Junior zapewnił wygraną

STM
Błękitni Tarnów - KRIS-Szreniawa Nowy Wiśnicz 1-0 (0-0)

V LIGA piŁkarska - Tarnów

Błękitni Tarnów - KRIS-Szreniawa Nowy Wiśnicz 1-0 (0-0)

1-0 Dzik 59.

Sędziował: Z. Smoleń z Brzeska. Czerwona kartka: P. Sztorc (86 min - druga żółta). Żółte kartki: Wzorek, Rudolphi, P. Sztorc - M. Motak. Widzów 31.

Błękitni: Biernat - Kubisztal, Zych, Kapłon - P. Wzorek, Siembab, P. Sztorc, Pytel, Rudolphi - Iżykowski, Stec (46 Dzik, 70 Wałaszek).

KRIS-Szreniawa: Gawąd - Borowski, Ruchałowski, Marcin Leśniak, M. Motak - P. Motak (70 Nowak), Kłębek, Ponisz, Siodlarz - Michał Leśniak (63 Wełna), Buras.

   Ze względu na kłopoty kadrowe trener Błękitnych Zbigniew Obruśnik miał ograniczone pole manewru i był zmuszony korzystać z juniorów, którzy tego samego dnia rozgrywali już mecz w swojej lidze. Jeden z nich, Dariusz Dzik pojawił się na boisku w drugiej połowie i swój pobyt udokumentował strzeleniem bramki na wagę trzech punktów.
   W pierwszej części meczu obydwa zespoły toczyły wyrównaną walkę, lecz o wiele bardziej klarowne sytuacje bramkowe stwarzali gospodarze. Już w 5 min dogodną okazję miał P. Wzorek, który strzelił jednak z 14 m tuż obok słupka. W 19 min Błękitni wyprowadzili szybki kontratak, po którym w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości znalazł się Iżykowski. Napastnik gospodarzy był naciskany przez jednego z obrońców i w efekcie strzelił zbyt słabo by zaskoczyć Gawąda. Kolejna szansa na uzyskanie prowadzenia nadarzyła się miejscowym w 31 min, gdy po akcji lewym skrzydłem Iżykowski zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej, nie zdołał opanować jej Gawąd, lecz w całej sytuacji nie zorientował się będący przed bramką Stec i piłka opuściła boisko. Do przerwy zespół z Nowego Wiśnicza tylko dwukrotnie za sprawą Burasa zagroził bramce Biernata, lecz w obydwóch przypadkach jeden z najskuteczniejszych zawodników ligi nie trafił nawet w światło bramki. Pierwszą okazję miał tuż po rozpoczęciu gry, gdy wymanewrował obrońców w polu karnym i strzelił z 12 m wysoko nad poprzeczką. Drugą szansę Buras zmarnował w 36 min, gdy po wrzutce z głębi pola Siodlarza, uderzył z 14 m ponownie ponad bramką.
   Za niewykorzystane okazje Buras mógł zrehabilitować się w 56 min, kiedy to po nieporozumieniu obrońców znalazł się z piłką w polu karnym, lecz tym razem zbyt długo czekał z oddaniem strzału i ostatecznie uprzedził go Siembab. Trzy minuty później gospodarze przeprowadzili składną akcję, która przyniosła im pełne powodzenie. Po zagraniu P. Wzorka na prawe skrzydło do Iżykowskiego, ten przebiegł z piłką pod linię końcową boiska i dośrodkował w pole karne, gdzie Dzik z 8 m dopełnił formalności. Strata bramki wymusiła na przyjezdnych bardziej ofensywny styl gry, lecz mimo posiadanej przewagi piłkarze Szreniawy nie potrafili stworzyć sobie choćby jednej dobrej okazji do wyrównania.
JarosŁaw Boduch

Dwa trafienia "Rasiaka"

Metal-Gawro Tarnów - Dąbrovia Dąbrowa Tarnowska 0-2 (0-1)

0-1 Kozaka 23, 0-2 Kozaka 74.

Sędziował: P. Pławecki z Bochni. Żółte kartki: Wiatr - Kułaga. Widzów 50.

Metal-Gawro: Wiatr - P. Kordela, Żaba, Marcin Ślusarski, Ł. Kordela (54 P. Gromadzki) - Wołek, Jabłoński (71 Biskupek), Urasiński, Góra (71 Styrkowiec) - Lechowicz, J. Gromadzki.

Dąbrovia: Kądzielawa - Kogut, Mikołajczak, Urban - Dorosz, Ogara, M. Dzięgiel (46 Sawczyk, 64 Trędota), Nytko, Wróblewski - Kułaga (70 M. Białas), Kozaka.

   Bohaterem tego spotkania był Paweł Kozaka. Ten 18-latek pozyskany przed wiosenną rundą z Powiśla Bolesław, zdobywając dwie bramki udowodnił, że nie tylko ze względu na fizyczne podobieństwo zasłużył sobie na boiskowy przydomek - "Rasiak".
   Mecz rozpoczął się od ataków miejscowych. W 2 min po podaniu Lechowicza, Urasiński zbyt długo zwlekał jednak z oddaniem strzału, a pięć minut później przymiarka z 14 m Jabłońskiego padła łupem Kądzielawy. W odpowiedzi, w 9 min po uderzeniu z 28 m Kozaki piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Po kolejnych dwóch minutach dąbrowianie mieli kolejną okazję do zdobycia bramki. Po wrzutce z prawej strony Kułagi (niemal z linii kończącej boisko), trącona przez jednego z zawodników gospodarzy piłka minęła jednak "długi" słupek. Następna godna odnotowania akcja przyniosła już efekt bramkowy. W 23 min Nytko ładnym podaniem uruchomił Kozakę, a ten przerzucił piłkę nad niepotrzebnie wychodzącym z bramki Wiatrem. Sześć minut później Jabłoński z prawej strony boiska dośrodkował do J. Gromadzkiego. Napastnik Metalu-Gawro zamiast uderzać z pierwszej piłki, próbował ją przyjmować i obrońcy Dąbrovii wyjaśnili sytuację. W 31 min bliski doprowadzenia do remisu był Lechowicz, ale po jego strzale z 18 m piłka minęła słupek. W końcówce pierwszej połowy oba zespoły miały okazje do zmiany wyniku. W 41 min Wiatr uporał się jednak z przymiarką Kułagi, potem dwukrotnie po strzałach Lechowicza dobrze interweniował natomiast Kądzielawa. Tarnowianin wyśmienitą szansę zmarnował zwłaszcza w 43 min, gdy po akcji Urasińskiego z Jabłońskim, bramkarz gości nogami odbił jego przymiarkę z 5 m.
   Początkowe 20 minut po zmianie stron toczyło się głównie w środkowych rejonach boiska i akcje obu zespołów kończyły się przed "szesnastkami" rywala. Pierwsza groźniejsza sytuacja miała miejsce dopiero w 65 min, gdy Urasiński zakończył swój rajd nieznacznie niecelnym strzałem z 18 m. Cztery minuty później z rzutu rożnego dośrodkowywał Kułaga, ale po główce Kozaki piłka przeszła tuż obok słupka. Wynik spotkania ustalony został w 74 min. W roli asystenta ponownie wystąpił Nytko, po którego dalekim podaniu z własnej połowy boiska, Kozaka wyprzedził Marcina Ślusarskiego, wygrywając następnie pojedynek jeden na jeden z miejscowym bramkarzem. W ostatnich minutach tarnowianie jeszcze trzykrotnie stawali przed szansą na zdobycie honorowej choćby bramki. W 82 min Biskupek z lewej strony boiska dośrodkował wprost na głowę Wołka, który z 3 m nie trafił jednak w bramkę. Trzy minuty później nieznacznie pomylił się uderzający z 17 m Żaba. Wreszcie w przedłużonym już czasie gry Biskupek wykonywał rzut wolny z 20 m. Po jego strzale piłka trafiła w mur i spadła wprost pod nogi Żaby. Ten uderzył z 25 m, ale odbita od jednego z graczy Dąbrovii piłka trafiła w zewnętrzną cześć spojenia słupka z poprzeczką i opuściła boisko.
(STM)

Trzy bramki Andrzeja Wójcika

Polan Żabno - Skrzyszovia Skrzyszów 4-1 (2-0)

1-0 Wójcik 1, 2-0 Wójcik 35, 3-0 Wójcik 64, 3-1 J. Proszowski 74, 4-1 Urban 89.

Sędziował: M. Kuś z Tarnowa. Żółte kartki: Wójcik - Bielaszka, B. Wójcikowski. Widzów 200.

Polan: Kurpisz - Grabka, Spinda, Mosio - Pytka (58 Brożek), Wójcik, Krzaczek, Daniel Kurzawski (58 P. Łoś), Dawid Kurzawski (71 Kowalik) - Pietraszewski (66 Solak), Urban.

Skrzyszovia: Bielaszka - Kukla (71 Młyński), Padło, Witek - B. Wójcikowski (46 Kowalski), M. Wójcikowski, Więckowski, Nowak, Piotrowski (46 Kołbasiuk) - M. Proszowski, J. Proszowski.

   Trwa świetna passa zespołu z Żabna, dla którego był to już szesnasty z rzędu ligowy pojedynek bez porażki. Bohaterem spotkania był bez wątpienia Andrzej Wójcik, który zdobył trzy bramki i asystował przy czwartej.
   Swój strzelecki popis rozpoczął pomocnik Polanu już w 45 sekundzie, gdy strzałem z okolic linii pola karnego sfinalizował akcję Pytki z Dawidem Kurzawskim. W 35 min Wójcik po raz drugi wpisał się na listę strzelców, wygrywając pojedynek sam na sam z Bielaszką. Warto przy tym zauważyć, że podobnie jak przy pierwszym trafieniu, także i tym razem ostatnie podanie było autorstwa Dawida Kurzawskiego.
   Po zmianie stron pomocnik Polanu nie poprzestał na dwóch celnych strzałach i w 64 min wykorzystał podanie wprowadzonego na boisko kilka minut wcześniej P. Łosia, podwyższając na 3-0. Wydawało się wówczas, że jest już po meczu, tym bardziej, że podopieczni trenera Tomasza Kijowskiego niemal przez cały czas kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Wystarczył jednak moment nieuwagi graczy Polanu i w 74 min przypomniał o sobie J. Proszowski, uderzeniem pod poprzeczkę zaskakując wysuniętego z bramki Kurpisza. Na kwadrans przed końcowym gwizdkiem trzybramkową różnicę przywrócić mógł Kowalik, ale z 3 m nie trafił w bramkę. W ostatnich minutach dobre okazje do pokonania Bielaszki mieli jeszcze Urban i P. Łoś, ale bramkarz Skrzyszovii nie był zmuszony do ponownego wyciągania piłki z siatki. Uczynił to dopiero w 89 min Urban, strzałem z linii pola karnego finalizując asystę Wójcika.
(STM)

Przesądzony los Rzezawianki

Rzezawianka Rzezawa - Wietrzychowice 1-4 (1-2)

1-0 Cieśla 1, 1-1 M. Tułacz 14, 1-2 Liro 45, 1-3 Drelicharz 73, 1-4 Liro 83.

Sędziował: T. Kita z Brzeska. Żółte kartki: Lekki - Liro, Pudełko. Widzów 50.

Rzezawianka: Szczyrek - Skrzypek, Grabski, Lekki - Stal, Biernat, Piwowarczyk (56 Chudy), Sznajder (87 Chruściel), Ferens (51 Ważydrąg) - Maderak, Cieśla.

Wietrzychowice: Pinas - Prokop, Burzawa (85 Nowak), Gucwa - Pudełko, Skrzyński, Kocialski, M. Tułacz, Socha - Liro (85 Kryczka), Wardzała (66 Drelicharz).

   Tylko wygrana w tym meczu dawała gospodarzom jeszcze cień nadziei na wywalczenie w końcowej tabeli trzynastego miejsca, które przy korzystnym splocie okoliczności może pozwolić na utrzymanie się w lidze. Walczące o ten sam cel Wietrzychowice okazały się jednak zbyt wymagającym rywalem i tym samym już na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek wiadomo, że Rzezawianka w przyszłym sezonie grać będzie na boiskach klasy "A".
   Spotkanie rozpoczęło się jednak w sposób wręcz wymarzony dla miejscowych. Już w 1 min po akcji zainicjowanej przez Ferensa, Sznajder zagrał w pole karne, a Cieśla główką zmusił do kapitulacji Pinasa. Kolejne minuty przyniosły dalsze ataki gospodarzy, bramkę zdobyli jednak przyjezdni. Stało się w 14 min, gdy po centrze z rzutu rożnego, M. Tułacz główką pokonał Szczyrka. Utrata gola nie zdemobilizowała gospodarzy i w dalszym ciągu to właśnie oni mieli więcej z gry. Końcowy kwadrans pierwszej połowy należał już jednak do gości, którzy tuż przed przerwą objęli prowadzenie. Autorem bramki był Liro, który po podaniu Prokopa z rzutu wolnego wszedł z piłką między obrońców, nie dając szans Szczyrkowi.
   Po zmianie stron Rzezawianka nadal przeważała, jej ataki były jednak zbyt anemiczne, aby sprawić kłopot dobrze dysponowanej obronie Wietrzychowic. Goście po szybkich atakach zdobyli natomiast kolejne dwie bramki. Pierwsza z nich była dziełem Drelicharza, który w 73 min wygrał pojedynek jeden na jeden z Szczyrkiem. Wygraną Wietrzychowic przypieczętował dziesięć minut później Liro, pożytkując dokładne podanie autora trzeciej bramki. (STM)

Wystarczył moment nieuwagi

Dunajec Zakliczyn - Wisła Szczucin 1-2 (0-1)

0-1 M. Gądek 13, 1-1 P. Potok (z karnego) 74, 1-2 Knaga 88.

Sędziował: R. Hajduk z Żabna. Żółta kartka: Motak. Widzów 200.

Dunajec: Skrzęta - Falkowski (46 Bolechała), K. Ludwa, Oświęcimski - Kwiek (46 Kubik), Nadolnik, Kozub, P. Potok, Sacha - Kuboń (68 Krakowski), Motak (82 Więcek).

Wisła: Bebel - Knaga, Nowakowski, Kopia - Kołton, Kowal, Majka, M. Gądek, Kafel - J. Smaś (78 Jacek Będkowski), Jarosław Będkowski.

   Był to mecz o dwóch różnych obliczach. Do przerwy na boisku zdecydowanie dominowała Wisła, po zmianie stron więcej z gry miał natomiast Dunajec. Wystarczył jednak moment nieuwagi z strony gospodarzy i komplet punktów pojechał do Szczucina.
   Wisła mogła objąć prowadzenie już w 1 min, ale M. Gądek trafił jedynie w boczną siatkę. W odpowiedzi, pięć minut później po zagraniu Kubonia, Kozub z 15 m nie trafił do bramki. Pechowa dla miejscowych okazała się 13 min, pozostawiony bez opieki M. Gądek z 20 m przymierzył bowiem wprost pod spojenie słupka z poprzeczką i bezradny przy tym strzale Skrzęta musiał wyjmować piłkę z bramki. Sześć minut później na listę strzelców wpisać mógł się grający szkoleniowiec gości, Jerzy Smaś, jego przymiarka po podaniu Majki była jednak nieznacznie niecelna. Ostatnia w tej odsłonie ciekawsza akcja miała miejsce w 33 min, gdy Motak z 18 m nie potrafił skierować piłki między słupki.
   W drugiej połowie uwidoczniła się przewaga zespołu z Zakliczyna. Już po dziesięciu minutach gry po przerwie bliski szczęścia był Motak, po jego strzale z linii pola karnego, piłka minęła jednak bramkę. W 74 min gospodarze doprowadzili do wyrównania. Bebel sfaulował wówczas w polu karnym Kubika, a podyktowaną przez arbitra "jedenastkę" zamienił na bramkę P. Potok. Siedem minut później po akcji Kozuba z Bolechałą, przymiarka z 20 m tego drugiego padła łupem bramkarza gości. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się nie krzywdzącym raczej żadnej z stron remisem, w 88 min szczucinianie wywalczyli rzut rożny, a po dośrodkowaniu z narożnika boiska, pozostawiony bez opieki Knaga główką przechylił szalę zwycięstwa na korzyść drużyny z Szczucina. (STM)
   Spotkanie: Orzeł Dębno - Ciężkowianka Ciężkowice przełożone zostało na wtorek 7 czerwca. Mecz: Rylovia Rylowa - Bruk-Bet Nieciecza przełożony został na środę 8 czerwca.

1. Orzeł D. 27 64 80-19

2. Bruk-Bet 27 64 65-17

3. Polan 28 61 72-19

4. Rylovia 27 51 47-26

5. Wisła 28 49 51-38

6. Szreniawa 28 47 59-35

7. Metal 28 44 59-40

8. Gosłavia 28 43 38-38

9. Dąbrovia 28 42 41-36

10. Skrzyszovia 28 41 54-60

11. Ciężkowianka 27 31 37-49

12. Dunajec 28 30 36-45

13. Wietrzychowice 28 19 28-68

14. Błękitni 28 19 17-60

15. Rzezawianka 28 12 19-92

16. Orzeł C. 28 9 21-88

(STM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie