Jeden strzał - dwa słupki

Redakcja
Alwernia - Orzeł Piaski Wielkie 1-1 (0-1)

IV liga małopolska, grupa zachodnia

Alwernia - Orzeł Piaski Wielkie 1-1 (0-1)

   0-1 Komisarek 29, 1-1 Balonek 50 (głową). Sędziował Janusz Honkowicz z Gorlic. Żółte kartki: Krawczyk - Marek, Komisarek. Widzów 200.
   Alwernia: Skoczylas 6 - Dukała 5, Jajko 4 (82 Sieprawski), Krawczyk 5 - Tekielak 5, Kaczmarczyk 6, Palka 5 (89 Kobyłecki), Pawela 4, Ficek 2 (59 Kuciel) - Klimek 5, Balonek 6.
   Orzeł: Frydecki 5 - Załęga 5, Chachlowski 5, Marek 5 - Jamróz 5, Kozień 5 (61 Wiater), Komisarek 6, Łazarczyk 6, Słowiński 5 - Bańbuła 5 (90 Zawiła), Łabuś 6.
   Rzadki wyczyn zademonstrował w 49 min gry Zbigniew Pawela. Wykonując rzut karny po faulu Jacka Załęgi na Bartłomieju Kaczmarczyku kopnął piłkę tak, że uderzyła w słupek, przetoczyła się po linii bramkowej za plecami Rafała Frydeckiego, który rzucił się we właściwą stronę, lecz jej nie sięgnął, trafiła w drugi słupek i wyszła w pole. Obrońcy natychmiast wybili ją za bramkę. Rozluźnieni goście niedokładnie pokryli przy rzucie rożnym Piotra Balonka i za ten moment nieuwagi zapłacili stratą dwóch punktów. Balonek wyskoczył bowiem najwyżej do dośrodkowania i nie dał szans Frydeckiemu, wyrównując stan meczu.
   Pauzujący ostatni mecz za czerwoną kartkę w Sieprawiu Paweł Przepiórka, kontuzjowany Marcin Józkowicz, który zdejmie gips z nogi dopiero za trzy tygodnie, to lista nieobecnych w zespole gospodarzy. Ponadto Paweł Jajko zagrał z konieczności, choć nie był w pełni sprawny. W Orle zabrakło pauzujących za kartki Grzegorza Bamburowicza i Bartosza Bieńkowskiego. Nie zagrał też Paweł Tomana.
   Wykorzystując sprzyjający wiatr przyjezdni zaatakowali od początku. W 5 min Paweł Jajko popełnił błąd, lecz Mariusz Łabuś nie dogonił piłki. W 14 min po zagraniu Kaczmarczyka Balonek nie wykorzystał dogodnej pozycji. W 21 min Piotr Jamróz dośrodkował, lecz Krzysztof Dukała uratował sytuację. W 29 min fatalnie skiksował z lewej strony własnego pola karnego Marcin Ficek, piłkę przejął Łabuś, przekazał ją do środka, gdzie Tomasz Bańbuła podał do Pawła Komisarka i po pewnym strzale tego ostatniego w róg bramki goście prowadzili. Po wznowieniu gry Pawela zagrał szybko do Balonka, którego uderzenie głową obronił Frydecki. Bramkarz gości złapał też piłkę po dośrodkowaniu Marcina Tekielaka w 41 min.
   Po przerwie gospodarze już po 5 minutach odrobili stratę. A potem do końca trwał mecz przyjaźni. Grano głównie w środku pola. Jeszcze w 67 min Radosław Klimek uderzył mocno, lecz trafił w Roberta Chachlowskiego, 3 minuty później Rafał Słowiński uderzył za wysoko. (KG)

Na trybunach więcej gości

   Spośród ok. 200 widzów, którzy przybyli na stadion przy ul. Ziemby w Alwerni, niemal trzy czwarte stanowili sympatycy Orła. To już reguła, że mecze tej drużyny zasilają kasę podejmujących ją przeciwników. Odnotować wypada, że mecz toczył się cały czas w sympatycznej atmosferze, tak na boisku, jak i na trybunie. A swoją drogą - gdzie te czasy, gdy mecze piłkarskie były dla alwernian wydarzeniem, gromadzącym na stadionie przysłowiowe pół miasta? (KG)

Kontra i karny

Górnik Brzeszcze - Świt Krzeszowice 1-1 (0-0)

   1-0 Borowczyk 70, 1-1 Kuźnik 85 (karny). Sędziował Wojciech Popow z Krakowa. Żółte kartki: P. Cecuga - Wojciechowski. Widzów 300.
   Górnik: Kotajny 7 - P. Cecuga 4, Zarzycki 5, Wojtulewicz 5 - Apryas 3 (58 Adamczyk), Jawor 4 (83 Dziadzio), Sporysz 6 (79 J. Cecuga), Bartuś 7, Klakla 5 - Chrapek 6 (46 Brańka 3), Borowczyk 8.
   Świt: Strycharz 5 - Malski 4 (73 Kłeczek), Łuszczek 5, Strzeboński 6 - Kuźnik 7, Jaworski 4 (59 Krzysiak), Stachurski 5, Wojciechowski 4 (90 Piątek), Klita 6 - Chlipała 8 (89 Woźniak), Jawień 6.
   Pierwsza połowa była wyrównana. W 6 min Tomasz Borowczyk podał do Łukasza Bartusia, a ten strzelił metr obok prawego słupka. W 11 min ponownie bramce gości zagrozili Borowczyk i Bartuś. Tym razem strzał Bartusia zablokował jeden z rywali, zaś dobitka Borowczyka była niecelna. W 26 min strzał z rzutu wolnego wykonywał Krzysztof Strzeboński - uderzył wprost w ręce Jacka Kotajnego. Równie nieskuteczni byli: Marcin Klita w 36 min oraz po drugiej stronie boiska Paweł Sporysz w 37 min.
   Po przerwie goście energicznie zaatakowali. W 47 min przejął piłkę Piotr Chlipała, poprowadził ją kilka metrów i kopnął mocno, lecz niecelnie. W 55 min po kolejnym strzale Chlipały piłka przeszła minimalnie obok spojenia słupka i poprzeczki. W 67 min strzelał Klita, lecz również niecelnie. W 70 min gospodarze wyprowadzili kontratak; lewą stroną wyszedł Sporysz i podał górą do nadbiegającego z prawej Borowczyka, który mocno uderzył piłkę, trafiając pod poprzeczkę. Dwie minuty później po strzale Daniela Adamczyka z 10 metrów piłka trafiła w poprzeczkę. W 75 min Borowczyk znalazł się sam na sam z Piotrem Strycharzem, lecz nie wykorzystał dogodnej okazji. W 80 min Piotr Jawień trafił w słupek. W 85 min sędzia podyktował rzut karny dla Świtu za zagranie ręką jednego z zawodników Brzeszcz. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Jacek Kuźnik, ustalając wynik spotkania.
(PIM)

Kibic

miał rację

Wieczysta Kraków

- Babia Góra Sucha Beskidzka 0-2 (0-1)

   0-1 Brańka 28, 0-2 Świerkosz 55. Sędziował Zbigniew Waluś z Oświęcimia. Żółte kartki: Starzykiewicz, Bartosik - Sałapatek, E. Sitarz. Widzów 60.
   Wieczysta: Chrobak 5 - Starzykiewicz 6 (64 Gnyla), A. Cybulski 4, T. Liszka 3 - M. Zając 5, Bartosik 4 (52 Żurek), Dąbrowski 5, Sukiennik 5 (58 Kukułka), Kalemba 6 - Olipra 5, M. Liszka 5.
   Babia Góra: Kłapyta 6 - Sałapatek 6, Stróżak 5, E. Sitarz 5, J. Sitarz 5 - Świerkosz 8 (88 Mika), Zajda 5 (90 Witkowski), G. Sitarz 5, Pietrusa 5 (78 Ścieszka) - Brańka 6 (84 Wójcik), Cichy 5.
   Przy stanie 0-1 jeden z kibiców Wieczystej powiedział:
   - I jak zwykle nasi do tyłu.
   Chociaż do końca spotkania było jeszcze dużo czasu, okazało się, że kibic miał rację - krakowianie przegrali szósty mecz z kolei. Gospodarze byli częściej przy piłce, mieli przewagę, lecz pod bramką Babiej Góry bardzo nieporadnie rozgrywali swe akcje. O porażce miejscowych zadecydowały dziecinne błędy w defensywie. Największy popełnił w 55 min Robert Starzykiewicz. Mając za sobą tylko Konrada Chrobaka tak przyjmował piłkę, że stracił ją na rzecz Tomasza Świerkosza. Piłkarz gości ograł jeszcze bramkarza Wieczystej i było 0-2. Najlepszą okazję do strzelenia kontaktowej bramki miał w 71 min Mariusz Gnyla, który przegrał pojedynek z Piotrem Kłapytą.
   Wcześniej - w 33 min Krzysztof Kalemba uderzył z rzutu wolnego, z 20 metrów ładnie technicznie obok muru, ale golkiper przyjezdnych był dobrze ustawiony i pewnie obronił. (RCZ)

Spokojne zwycięstwo

Garbarnia Kraków - Pogoń Miechów 2-0 (2-0)

   1-0 Dzierżanowski 4, 2-0 Leśniak 25. Sędziował Idzi Kucharczyk z Olkusza. Żółte kartki: Dziuba - Pasternak. Widzów 100.
   Garbarnia: Szymski 6 - Bizoń 6, Brak 6, Dziuba 5 - Ł. Kluska 5, Lament 5, Śliwa 6, Leśniak 6, Wąs 6 - Kolański 5 (65 Rusin, 75 Słupek), Dzierżanowski 6.
   Pogoń: Szot 5 - Włudarz 4, P. Nastarowski 3, Podyma 4 - Pasternak 4, Szymanek 3, Bujak 6, Sitko 4, Banaszek 4 - Salamon 5, Kański (12 Deńca 3).
   Garbarnia strzeliła więcej goli niż Pogoń miała sytuacji bramkowych. Krakowianie wygrali bardzo pewnie, a gdyby Kolański nie zmarnował trzech stuprocentowych okazji, mogłoby dojść do pogromu.
   Garbarze, wzmocnieni Dzierżanowskim i Śliwą, którzy powrócili po wyleczeniu kontuzji, wykorzystali kadrowe osłabienie miechowian (brak czterech zawodników podstawowego składu) oraz ich błędy w grze obronnej. Zarówno przy pierwszym, jak i drugim golu współudział bloku defensywnego Pogoni był znaczny.
   - Katastrofa w obronie. Nie pamiętam kiedy Paweł Nastarowski miał tyle złych zagrań; ta uwaga dotyczy i pozostałych - powiedział po meczu trener drużyny gości Julian Łopata.
   Pierwszy gol padł już w 4 minucie po błędzie Szymanka. Kolański podał do Dzierżanowskiego, który wyszedł na czystą pozycję sam na sam z bramkarzem, z zimną krwią strzelając obok niego w lewy dolny róg bramki. W 11 min z kolei po błędzie Włudarza pierwszą ze swoich trzech "setek" zmarnował Kolański; mając przed sobą tylko bramkarza strzelił z kilkunastu metrów prosto w niego. 12 minut później znów miechowska obrona zawaliła, ale Kolański nie wykorzystał drugiej okazji sam na sam z Szotem, przegrywając pojedynek z nim. W 25 min Leśniak skarcił defensorów, którzy wdali się w zabawę w okolicach własnej bramki, odebrał im piłkę i pięknym uderzeniem nad bramkarzem w przeciwległy róg strzelił drugiego gola. W tej części spotkania goście mieli jedyną szansę (jedyną, jak się okazało, w całym meczu) na zdobycie bramki. W 39 min Banaszek dostał dobre podanie od Salamona, ale naciskany przez obrońcę strzelił minimalnie obok słupka.
   Po przerwie krakowianie już tak nie naciskali, zadowoleni chyba z pewnego prowadzenia. Jedyną okazję, w 58 min, miał Kolański, który będąc trzeci raz sam na sam z Szotem, zaakcentował swą nieskuteczność; jego strzał bramkarz Pogoni obronił nogą. Gra się wyrównała, gospodarze parę razy stworzyli zagrożenie, ale obrona miechowska przestała popełniać błędy. Goście też próbowali zdobyć choćby honorowe trafienie, ale nie mieli tego dnia środków na przedarcie się dalej niż do 16 metra przed bramkę niemal bezrobotnego Szymskiego.
   - Spokojne zwycięstwo - określił wygraną garbarzy trener Michał Królikowski.- Powrót Dzierżanowskiego i Śliwy był na pewno wzmocnieniem, nie wiem w jaki sposób Kolański nie strzelił choćby jednej bramki... Wiem, że Pogoń była osłabiona, ale takie mamy drużyny w IV lidze, w których brak jednego, dwóch czołowych zawodników obniża poziom gry o klasę.
(RK)
Fot. Wacław Klag

Szpital w Pogoni

   Pogoń ma pecha do Garbarni. Raz już grała w Krakowie niemal rezerwowym składem z kilkoma juniorami debiutantami. W sobotę brakowało czterech zawodników z podstawowej jedenastki. Kazieczko ma uraz kolana wykluczający go z gry na kilka tygodni, Machnik i Janus doznali kontuzji w środowym meczu z Orłem, Kański zszedł z boiska zaraz na początku. Ci, którzy zostali na placu też nie byli w pełni zdrowia. Szot narzekał na kręgosłup, Szymanek na goleń, Włudarz na zwichnięty palec u nogi, a Banaszek grał z temperaturą. (RK)

Prawie wszyscy zadowoleni

Wisła II Kraków - MKS Trzebinia/Siersza 0-0

   Sędziował Bogusław Górnik z Bukowiny Tarzańskiej. Żółta kartka Paweł Brożek. Widzów 150.
   Wisła II: Palczewski 7 - Hajduk 5, Mrowiec 5, Skrzekowski 6, Stawarczyk 5 - Paluszek (35 Surowiec 5), Szafraniec 5, Łach 5, Piotr Brożek 5 - Paweł Brożek 6, Szałęga 5.
   Trzebinia: Budka 7 - Rolka 5, Brózda 6, Mrozek 5 - Wolak 5, Klimek 6, Tanistra 5, Witkowski 5, Jędrzejczyk 5 - Witek 6 (81 Ciepichał), Stojewski 6 (90 Szabat).
   Po meczu niemal wszyscy byli zadowoleni. Niemal, bo narzekać miał prawo Adam Paluszek, który zszedł z boiska po pół godzinie gry z urazem kolana. Doktor Jerzy Zając stwierdził, że zawodnik musi przejść dokładne badania, które pozwolą postawić precyzyjną diagnozę.
   Zadowoleni byli natomiast kibice, którzy obejrzeli niezły mecz, trenerzy, w tym szukający zawodników do amatorskiej reprezentacji Małopolski Ryszard Kruk, któremu najbardziej podobała się gra niespełna 17-letniego bramkarza gości Macieja Budki.
   Antoni Szymanowski stwierdził jednoznacznie, że w sytuacji gdy piłkarzy pierwszej drużyny czekał rozpoczynający się 5 godzin później mecz z Górnikiem Zabrze, a juniorzy wyjechali na turniej wielkanocny do Francji, młodzi zawodnicy, z których niektórzy nie mają miejsca w pierwszym zespole juniorów, spisali się bardzo przyzwoicie. Ambitnie walczyli z doświadczonymi rywalami i choć nie zdobyli gola, to przecież przeprowadzili sporo ciekawych akcji. Robert Moskal natomiast powiedział, że nawet z grającą w takim jak w sobotę składzie Wisłą otwartej walki nie jest w stanie podjąć żaden zespół czwartoligowy. Dlatego usatysfakcjonował go wynik, choć żałował sytuacji z 62 min, kiedy Krzysztof Witek główkował w poprzeczkę.
   Pierwsi zaatakowali goście i w 2 min po dośrodkowaniu Tomasza Brózdy z rzutu wolnego najlepszy piłkarz Wisły Maciej Palczewski popełnił jedyny w tym meczu błąd, piąstkując piłkę tak, że omal nie wpadła do bramki. W 13 min Witek uderzył obok słupka, a 3 minuty później po kolejnej centrze Brózdy z rzutu wolnego uderzoną głową przez Piotra Stojewskiego piłkę Palczewski wybił nad bramkę, by po chwili obronić efektowną robinsonadą kolejne uderzenie Stojewskiego, a następnie strzał Grzegorza Klimka. W 33 min w braterskiej akcji Piotr Brożek podał do Pawła, a ten zacentrował i uderzenie Łukasza Łacha znakomicie obronił Budka.
   W 48 min Łach podał do Piotra Brożka, lecz ten nie zdołał pokonać młodego bramkarza gości. W 52 min Marcin Szałęga minimalnie spudłował uderzając piłkę głową. W 56 min Klimek z 30 metrów posłał futbolówkę wysokim lobem tuż pod poprzeczkę, lecz Palczewski akrobatycznym rzutem uchronił swój zespół od utraty gola. Po główce Witka w poprzeczkę w 62 min bracia Brożkowie przeprowadzili błyskawiczną kontrę, lecz Budka złapał piłkę uderzoną przez Piotra. Bramkarz trzebinian odbił też uderzenie Łacha w 67 min, a w 72 min Palczewski obronił strzał Wolaka. W ostatniej minucie Szałęga dośrodkował na głowę Huberta Skrzekowskiego, który posłał piłkę w róg bramki, skąd wybił ją Tomasz Witkowski. (KG)

Sieprawianie

wyciągnęli wnioski

Garbarz Zembrzyce - Karpaty Siepraw 0-2 (0-1)

   0-1 Przała 5, 0-2 Kapusta 57. Sędziował Mariusz Wrażeń z Gorlic. Żółte kartki: Płatek, Wyroba. Widzów 250.
   Garbarz: Karlak 4 - Sibik 3, Wojtaszczyk 3, Raczek 4, Polak 4 - Głowacz 4, Bączek 2 (40 Rymek 3), Cienkosz 4, Jończyk 2 (65 K. Głuc) - Pacyga 4, Błasiak 3 (70 Kardaś).
   Karpaty: Szuba 7 - T. Szablowski 6, A. Wyroba 6, Kroczek 5, Włodarczyk 3 (46 B. Szablowski 2), Przała 6, P. Wyroba 5, Wiącek 5, Kapusta 6 - Rączka 7, Płatek 5 (75 Pietrzyk).
   To była piąta z rzędu porażka Garbarza. Wiosną zembrzyczanie zdobyli zaledwie 1 punkt, remisując w inauguracyjnym meczu z Dalinem. Podopieczni Andrzeja Bańdury już w 5 min stracili gola. Po szybkiej akcji Pawła Kapusty i główce Adama Płatka piłka najpierw trafiła w poprzeczkę, ale poprawka, także głową, w wykonaniu rutynowanego Krzysztofa Przały była już bez zarzutu.
   Gospodarze długo nie mogli dojść do równowagi. Z trudem konstruowali akcje i najczęściej ograniczali się do wrzutek w pole karne, z którymi bez problemów radził sobie jak zwykle pewnie grający dysponowany Marek Szuba. Zespół Tadeusza Piotrowskiego był w sobotę znacznie szybszy od rywali i to było jego największym atutem.
   Na początku drugiej części Garbarz przycisnął, ale goście groźnie kontrowali i znów byli bliżsi zdobycia bramki. Właśnie jedna z trzech takich akcji w pierwszym kwadransie po przerwie, której bohaterem był Kapusta, przyniosła piłkarzom z Sieprawia drugiego i zarazem rozstrzygającego gola. Pomocnik Karpat w świetnym stylu uwolnił się spod opieki obrońcy i posłał piłkę do siatki obok wychodzącego z bramki Bartłomieja Karlaka. Garbarz próbował jeszcze zaatakować, ale w poczynaniach jego piłkarzy widać było brak wiary. Sieprawianie po nieforunnej porażce w końcówce meczu z Alwernią na własnym boisku wyciągnęli wnioski i przywieźli sześć punktów z dwóch trudnych wyjazdów, natomiast miejscowi są coraz bliżej strefy spadkowej.
    (BK)

Zabrakło strzelców

Puszcza Niepołomice - Dalin Myślenice 0-0

   Sędziował Paweł Kukla z Tarnowa. Żółte kartki: Jałocha - Piszczek.**Widzów 400.
   
Puszcza: Kwedyczenko 6 - Ł. Szewczyk 5, Myślewski 4, Radosław Toroń 4 - Kierzkowski 3 (73 Bochenek), Szumiec 4 (84 Siwek), Badoń (26 Błoński 3), K. Szewczyk 5, Górski 5 - Jałocha 4, Strojek 5.
   
Dalin:** Juszczak 6 - Łopata 6, Szota 6, Małota 6 - Cygan 5, Piszczek 5, Stoch 5, Czajczyk 6 (81 Pytel), Muniak 6 - Skiba 4, Mistarz 4 (86 Hejmo).
   Dalin chciał wygrać, jednak mimo wielu dogodnych okazji myśleniczanie nie potrafili pokonać bramkarza Puszczy. Gospodarze natomiast mieli ogromne problemy z wypracowaniem sytuacji strzeleckiej i zaledwie dwukrotnie zagrozili bramce Dariusza Juszczaka. Istotny wpływ na poczynania ofensywne Puszczy miał fakt, iż najlepszy strzelec zespołu - Andrzej Jałocha był pieczołowicie pilnowany przez Dariusza Łopatę.
   Już w 3 min Tomasz Stoch w dogodnej sytuacji pod bramką fatalnie skiksował. Kilka minut później Marek Czajczyk uderzył z rzutu wolnego i piłka ocierając się o słupek wyszła za bramkę. Goście grali bardzo ambitnie, natomiast zawodnicy Puszczy bardzo niedokładnie wyprowadzali piłkę z własnej połowy. W 16 min Czajczyk kąśliwie uderzył z 16 metrów, ale Tomasz Kwedyczenko pewnie obronił. W 20 min Bartłomiej Piszczek strzelił z 18 m, Kwedyczenko nie ryzykował łapania futbolówki i wybił ją na rzut rożny. Tuż przed przerwą po szybkiej akcji Radosław Muniak wbiegł w pole karne, uderzona przez niego piłka przeszła jednak minimalnie obok spojenia słupka z poprzeczką.
   W 55 min goście wyprowadzili szybki kontratak, jednak Czajczyk strzelił prosto w Kwedyczenkę. Dopiero po godzinie gry Puszcza wypracowała pierwszą sytuację strzelecką - z rzutu wolnego w słupek trafił Mariusz Myślewski. Po chwili Jałocha strzelił nad bramką. W 72 min Artur Skiba znalazł się sam na sam z Kwedyczenką, ale przegrał ten pojedynek. W 83 min Myślewski źle wybił piłkę, którą opanował Sławomir Mistarz i trafił w poprzeczkę.
   To drugi z rzędu bezbramkowy remis myśleniczan.
   - Zasłużyliśmy na zwycięstwo, lecz zawiodła skuteczność pod bramką przeciwnika. Brakuje nam rasowego napastnika, który wykorzystywałby stwarzane przez zespół sytuacje bramkowe. - powiedział po meczu trener Dalinu Mirosław Hajdo. (BL)

Lob za trzy punkty

Fablok Chrzanów - Clepardia Kraków 2-0 (1-0)

   1-0 Łukasik 11, 2-0 M. Kania 86. Sędziował Paweł Marszałek z Tarnowa. Żółte kartki: Sęk, Kijak, Łukasik - D. Brussman, Pasterczyk, Dąbrowski. Widzów 200.
   Fablok: Gielarowski 5 - Broniek 5, Oczkowski 6, K. Szafran 5, Czyszczoń 5 - Antonik 5, Pokojski 4 (70 Sabuda), Kijak 6, Łukasik 6 - Sęk 4, M. Kania 5.
   Clepardia: Augustyn 4 - Czyżewski 3 (67 T. Szafran), Kleczyński 4, Kozik 4, D. Brussman 4 - Dąbrowski 4, Szczepaniak 2 (46 Pasterczyk 2), Gurbiel 5, Mazur 5 - Miarka 4 (80 Filosek), Ptak 2 (46 Frankowski 2).
   Do soboty Fablok grał nieźle, ale zdobył tylko dwa punkty. Nic dziwnego, że w Chrzanowie narastało zniecierpliwienie. Przed meczem z sąsiadującą w tabeli Clepardią trener Bogdan Przygodzki zarządził pełną mobilizację. Efekty było widać od początku. W 2 minucie po akcji Pawła Kijaka lewą stroną szansę miał Arkadiusz Pokojski, ale będąc 8 metrów przed bramką, nieczysto trafił w piłkę.
   W 11 min, tym razem z prawego skrzydła, dośrodkował Tomasz Antonik i zamykający akcję przy drugim słupku Paweł Łukasik wślizgiem wpakował piłkę do siatki. Przed przerwą goście raz zagrozili bramce Fabloku, Paweł Ptak chybił jednak z 12 metrów.
   W drugiej części chrzanowianie mieli kilka sytuacji na podwyższenie wyniku. Sam Andrzej Sęk zaprzepaścił trzy. Najlepszą miał w 70 min, gdy był sam na sam z Robertem Augustynem. Lepiej spisał się jego partner w ataku Maciej Kania w 86 min, gdy ubiegł interweniującego za polem karnym bramkarza Clepardii i lobem podwyższył wynik.
   Fablok wprawdzie przeważał także po zmianie stron, ale goście również stwarzali sytuacje podbramkowe. W 70 min bliski szczęścia był Maciej Gurbiel, po strzale którego piłka otarła się o poprzeczkę. (BK)

IV-ligowcy w ocenie "DP"

   139 - Szuba (Karpaty)
   136 - Rączka (Karpaty)
   134 - Kwedyczenko (Puszcza)
   131 - Gielarowski (Fablok),**Brak (Garbarnia), Jałocha (Puszcza), Szumiec (Pogoń/Puszcza)
   
128 - Kijak (Fablok)
   
127 - Bizoń (Garbarnia)
   
126 - Włudarz (Pogoń)
   
125 - T. Szablowski (Karpaty)
   
123 - Leśniak (Garbarnia), Strojek (Puszcza)
   
122 - Jajko (Alwernia), Salamon (Pogoń), Witek (Trzebinia)
   
121 - Balonek (Alwernia), Stojewski (Trzebinia)
   
120 -** Lament (Garbarnia), Chachlowski (Orzeł), Chrobak (Wieczysta)

Najlepsi strzelcy

   16 - Paweł Brożek (Wisła II)
   14 - Jałocha (Puszcza)
   13 - Ciepichał (Trzebinia)
   12 - Dzierżanowski (Garbarnia)
   10 -Świerkosz (Babia Góra), Mańka (Kalwarianka), Rączka (Karpaty),Bamburowicz (Orzeł), Dubicki, Wójcik (Wisła II)
   9 - Błasiak (Garbarz), Brańka (Górnik), Witek (Trzebinia)
   8 - M. Kania,**Oczkowski (Fablok), T. Borowczyk (Górnik), Przała (Karpaty), T. Kański (Pogoń), Łabuś (Orzeł)
   
7 -** Husejko, Pater (Wisła II)

Grupa zachodnia

   Górnik Brzeszcze - Świt Krzeszowice 1-1 (0-0) Borowczyk 70 - Kuźnik 85 (karny); Alwernia - Orzeł Piaski Wielkie 1-1 (0-1) Balonek 50 (głową) - Komisarek 29; Wieczysta Kraków - Babia Góra Sucha Beskidzka 0-2 (0-1) Brańka 28, Świerkosz 55.
   Mecz Kalwarianka - Przebój Wolbrom odbędzie się jutro o godz. 16.30.
1. Wisła II 23 60 76-19
2. Garbarnia 23 50 39-13
3. Trzebinia 23 48 42-18
4. Górnik 23 42 32-20
5. Alwernia 23 38 35-35
6. Orzeł 23 37 43-27
7. Karpaty 23 34 42-32
8. Pogoń 23 33 35-33
9. Puszcza 23 31 32-23
10. Fablok 23 30 27-24
11. Garbarz 23 28 32-32
12. Clepardia 23 28 22-27
13. Babia Góra 23 28 32-49
14. Dalin 23 23 20-36
15. Świt 23 19 19-57
16. Kalwarianka 22 17 22-43
17. Przebój 22 17 14-37
18. Wieczysta 23 11 21-60
   W sobotę o godz. 17 grają: Babia Góra - Garbarnia, Clepardia - Orzeł, Kalwarianka - Wisła II, Karpaty - Fablok, Pogoń - Alwernia, Świt - Wieczysta, Trzebinia - Puszcza, a w niedzielę o godz. 16 Dalin - Górnik i o godz. 17 Orzeł - Garbarz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie