MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kajakarz Mateusz Polaczyk nagrodzony za góralski charakter. "Pokazałem, że jestem mocny. Trzeba się ze mną liczyć"

Artur Bogacki
Mateusz Polaczyk startuje w konkurencji K-1
Mateusz Polaczyk startuje w konkurencji K-1 Anna Kaczmarz / Polska Press
Rozmowa z kajakarzem górskim Mateuszem Polaczykiem. Pochodzący ze Szczawnicy zawodnik wystąpi na igrzyskach o w Paryżu. Na olimpijską arenę wraca po 12 latach przerwy

Patrząc na przebieg pana kariery, wypada stwierdzić, że w tym sezonie dostał pan olimpijską nagrodę za upór. Po dwunastu latach przerwy znów zaprezentuje się pan na igrzyskach.
Można powiedzieć, że to góralski upór chłopaka ze Szczawnicy. Rzeczywiście, długo musiałem na to czekać, wiele lat minęło od mojego ostatniego występu na igrzyskach. Fajnie, że to wszystko się udało. Pozostaje teraz pilnować zdrowia, trzymać kciuki i zobaczymy, jak się to wszystko ułoży.

Właśnie to "zdrowie" było problemem w ostatnich latach, kontuzje komplikowały panu przygotowania.
Różne miałem przygody - problemy z plecami, barkiem. Zawodowy sport, w każdej dyscyplinie, jest obarczony takim ryzykiem. Tym bardziej, że kajakarstwo górskie jest specyficzne, dość łatwo o jakiś uraz, bo można się na wodzie wywrócić, uderzyć w coś głową, czy zahaczyć wiosłem, a to wszystko odbija się potem na łokciach, barkach czy nadgarstkach. Obecnie u mnie wszystko jest w porządku. Cieszę się, że nic złego się nie dzieje, nic poważniejszego się nie odzywa. Wiadomo, że czasem coś poczuję, ale to typowo sprawa obciążeń treningowych. Myślę, że każdego profesjonalnego sportowca czasem coś boli. Jak się budzi bez bólu, to zaczyna się zastanawiać, co jest nie tak (śmiech).

Po starcie w Londynie w 2012 roku później dwukrotnie nie udało się zakwalifikować na igrzyska, mimo że był pan głównym faworytem. Były chwile zwątpienia, chęć kończenia kariery?
Nie. Igrzyska same w sobie nie są tym, co mnie karmi, jeśli chodzi o mentalne podejście do pływania na kajakach. Ja to po prostu lubię. Przecież nie muszę całe życie robić to zawodowo. Cały czas mnie to cieszy, śmieję się nawet, że umrę z wiosłem w rękę. Oczywiście wiadomo, że igrzyska są ogromną motywację, by ostro trenować, poświęcać wiele innych rzeczy. O to też w tym wszystkim chodzi - jeśli zdecydowałem, że będę to robił zawodowo, to pewne inne sprawy muszę odpuścić. Sport to etap życia, dla mnie to fajna zabawa, fajna przygoda.

Po uzyskaniu kwalifikacji na Paryż wrócił pan myślami do igrzysk w Londynie, gdzie zajął pan czwarte miejsce w slalomie K-1s?
Nie. To już było na tyle dawno, że nie ma znaczenia. Zresztą ja generalnie nie żyję tym, co kiedyś się działo. Było - minęło.

Bo to, poza srebrnym medalem Staniszewskiego i Kołomańskiego w C-2 w Sydney w 2000 roku, najlepszy wynik polskiego kajakarza górskiego na igrzyskach.
A teraz będzie też szansa, żeby to poprawić. Mamy dobrą, fajną ekipę (także Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig - przyp.), z dużymi nadziejami, liczymy się w światowej czołówce. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Mateusz Polaczyk
Mateusz Polaczyk Artur Bogacki

Czego się pan spodziewa po tym występie? Na igrzyska chyba każdy zawodnik jedzie walczyć o medal...
Ja po prostu chciałbym się dobrze zaprezentować. Zjechać na metę i mieć świadomość, że zrobiłem wszystko, co było niezbędne, aby być zadowolonym z tego, co osiągnąłem. To dla mnie jest priorytetem.

Ten tor po Paryżem swoją charakterystyką panu odpowiada?
Myślę, że tak. Teraz jest nowa konfiguracja, już oficjalnie zakończona, będę go lepiej poznawał. O tym, czy mi to pasuje, będę mógł więcej powiedzieć po kilku treningach. Są miejsca, które wcześniej mi się nie podobały i takie, które mi się bardzo podobały, na przykład początek i koniec. Na środku mało się działo, jeśli chodzi i taki typowo ciężki slalom kajakowy. Zresztą i tak wszystko zależy od konkretnej trasy, która będzie ustawiona na igrzyska.

Na początku czerwca w slalomowym Pucharze Świata w Pradze zajął pan drugie miejsce. Przypomniał pan rywalom tuż przed igrzyskami, że muszą się z panem liczyć?
Wszyscy, którzy będą startować na igrzyskach, byli w Pradze, jakieś testy jeszcze przeprowadzali. Pokazałem, że jestem mocny, zresztą od paru lat i tak cały czas liczę się w tej czołówce światowej. Każdy rywal wie, że trzeba się ze mną liczyć. A to, że wracam na podium i pokazuję w ostatnim momencie, że wykonuję dobrą robotę, to przede wszystkim komfort psychiczny dla mnie. Bo oprócz tego, że jestem dobry, to w chwilach próby staję na wysokości zadania - mogę popłynąć w finale, mogę zdobywać medale.

Jak już jesteśmy przy medalach, to takie olimpijskie złoto "śni się po nocach"?
Każdy, kto tam wystartuje, będzie myślał, żeby zdobyć ten złoty medal. To tak naprawdę najprostsza rzecz, jeśli chodzi o motywowanie się do treningów. Cel walki o złoto jest w sumie najłatwiejszy do postawienia sobie, trudniej byłoby celować w jakieś inne konkretne miejsce (śmiech). Tym każdy będzie się napędzał, będzie chciał wygrać.

Cała pana rodzina jest związana z kajakarstwem górskim, nie jest pan jedynym olimpijczykiem.
Są tradycje rodzinne, jeśli chodzi o igrzyska. Mam szóstkę rodzeństwa. Trójka z nas już była na igrzyskach: Grzegorz w Atenach zajął siódme miejsce, potem ja byłem czwarty w Londynie, Henek pojechał jako trener z Maćkiem Okręglakiem do Rio. Teraz Rafał dołączy do sztabu jako trener, a ja znów jako zawodnik. Można powiedzieć, że większość z nas zaliczy tę olimpijską przygodę. Fajna historia, jeśli chodzi o pokazanie, jak rodzina działa w sporcie, jak się wspiera.

Gdyby pan dopisał do tej historii na przykład złoty medal olimpijski...
Bralibyśmy to w ciemno. Byłby to fajny materiał na film (śmiech).

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski