Futbol na "tak" z demonami jesieni

AG
Debiutujący w Cracovii Łukasz Nawotczyński oddał w 17 min efektowny strzał. Obok niego z prawej Manu, z lewej Ivica Vrdoljak. Fot. Michał Klag
Debiutujący w Cracovii Łukasz Nawotczyński oddał w 17 min efektowny strzał. Obok niego z prawej Manu, z lewej Ivica Vrdoljak. Fot. Michał Klag
EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. W pierwszym meczu rundy wiosennej "Pasy" trzykrotnie obejmowały prowadzenie, stworzyły multum sytuacji bramkowych, ale Legii nie pokonały

Debiutujący w Cracovii Łukasz Nawotczyński oddał w 17 min efektowny strzał. Obok niego z prawej Manu, z lewej Ivica Vrdoljak. Fot. Michał Klag

Cracovia - Legia Warszawa 3-3 (1-1)

1-0 Jarabica 35, 1-1 Kucharczyk 45, 2-1 Suworow 49 karny, 2-2 Hubnik 61, 3-2 Ntibazonkiza 65, 3-3 Wawrzyniak 78.

Sędziowali: Włodzimierz Bartos jako główny oraz Andrzej Siejka i Marcin Hankiewicz (wszyscy Łódź). Żółte kartki: Ntibazonkiza (26, faul na Radoviciu) - Rzeźniczak (18, faul na Ntibazonkizie), Vrdoljak (36, niesportowe zachowanie), Borysiuk (87, faul na Dudzicu), Kelhar (90, faul na Krzywickim), Astiz (90+7, faul na Krzywickim). Widzów 9 200.

Cracovia: Kaczmarek 6 - Jarabica 4, Nawotczyński 4, Trivunović 4, Kosanović 3 - Klich 5, Radomski 5 - Suworow 5 (71 Visnakovs), Giza 5 (81 Krzywicki), Ntibazonkiza 6 - Dudzic 5 (90+6 Szeliga).

Legia: Skaba 4 - Rzeźniczak 5, Kelhar 5, Astiz 5, Wawrzyniak 5 - Manu 5, Vrdoljak 4 (56 Cabral), Borysiuk 5, Radović 5, Kucharczyk 5 (73 Chinyama) - Hubnik 6 (88 Mezenga).

Cracovia trzy razy obejmowała prowadzenie - i trzy razy je traciła. Oddała aż 16 strzałów - więcej od Legii, stwarzając więcej klarownych sytuacji bramkowych. Otwierający rundę wiosenną mecz nie stał na oszałamiającym poziomie, ale mógł się podobać, bo działo się sporo. A piłkarze "Pasów" swoją grą udowodnili, że wciąż wierzą w utrzymanie w ekstraklasie. Rzecz w tym, że wczoraj - zdobywając tylko jeden punkt - wcale się do tego celu nie przybliżyli.

Mecz miał ogromną dramaturgię. Niestety, także niemiły akcent - w postaci urazu Ivicy Vrdoljaka. Główkując w 53 min, legionista tak niefortunnie upadł na zmrożoną murawę, że na krótko stracił przytomność, ratownicy pomagali mu oddychać. Na boisko wjechała karetka, którą Chorwat został odwieziony do szpitala - gdzie, na szczęście, nie był długo, bo jego stan poprawił się. Cała ta sytuacja spowodowała jednak przedłużenie meczu o 8 minut. I w tej doliczonej końcówce "Pasy" miały aż trzy okazje do zdobycia czwartej bramki. Dwóch z nich nie wykorzystał waleczny, lecz potwornie nieskuteczny Saidi Ntibazonkiza.

W meczowej "18" gospodarzy znalazła się cała dziesiątka piłkarzy, sprowadzonych do klubu w ostatnich tygodniach i dniach. Trener Jurij Szatałow nie zdecydował się jednak na trzęsienie ziemi w wyjściowej jedenastce - wprowadził do niej czterech nowych zawodników: bramkarza Wojciecha Kaczmarka, stoperów Łukasza Nawotczyńskiego i Vule Truvinovicia oraz wracającego do klubu ofensywnego pomocnika Piotra Gizę, który przez ostatnie trzy i pół sezonu (prawie, bo w trakcie rundy jesiennej rozwiązano z nim kontrakt) był zawodnikiem Legii.

Giza dwa lata temu strzelił gola Cracovii. W pierwszej połowie wczorajszego meczu mógł strzelić Legii, ale w znakomitej sytuacji jego strzał zablokował Inaki Astiz. Była wtedy 21 minuta, i widać było już, że "Pasy" kompleksów wobec Legii nie mają. Gospodarze szybko i dużo biegali, agresywnie atakowali przeciwników. Braki w zgraniu nadrabiali ambicją. Z takiej gry rodziły się okazje bramkowe (przed przerwą Cracovia oddała 9 strzałów, inna sprawa, że większość bardzo nieudanych), zaś za plecami graczy z pola znakomicie spisywał się bramkarz Kaczmarek. O tym, że będzie numerem 1, a na ławce rezerwowych usiądzie Szymon Gąsiński, dowiedział się na przedmeczowej odprawie. Okazało się, że Jurij Szatałow dokonał dobrego wyboru, bo mierzący 202 cm golkiper uchronił przed przerwą Cracovię od utraty przynajmniej dwóch bramek - w 20 min broniąc strzał pod poprzeczkę Michala Hubnika (jesienią najlepszy strzelec ligi czeskiej, udanie zadebiutował w Legii), a w 29 min wykazując się refleksem po "główce" Jakuba Wawrzyniaka. W tej drugiej sytuacji, co trzeba jednak dodać, piłka znalazła się już tuż za linią bramkową. Sędziowie tego nie widzieli.
Legioniści byli dość groźni przy kornerach, ale to "Pasom" stały fragment gry przyniósł gola. Duży błąd popełnił Wojciech Skaba, a swojego pierwszego gola dla Cracovii zdobył Marian Jarabica. Słowak, którego w styczniu Jurij Szatałow odstawił na bok, który potem wystąpił w sparingach Slovanu Bratysława, ostatecznie jednak został w krakowskim klubie, a Szatałow postanowił zmienić mu pozycję. Jarabica, do tej pory stoper, wczoraj wystąpił na prawej obronie. No i gra w defensywie wychodziła Słowakowi już dużo gorzej, niż pod bramką rywali. Gole na 1-1 i 2-2 padły przy jego udziale. Kiepsko jako boczny obrońca wypadł też Milos Kosanović, inny stoper, który nieoczekiwanie na lewej stronie zagrał zamiast Bojana Puzigacy.

Generalnie, Cracovia dużo lepiej prezentowała się w ofensywie, niż w defensywie. To nie przypadek, po prostu Jurij Szatałow postawił na piłkarzy kreatywnych. W środku pomocy nie widzieliśmy Sławomira Szeligi, a Mateusza Klicha, na skrzydle zaś Aleksandra Suworowa. Mołdawianin to taki piłkarz, który gra dobrze wtedy, gdy cieszy się zaufaniem trenera. Dostał je od Szatałowa, czego dowodem było wykonywanie rzutu karnego.

Cracovia napsuła sporo krwi legionistom, ale nie odniosła sukcesu, bo w defensywie zagrała na podobnym poziomie, jak w jesiennych meczach. I to akurat nie rokuje dobrze na następne tygodnie.

Tomasz Bochenek

JAK PADŁY BRAMKI

1-0 Po dośrodkowaniu Klicha z wolnego, Skaba - naciskany przez Jarabicę - tylko odbił piłkę. Powstało zamieszanie, na ziemi piłkę "dzióbnął" sprzed rąk bramkarzowi Nawotczyński, w końcu Kosanović podał ją Jarabicy, a ten z 6 metrów kopnął do celu.

1-1 Akcja Legii prawą stroną. Podanie Manu, centra Rzeźniczaka na 5. metr, gdzie - uciekając Jarabicy - wpadł Kucharczyk i celnie zagłówkował.

2-1 Po podaniu Ntibazonkizy, piłkę w polu karnym dostał Dudzic - i przy zwodzie został nogą zahaczony przez Borysiuka. "Jedenastkę" wykorzystał Suworow.

2-2 40-metrowe podanie Rzeźniczaka do Kucharczyka przeciął Jarabica - ale tak, że podał piłkę wprost do Hubnika, który z 16 m wypalił po ziemi do celu.

3-2 Zamieszanie w polu karnym Legii po centrze Suworowa. Po zagraniu głową Jarabicy, Giza 8 metrów od bramki sprytnie zagrał do Ntibazonkizy. Pierwszy strzał Burundyjczyka Skaba odbił, dobitkę już nie.

3-3 W narożniku pola karnego Cabral stojąc tyłem do Wawrzyniaka wystawił mu piłkę, a ten pięknie uderzył w bliższe "okienko".

ZDANIEM TRENERÓW

Jurij Szatałow, Cracovia:

- Dziękuję drużynie za to, że próbowała docisnąć przeciwnika pod koniec i strzelić czwartą bramkę. Odrobinę nam zabrakło, choć pod koniec były dwie dobitki, później jeszcze sytuacja Saidiego. Po analizie będzie rozmowa z defensywą, bo w trakcie całego cyklu przygotowawczego nie zrobiliśmy tylu błędów. Od poniedziałku myślimy o następnym meczu. Będziemy się starać w każdym meczu walczyć o zwycięstwo. Mam nadzieję, że z biegiem czasu zawodnicy będą się lepiej zgrywać i robić mniej błędów w defensywie. Pracy sędziów nie możemy oceniać, bo oni nas nie oceniają, więc ja to skomentuję minutą ciszy. Po zdobyciu bramki przychodzi rozprężenie i widać było, ze zespół zaczyna słabiej grać - i w tych fragmentach traciliśmy bramki. Uważam, że straciliśmy dwa punkty. Trzeba być bardziej zmobilizowanym w liniach defensywnych. Na pewno dobry mecz za Bartkiem Dudzicem, z dobrej strony pokazał się też Saidi. Co ustaliliśmy na odprawie, w ofensywie zostało wypełnione w 80 procentach. Tym ustawieniem graliśmy ostatni sparing. To było optymalne ustawienie, bo ta czwórka w defensywie najlepiej wypadła.

Maciej Skorża, Legia:

- Gra z tyłu była w naszym zespole bardzo zła. Każda długa piłka Cracovii kończyła się groźną sytuacją dla gospodarzy. Ważny moment to nasze wyrównanie przed przerwą. W drugiej połowie chcieliśmy zagrać pressingiem, ale nastąpiła prosta strata Borysiuka, poszła kontra i rzut karny postawił nas w trudnej sytuacji. Znów dogoniliśmy wynik, ale nastąpił kolejny błąd i trzecia bramka dla Cracovii - i znów z nożem na gardle goniliśmy wynik. To największy pozytyw, że mimo ciągłego prowadzenia gospodarzy strzelaliśmy bramki wyrównujące. Oczywiście chcieliśmy zacząć od zwycięstwa. To była lepsza gra Legii w ofensywie niż jesienią, ale w defensywie zbyt dużo błędów, zresztą trzy błędy mówią same za siebie. To taki mecz, który mógł się podobać kibicom. Mam sporo uwag do swoich zawodników. Dla nas to pierwszy remis w tym sezonie, ale nie traktuję go jako zdobyczy punktowej, ale stratę dwóch punktów. Rafal Janas był odpowiedzialny za przybliżenie nowego zespołu Cracovii. Gospodarze pokazali nowe oblicze, to zupełnie inna drużyna, niż jesienią i na pewno nie powiedziała ostatniego słowa. (AG)

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.