Elektroniczny przyjaciel

Redakcja
- Zorganizujemy pokazy, aby można było zobaczyć, jak Aibo chodzi, szczeka, przynosi gazetę. Na razie jednak jest on zaledwie dwutygodniowym szczeniakiem i tak też się zachowuje. Musimy go jeszcze nauczyć wielu rzeczy - powiedziała Krystyna Zachwatowicz, fundatorka Centrum "Manggha".

Dar japońskich parlamentarzystów dla krakowskiego Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha"

 (INF. WŁ.) Aibo - znaczy przyjaciel i tak właśnie został nazwany elektroniczny pies-robot, wyprodukowany przez firmę Sony, dar japońskich parlamentarzystów dla krakowskiego Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha". "Pies" jest pierwszym eksponatem stałej wystawy techniki japońskiej.
 Pies Aibo to interaktywna zabawka. Komputerowy zwierzak chodzi, przeciąga się, siada, leży, rozgląda się. Reaguje także na bodźce z otoczenia. Gdy w okolicy pojawi się różowa piłka, potrafi wodzić za nią wzrokiem. Lubi, gdy jest głaskany, gdy jednak ktoś go uderzy, potrafi się obrazić i ignorować dalsze polecenia człowieka. - Tak naprawdę nie wiemy jeszcze, co umie. Z instrukcji wynika, że można go wiele nauczyć, np. przynoszenia pantofli albo gazety. Trzeba jednak poświęcać mu bardzo dużo czasu - powiedział Wojciech Szczur z Centrum "Manggha", "treser" elektronicznego zwierzaka.
 Kiedy pies jest zadowolony, oczy świecą mu się na zielono, gdy jest wściekły, oczy błyskawicznie zmieniają kolor na czerwony. Zwierzak, dzięki bardzo precyzyjnym mikrofonom, rozpoznaje głos swojego pana, a także jego twarz - co z kolei zawdzięcza miniaturowym kamerom.
 W tej chwili pies będzie przechodził tresurę. Jak wynika z instrukcji, która jest wielką i grubą książką, elektroniczny zwierzak został wyposażony w trzy programy. Dzięki pierwszemu może demonstrować swoje umiejętności - chodzi, siada, smuci się, cieszy. Drugi obejmuje zabawę z samym sobą, np. przynoszenie rzuconej piłeczki lub z innym elektronicznym zwierzakiem. Dzięki trzeciemu Aibo może wykonywać przedziwne sztuczki - wszystko zależy od cierpliwości tresera.
 I jak powiedziały dzieci z klasy VId ze Szkoły Podstawowej nr 109 w Krakowie, które oglądały wczoraj w muzeum psa-zabawkę - komputerowe zwierzę jest lepsze od prawdziwego. Nie trzeba go karmić, wyprowadzać na spacer, nie gubi także sierści. Jest tylko jeden problem: gdy dopuści się do całkowitego rozładowania baterii, pies zapomni wszystko, co do tej pory się nauczył i całą tresurę trzeba zaczynać od początku.
 Firma Sony wyprodukowała około 200 tego typu zabawek. Jedną z nich - dokładnie taką samą jak podarowana Centrum "Manggha" - otrzymał parę dni temu Władimir Putin, rosyjski prezydent. - Ten dar bardzo mnie cieszy, bo choć nie mamy żadnych Wysp Kurylskich do oddania, to też otrzymaliśmy tego niezwykłego pieska - podkreśla Krystyna Zachwatowicz.

(AMS)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie