Gorące zakupy

Redakcja
Najtańszy samochód można było kupić już w cenie jednej, wcale nie najwyższej, wypłaty. Niezbyt co prawda reprezentacyjny polonez z 1984 r. kosztował tylko 850 zł. Najprawdopodobniej najdroższym autem na całej giełdzie było zaledwie roczne, czarne bmw 525 TDS o pojemności silnika 2,5 tysiąca ccm. Właściciel nie podawał ceny pojazdu, twierdząc, że jest ona do uzgodnienia.

Giełda samochodowa

 Na tarnowskiej giełdzie samochodowej była wczoraj, mimo panującego upału, dość duża frekwencja. W sumie na obu placach przy ul. Lwowskiej można było doliczyć się około 200 aut wystawionych na sprzedaż. Tradycyjnie sporo oferowano pojazdów produkcji krajowej, znaczną grupę sprzedawanych stanowiły auta zachodnie starszych roczników.
 Na giełdzie spotkaliśmy kilka niepowtarzalnych wręcz ciekawostek. Zainteresowanie kupujących wzbudzał biały polonez, ale wcale nie ze względu na swoją cenę, tylko z powodu ogumienia: kierowca dotarł na plac autem wyposażonym w zimowe opony "Frigo". Na niektórych zachodnich samochodach oferowanych na giełdzie można było natomiast spotkać kartkę z podaną marką, rocznikiem auta, pojemnością silnika i dopiskiem "w całości". Jak ustaliliśmy, dopisek ten oznacza, że auto nie jest przysłowiowym składakiem, których na początku lat 90. sprowadzano do Polski setkami.
 - Generalnie tarnowska giełda nie należy do największych - ocenia pan Bogdan Kloch, który przed wjazdem na plac giełdy oferował wczoraj nowe opony. - Pewnie, że upał mi dokucza i wolałbym być gdzieś na plaży, ale z czegoś trzeba żyć. Generalnie oceniam, że dziś ruch na tarnowskiej giełdzie jest zbliżony do tego przed tygodniem.
 Przy Lwowskiej można też było kupić komplet czterech używanych opon do samochodu w cenie jednej nowej. Za cztery podniszczone opony "czternastki" trzeba zapłacić jedynie 150 zł. Tu tkwi ponoć tajemnica, dlaczego niektórzy tarnowscy kierowcy tak chojnie dodają gazu, ruszając z piskiem opon. Wiedzą, że w każdej chwili mogą wybrać się na giełdę i kupić nowy komplet ogumienia sprowadzanego z Zachodu.
 Tak bardzo popularnych jeszcze trzy, cztery lata temu fiatów 126p naliczyliśmy wczoraj na giełdzie z trudem kilkanaście. Ich ceny nie są oczywiście wysokie, "maluch" z 1987 r. kosztował 2,3 tys. zł, o dziesięć lat młodszy - 7,7. Prawie w ogóle natomiast na tarnowskiej giełdzie nie ma samochodów marki Daewoo. Nie spotkaliśmy ani jednego.

(SMOL)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie