Grunt to nigdy nie tracić poczucia humoru

Jolanta Ciosek
Emil Karewicz, pamiętny Brunner z serialu ,,Stawka większa niż życie”
Emil Karewicz, pamiętny Brunner z serialu ,,Stawka większa niż życie” Fot. archiwum
Znani seniorzy. Do historii kina przeszedł rolą Hermanna Brunnera, choć zagrał zaledwie w 5 odcinkach „Stawki większej niż życie”. Ma na swoim koncie role w 67 filmach i 30 serialach. Emil Karewicz skończył w tym roku 93 lata

Zapewne wszyscy pamiętają scenę z filmu „Krzyżacy”, kiedy przed bitwą pod Grunwaldem rycerze krzyżaccy przynoszą Jagielle dwa miecze. - Król krzyżuje je nad głową. Miecze błyszczą, koń się płoszy, ja przy każdym ujęciu zlatuję na ziemię. Wstyd się przyznać, ale siedziałem na koźle zbitym z desek, bo tylko wtedy mogłem dostojnie wypowiedzieć: „Biorę te miecze jako wróżbę zwycięstwa” - śmieje się Emil Karewicz, który w tym roku skończył 93 lata.

Przez całe życie miał i nadal ma wielkie poczucie humoru, choć jego sytuacja zdrowotna wcale nie jest wesoła. Aktor zmaga się z poważną chorobą - zespołem Meniere’a. A do tego przed trzema laty pochował ukochaną żonę Teresę.

„Systematycznie i planowo się starzeję. Z tym że teraz jeszcze bardziej. Niestety, mam zawroty głowy i to jest nieodwracalne, bo cierpię na ten zespół od jakichś pięciu lat. To się nie rozwija, ale jest bardzo uciążliwe. Utrzymuje się na pewnym poziomie, przez co nie mogę chodzić. To schorzenie jest bardzo kłopotliwe i niebezpieczne. Można się przewrócić, uderzyć. Problemy są. Ale pomaga mi córka” - opowiadał w jednym z wywiadów.

Dwie ,,Stawki”

Do historii kina przeszedł rolą Hermanna Brunnera, choć zagrał zaledwie w pięciu odcinkach pamiętnej „Stawki większej niż życie”. Ze Stanisławem Mikulskim w roli Hansa Klossa stworzyli najlepszy męski duet wszech czasów polskiego kina. Aktorstwo było i jest jego największą pasją. Nie miałby nic przeciwko, gdyby dziś ktoś zaproponował mu interesującą rolę. - Póki głowa pracuje i mógłbym jeszcze nauczyć się tekstu - mówi z uśmiechem aktor.

Ale miłośnicy kina zawsze mogą zobaczyć „Stawkę”, tym razem większą niż śmierć. Stanisław Mikulski, Emil Karewicz, Piotr Adamczyk i Tomasz Kot to odtwórcy głównych ról w filmie Patryka Vegi „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć”. Film, utrzymany w klimacie popularnego serialu, jest też okazją by powrócić do tamtych lat i raz jeszcze spotkać się z nieżyjącym już dziś Stanisławem Mikulskim.

Łódź, Poznań, Warszawa

Emil Karewicz urodził się w 1923 roku w Wilnie. W czasie II wojny światowej przeszedł szlak z 2 Armią WP do Berlina. Niedługo po wojnie debiutował na scenie rolą kelnera w „Klubie kawalerów” Michała Bałuckiego w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku.

W filmach grał od 1950 roku. Pierwszym z jego udziałem była „Warszawska premiera” Jana Rybkowskiego. Dwa lata później zdał aktorski egzamin eksternistyczny.

W 1956 roku Karewicz wystąpił w „Kanale” Andrzeja Wajdy, wcielając się w postać porucznika „Mądrego” oraz w „Cieniu” Jerzego Kawalerowicza, jako prowokator Jasiczka, a w roku 1958 - w „Bazie ludzi umarłych” Czesława Petelskiego, gdzie zagrał Tadka „Warszawiaka”. W 1960 zagrał króla Władysława Jagiełłę we wspomnianych „Krzyżakach” Aleksandra Forda.

Była Łódź, Poznań, od 1962 roku mieszka w Warszawie. Grał w teatrach: Ateneum, Dramatycznym, Ludowym i Nowym. Taka wspaniała rocznica urodzin to dobry moment na wspomnienia. Przypomnijmy więc kilka ról jubilata: Oktawiusza w „Juliuszu Cezarze”, Gospodarza w „Weselu”, Pagatowicza w „Grubych rybach”, Łomowa w „Oświadczynach”, Geronta w „Szelmostwach Skapena”.

Domknięcie koła

W 1983 roku przeszedł na emeryturę. W 2005 powrócił jednak na scenę. W Teatrze Nowym w Łodzi zagrał Kalmitę w „Chłopcach” Grochowiaka. - Koledzy uważali, że oszalałem - wspominał. O ile ze sceny znają go tylko teatromani, o tyle filmy z jego udziałem mogli oglądać wszyscy. Zagrał w 67 filmach i 30 serialach.

„Mam dużo sentymentu do Łodzi i cały szereg fajnych wspomnień związanych z tym miastem. Nie tylko brałem w niej ślub, ale tu urodziły się moje dzieci - syn i córka. Większą część filmów, w których zagrałem, kręcono właśnie w Łodzi. Łącznie ze „Stawką większą niż życie” - opowiadał w jednym z wywiadów.

W Łodzi mieszkał 25 lat, co odbiło się na jego dalszych losach. „Przyjechałem tu w 1950 roku, razem z legendarnym już Iwo Gallem, który był przed przybyciem do Łodzi dyrektorem Teatru Wybrzeże w Gdańsku. W Łodzi, przy ulicy Jaracza, działał Teatr Wojska Polskiego. Na jego miejsce przyjechał właśnie z Gdańska nasz teatr. Jednocześnie wstąpiłem do znajdującej się w Łodzi Państwowej Szkoły Teatralnej, jednak jej nie ukończyłem” - wspominał aktor.

I właśnie z sentymentu do Łodzi tam postanowił w 2005 roku zakończyć swą karierę rolą w „Chłopcach” Grochowiaka w łódzkim Teatrze Nowym. - Tutaj zaczynałem i tutaj postanowiłem zakończyć karierę teatralną. Zawsze mogłem pogrywać w warszawskich teatrach, ale nie sprawiałoby mi to takiej satysfakcji, jak właśnie w Łodzi. Po prostu postanowiłem domknąć swoje kółko - komentował swoją decyzję.

Wędkowanie i malarstwo

Przez lata malował też obrazy, z zapałem wędkował, jego pasją był także ogród, w którym sadził piękne kwiaty i krzewy.

„Teraz już nie zajmuję się malarstwem. Taka potrzeba przychodzi i odchodzi. Dziś też już nie wędkuję. Zacząłem jeszcze jako ośmiolatek, wspólnie z kolegami sprzedawaliśmy ubogim Żydom złapane przez nas w Wilejce ryby. Złowiłem w ciągu 3 godzin 370 uklejek! Kiedyś najchętniej wędkowałem niedaleko Orzysza, gdzie wody były krystalicznie czyste. Okoliczni wędkarze nazywali mnie czarną śmiercią szczupaka, bo łowiłem dziennie kilka dorosłych ryb. Często wygrywałem zawody wędkarskie aktorzy - dziennikarze” - chwalił się z dumą.

Dodajmy, że rozbrat z malarstwem związany jest z chorobą aktora. Rzadko wychodzi z domu, porusza się o laseczce, dużo czyta i ogląda telewizję. Jest szczęśliwym ojcem, dziadkiem i pradziadkiem, co daje mu wiele radości. A przecież popularność u widzów nie mija tak szybko, szczególnie gdy się „było” Brunerem.

Przed dwoma laty Emil Karewicz otrzymał zaszczytny tytuł ambasadora Domu Artysty Weterana w Skolimowie. Dołączył do takich osobistości aktorskich jak m.in.: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Janusz Gajos, Ignacy Gogolewski czy Maja Komorowska.

****

Szanownemu Jubilatowi życzymy lepszego zdrowia, sił w pokonywaniu choroby i nadal poczucia humoru, które tak bardzo jest przecież w życiu potrzebne.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gama

Najważnijsze, że ta pupa jest ładna. Natomiast co robił Duda na tak banalnej imprezce ? Żenua.

Dodaj ogłoszenie