli ktoś nie inwestuje, a mimo to nie płaci CIT, to znaczy, że poprzez różne opłaty na rzecz centrali zagranicznej transferuje zyski. Robi to zazwyczaj legalnie, ale to nie jest postawa solidarna z krajem, w którym prowadzi biznes. Jak ten wujek oddający pustą kopertę – taki podmiot powinien się wstydzić – zauważył mec. Rutkowski. Z raportu PTG wynika, że dzięki uszczelnieniu CIT państwo polskie mogłoby zyskać po kilkanaście miliardów złotych rocznie.

Zdaniem prezydenta Andrzeja Sadowskiego „CIT ma wymiar czysto praktyczny”:

- Należałoby ten podatek uznać za formę opłaty za dostęp do rynku. A polski rynek jest duży, coraz bardziej intratny. Więc tak, jak wszystkie firmy płacą za powierzchnię biurową, tak też winny płacić za ów dostęp do rynku. Jeśli niektórzy tego nie robią, to coś mówi o ich podejściu do państwa polskiego. Mianowicie: uznają Polskę za teren eksploatacji kolonialnej lub neokolonialnej. Korzystają z zasobów i rynku niejako za darmo. Moim zdaniem, myśmy powinni uważnie obserwować, kto tu uczciwie inwestuje i równie uczciwie dzieli się owocami pracy, a kto traktuje nas jak kolonię

– skwitował Andrzej Sadowski.

- Już kilka lat temu opublikowaliśmy wraz z SGH raport dotyczący unikania CIT. Opisaliśmy w nim szereg narzędzi stosowanych przez duże firmy, głównie koncerny międzynarodowe, w celu niepłacenia tego podatku. Staraliśmy się tam wskazać rozwiązania legislacyjne, które temu zapobiegną. Z części z nich rząd skorzystał i efekt wydaje się obiecujący – wyjaśniła Agnieszka Durlik z KIG. Dodała, że sporą poprawę mogłoby dać uproszczenie systemu podatkowego. W gąszczu przepisów gubią się i tracą mniejsi polscy przedsiębiorcy, natomiast wielcy i globalni mogą się z powodzeniem ukryć.

- W ostatnich latach wpływy z CIT rosną po kilkanaście procent rok do roku. Należy zatem działać w tym kierunku, by znacząco zwiększyć efektywność poboru i zmniejszyć lukę, która w wypadku CIT szacowana była w 2018 r. na 22 mld zł rocznie

– radził mec. Krzysztof Rutkowski.

Wideo

Materiał oryginalny: Eksperci: mieszanie w akcyzie na tytoń i alkohol w pandemicznym roku 2021 miałoby fatalne skutki dla gospodarki, budżetu i zdrowia Polaków - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie