Jedni mają pomniki, inni ulice. A my mamy swoje... koty. Kto...

Jedni mają pomniki, inni ulice. A my mamy swoje... koty. Kto adoptuje mruczące Gazetę i Gorlicką?

Halina Gajda

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

„Gazeta” ma szarą sierść w piękne prążki i wielkie żółte oczka.  „Gorlicka” ma czarne futro i niesamowite pomarańczowo-żółte oczka.
1/7
przejdź do galerii

„Gazeta” ma szarą sierść w piękne prążki i wielkie żółte oczka. „Gorlicka” ma czarne futro i niesamowite pomarańczowo-żółte oczka. ©fot. Fundacja Psystan dla Zwierząt

Jedni mają swoje ulice, inni pomniki, a nasza redakcja ma swoje... koty. Konkretnie dwie kotki, które niedawno trafiły pod opiekę Fundacji Psystań dla Zwierząt i dostały imiona "Gazeta" i "Gorlicka". Wprawdzie wołanie na kociakiem „kici-kici Gorlicka chodź do mnie” brzmi może nieco dziwnie, ale my i tak mamy z tego wielką radość. W końcu nie byle kto, może być taką matką chrzestną.
„Gazeta” ma szarą sierść w piękne prążki i wielkie żółte oczka. Urodziła się we wrześniu 2016 roku. „Gorlicka” ma czarne futro i niesamowite pomarańczowo-żółte oczka. Wedle oceny fundacji, urodziła się w maju minionego roku. Można by się nawet pokusić i poszukać pewnych podobieństw do redakcyjnego składu. Bywa czasem bowiem, że po kilkunastu godzinach pracy nad wydaniem, na finiszu przeciągamy się jak koty albo warczymy, popędzając się nawzajem. Ostatecznie wspólnie uznaliśmy, że dalszych podobieństw lepiej nie szukać - wszak zespół to dwie kobiety i mężczyzna, wszyscy raczej stateczni, więc skojarzenia z kotami mogłyby pójść zbyt daleko.

Nasze futrzane podopieczne trafiły pod opiekę Psystani z gminy Bobowa. Ich dotychczasowa opiekunka ma już 92 lata i coraz mniej sił, by opiekować się zwierzakami. Niby koty chodzą własnymi ścieżkami, ale przecież podczas tych „wyjść” potrzebują czasem pomocy weterynarza, doglądnięcia czy wszystko z nimi w porządku. Pani Józefa już nie była w stanie podołać obowiązkom.
- Wyczytała w Gazecie Gorlickiej, że istnieje nasz fundacja, poprosiła o pomoc swoją opiekunkę, żeby zadzwoniła do Psystani - relacjonuje Zofia Wantuch, prezeska Fundacji.

Wolontariuszom nie pozostało nich innego, jak pojechać na miejsce.
- A skąd imiona? Same się nasunęły! Skoro bobowska kocia mama znalazła pomoc dzięki Gazecie, to imiona zostały nadane niejako na jej cześć - komentuje z humorem.

Kotki są na razie ponoć nieco nieśmiałe, ale szybko przełamują kolejne bariery, coraz częściej i coraz głośniej mruczą. Co więcej, domagają się pieszczot, drapania za uszami i zabawy z człowiekiem. Potrafią korzystać z kuwety.

- Niejako przy okazji, razem z kociakami, dostaliśmy piękny wiersz o kotach - zdradza jeszcze prezeska. - Pani Józefa przestrzega w nim: nic dobrego nie spotka w życiu człeka, co nie miał litości dla kota małego, pozbawił go jedzenia i kąta ciepłego - cytuje.
Obie kotki są zaszczepione, odrobaczone i odpchlone. Przed adopcją zostaną wysterylizowane; mają książeczki zdrowia. Są ze sobą zżyte, więc najlepiej, by trafiły do jednego domu.

Na razie przebywają w domu tymczasowym w Gorlicach. Zanim trafią do adopcji, fundacja przyjedzie z wizytą przedadopcyjną, trzeba też będzie podpisać umowę adopcyjną.

Chętnych prosimy o kontakt z Fundacją: tel. 789 347 607

ZOBACZ KONIECZNIE:






Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo