MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Gargula ma anemię

Artur Gac
Tomasz Gargula z Nowego Sącza ma powazne kłopoty zdrowotne, ale liczy, że w tydzień się z nimi upora
Tomasz Gargula z Nowego Sącza ma powazne kłopoty zdrowotne, ale liczy, że w tydzień się z nimi upora Fot. Michał Gąciarz
Boks. Sądeczanin z problemami przygotowuje formę do walki z Maciejem Miszkiniem

Sygnałem alarmowym, że coś niedobrego dzieje się z organizmem 41-letniego pięściarza z Nowego Sącza, była zwykła infekcja przeziębienia. Gdy silne osłabienie ciała, potęgowane ciężkimi treningami, nie dawało za wygraną, Gargula postanowił w ostatni wtorek udać się do lekarza. Badanie nie pozostawiło żadnych złudzeń odnośnie diagnozy.

- Niestety, wyszły mi bardzo złe wyniki... Okazało się, że na skutek intensywnego okresu przygotowawczego nastąpił u mnie nawrót anemii - przyznaje weteran.

Przy okazji wydało się, że z tą chorobą pięściarz wyszedł na wolność po 11 latach spędzonych w więzieniu, a podleczenie przyniosło jedynie tymczasowy efekt. Teraz anemia dała znać o sobie w najgorszym momencie, na ostatniej prostej przygotowań do gali, z którą Gargula wiąże duże nadzieje.

- Nie ulega wątpliwości, że straciłem zdrowie przez te wszystkie lata spędzone za kratami. Siedzenie w „zamku” pod kluczem, dwadzieścia trzy godziny na dobę, musiało odbić się na moim zdrowiu. Po wyjściu z więzienia miałem straszną anemię, ponieważ intensywnie trenowałem pod celą bez dostępu do odżywek i suplementów, czym mocno zniszczyłem sobie cały układ pokarmowy - wyjaśnia sportowiec.

Mimo ogromnych problemów, Gargula nie składa broni. Pięściarz zapowiada, że zrobi wszystko, by w najbliższą sobotę wejść do ringu w łodzkiej Atlas Arenie i stoczyć z Miszkiniem pasjonujący pojedynek, który na długo zapadnie w pamięć kibicom.

- Jestem dobrej myśli, zacząłem zażywać żelazo i z każdym dniem czuję wyraźną poprawę. Mniejszym optymistą jest lekarz, który powiedział mi wprost, że nie zdążę się wykurować i nie dam rady zaboksować. Jego zdaniem jedynym ratunkiem byłaby transfuzja krwi, ale to forma dopingu, więc taki zabieg absolutnie nie wchodzi w grę. Powiedziałem, że byłbym ostatnim łotrem i oszustem, gdybym świadomie splunął na najpiękniejszą ideę sportu, czyli współzawodnictwo w duchu fair play - rozwiewa wątpliwości sądeczanin.

Jeśli tuż przed galą okaże się, że nie zdołano ustabilizować parametrów krwi, wówczas górę weźmie zdrowy rozsądek i pięściarz z ciężkim sercem zrezygnuje z zakontraktowanego na osiem rund pojedynku z Miszkiniem. - Musiałbym być kompletnym idiotą, żeby wychodzić do walki z tak poważnym przeciwnikiem, czując się bardzo chory. Oczywiście znam swoją sytuację w boksie zawodowym i fakt, że jestem trochę przyciśnięty do muru, ale też wiem, że w ringu można stracić zdrowie, a nawet życie. A dla mnie, od dawna, na pierwszym miejscu jest rodzina - tłumaczy Gargula.

Tak czarnego scenariusza nie bierze pod uwagę trener i przyjaciel pięściarza Jerzy Galara, który sekundował „Tomerze” w dwóch poprzednich, pewnie wygranych pojedynkach. - Jestem przekonany, że mimo różnych przeciwności losu Tomek stoczy znakomity pojedynek, bo drzemie w nim natura wojownika. Chłopak zostawi w ringu serce, ciężko będzie go złamać.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski