Karol Lackoroński – podróżnik, kolekcjoner, erudyta

Karol Lackoroński – podróżnik, kolekcjoner, erudyta

Marcin Rosołowski

Polska

Aktualizacja:

Polska

Hrabia Karol Lanckoroński reprezentował modelowy typ dziewiętnastowiecznego arystokraty o wielkiej erudycji i rozległych zainteresowaniach intelektualnych. Jego zbiory, ocalałe tylko w części, do dzisiaj służą naukowcom.
Karol Lanckoroński

Karol Lanckoroński ©źródło: Wikimedia Commons

Płomień dla prawych
Małopolski ród Lanckorońskich herbu Zadora może poszczycić się korzeniami sięgającymi czasów piastowskich. Ich genealogia i historia jest doskonale udokumentowana, co niestety nie jest regułą w przypadku polskich rodów ziemiańskich i arystokratycznych. Chociaż jeszcze w szesnastym wieku szczycili się zwyczajowym tytułem hrabiowskim, to formalnie został on potwierdzony w Galicji w 1783 roku. Dewizą herbową hrabiów Lanckorońskich, nawiązującą do herbowej głowy lwa ziejącej płomieniem, jest „Flammans pro recto” – „Płomień dla prawych”.

Nie tylko historykom i genealogom, ale i tysiącom czytelników znane są wojenne wspomnienia Karoliny Lanckorońskiej, nominowane swego czasu do Nagrody Nike.
Ta niezwykła Polka, zmarła w wieku 104 lat(!) w Rzymie, była córką także niezwykłego człowieka – Karola z Brzezia Lanckorońskiego. Męża stanu, mecenasa, historyka sztuki, kolekcjonera, erudyty… Lista przydomków, którymi można go obdarzyć, jest zaiste imponująca. Losy zbiorów są, niestety, typowe dla większości arystokratycznych kolekcji: z powodu dwóch wojen światowych, które dotknęły majętności Lanckorońskich, większość z tego, co udało się hrabiemu zgromadzić, nie przetrwało do dzisiaj. Nasuwa się analogia z biblioteką i muzeum Krasińskich, które przepadły zniszczone przez Niemców w 1944 roku.

Na ratunek Wawelowi
Karol Lanckoroński był synem szambelana dworu cesarskiego Kazimierza Lanckorońskiego i Leonii Potockiej. Urodził się w 1848 roku w Wiedniu. Jego młode lata przebiegły w sposób typowy dla tych potomków możnych rodów, którym rodzice zapewnili dobre, nie tylko formalne, wykształcenie. A więc studia w Wiedniu, a potem podróż po Europie, a także afrykańskich i azjatyckich wybrzeżach Morza Śródziemnego. Podróż była okazją do zdobycia wiedzy w zakresie historii sztuki i archeologii, których Karol był pasjonatem. Brał udział w wyprawach badawczych słynnych ówczesnych archeologów, własnym sumptem zapewniając udział w nich naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rezultaty tych wypraw, badających pozostałości rzymskie w Azji Mniejszej, ukazały się, naturalnie również kosztem Lanckorońskiego, po polsku. Jako czterdziestoletni mężczyzna odbył podróż naokoło świata. Plon z tej wyprawy w postaci zdjęć tubylców, zabytków, dzieł sztuki zasilił jego imponującą kolekcję, o której zaraz powiem.

Wymieniając najważniejsze mecenasowskie zasługi Karola Lanckorońskiego, nie sposób pominąć kwestii restauracji Wawelu. Dawny zamek polskich monarchów w czasach austriackich służył jako koszary i został potwornie zdewastowany. Lanckoroński udzielał wsparcia finansowego renowacji, poza tym wykorzystywał swoją wielką wiedzę z zakresu dziejów sztuki, nie stroniąc przy tym od uczestniczenia w sporach, śledzonych przez opinię publiczną. Spierał się z takimi sławami, jak Józef Mehoffer czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Jeszcze jedno: to dzięki wpływom Lanckorońskiego w Wiedniu udało się doprowadzić do opuszczenia Wawelu przez wojsko.

Lanckoroński był dziedzicznym członkiem Izby Panów, wyższej izby austriackiego parlamentu. W 1903 roku został kawalerem Orderu Złotego Runa. Na cztery lata przed upadkiem habsburskiego imperium (o czym się nikomu jeszcze wówczas nie śniło) został Wielkim Ochmistrzem. Było to bardzo ważne i zaszczytne stanowisko na dworze. Lanckoroński, z krwi i kości obywatel habsburskiej monarchii, a przy tym wzorowy Polak, mimo odzyskania przez Polskę niepodległości, pozostał w Wiedniu aż do śmierci. Tam działał m.in. na rzecz rewindykacji zbiorów i archiwaliów dawnej Rzeczypospolitej, co przyniosło mu Wielką Wstęgę Orderu Polonia Restituta. Zmarł w podeszłym wieku 85 lat, w 1933 roku w Wiedniu.

Z Rozdołu do Wiednia i… z powrotem
Wśród licznych dóbr Karola Lanckorońskiego znajdował się galicyjski Rozdół, dzisiaj leżący na Ukrainie. Tamtejszy pałac został wzniesiony w 1740 r. przez Rzewuskich. Pół wieku później przeszedł we władanie Lanckorońskich, po ślubie Ludwiki Rzewuskiej z Antonim Józefem Lanckorońskim – dziadem Karola. Co najmniej od końca XVIII wieku w rozdolskiej rezydencji gromadzono książki i dzieła sztuki. W pierwszej połowie następnego stulecia biblioteka pałacowa liczyła kilka tysięcy tomów. Warto zaznaczyć, że gromadzeniem księgozbioru zajmowała się Ludwika, włączając do zbiorów pałacowych m.in. książki, rękopisy i obrazy należące wcześniej do Rzewuskich. Jednak dopiero przejście zbiorów w ręce Karola Lanckorońskiego oznaczało ich przekształcenie w ogromną i poważną kolekcję. Na początku XX wieku zbiory z Rozdołu liczyły zapewne około 20 000 książek (choć, ze znaczną przesadą, mówiono nawet o 70 tysiącach).

Jeszcze na długo przed wybuchem I wojny światowej Karol, związany z Wiedniem, rozpoczął przenoszenie zbiorów do naddunajskiej stolicy. Wzniósł tam, przy Jaquingasse 18, piękny, neobarokowy pałac, zaprojektowany z myślą o pomieszczeniu kolekcji. Miała to być swoista rezydencja-muzeum. Niestety, pasja kolekcjonerska hrabiego przerosła plany i wkrótce część zbiorów… odesłano z powrotem do Rozdołu. Niestety – bowiem padły one ofiarą dewastacji, jak wiele innych kolekcji galicyjskich. Temu, kto chce poznać skalę zniszczeń zabytków polskiej kultury, dokonanych na ziemiach Galicji w latach 1914-18, polecam książkę Tadeusza Szydłowskiego „Ruiny Polski”.

Również zbiory pozostałe w Wiedniu nie przetrwały do dzisiaj. Piękny pałac uległ zniszczeniu w czasie kolejnej wojny światowej, a jeszcze przed jego zagładą Niemcy wywieźli znaczne partie zbiorów. Po wojnie Antoni Lanckoroński, syn i główny spadkobierca Karola, prowadził długoletnią i żmudną batalię o odzyskanie i scalenie tego, co pozostało z bajecznej kolekcji. Niektóre z odzyskanych dzieł sztuki trzeba było sprzedać – na życie. Jednak ponad sto najcenniejszych dzieł malarskich zdeponowano w szwajcarskim banku. Po śmierci Antoniego (1965) pieczę nad zbiorami przejęła Karolina Lanckorońska, która powołała specjalną Fundację Lanckorońskich z Brzezia. W oparciu o szczątki rodowej biblioteki rozpoczęła na nowo gromadzenie księgozbioru, który trafił jako depozyt do Biblioteki Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie. Z kolei obrazy w 1994 roku przekazała w darze Zamkowi Królewskiemu w Warszawie i Wawelowi.

Tysiące unikatowych fotografii
Paradoksalnie okazało się, że ta część zbiorów Karola Lanckorońskiego, która pozostała w Polsce, przetrwała ostatnią wojnę. Chodzi o fototekę – zbiór kilkudziesięciu tysięcy fotografii dokumentujących podróże hrabiego oraz prezentujących dzieła sztuki. W 1929 roku Lanckoroński przekazał ją w darze Polskiej Akademii Umiejętności. Zgodnie z planami właściciela, zbiory miały wzbogacić Stację Naukową PAU w Rzymie, ostatecznie jednak w większości trafiły do Krakowa. Fototeka Lanckorońskich PAN (spadkobierczyni dawnej PAU) zawiera około 40 000 odbitek. Ma ona znaczenie nie tylko dokumentacyjną, ale i jako źródło do historii fotografii, znajdują się w niej bowiem dzieła najważniejszych europejskich fotografów. Zresztą, czego tu nie ma! Przede wszystkim dzieła sztuki, od czasów antycznych po XIX wiek, ale także fotokronika archeologicznych ekspedycji Lanckorońskiego i kronika podróży po świecie. Nie ma natomiast fotografii rodzinnych ani – co może dziwić – dzieł należących do Karola.

Fotografie z kolekcji Lanckorońskich prezentowane były w ostatnich latach na wystawach. Inwentaryzacja tej kolekcji, unikatowej w skali globalnej, nadal trwa. Następnym krokiem, o ile finanse pozwolą, powinna być jej digitalizacja. W ten sposób dorobek wielkiego zbieracza i humanisty będzie służył naukowcom na całym świecie.


Artykuł powstał przy współpracy z Fundacją XX. Czartoryskich

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Corrigenda do artykułu Marcina Rosołowskiego "Karol Lackoroński – podróżnik, kolekcjoner, erudyta"

Adam Korczyński, Kustosz Fototeki Lanckorońskich Polskiej Akademii Umiejętności (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Fototeka Lanckorońskich jest własnością Polskiej Akademii Umiejętności i działa wyłącznie w strukturach tej instytucji. Współpracuje z Polską Akademią Nauk. Co do zasobu Fototeki Lanckorońskich...rozwiń całość

Fototeka Lanckorońskich jest własnością Polskiej Akademii Umiejętności i działa wyłącznie w strukturach tej instytucji. Współpracuje z Polską Akademią Nauk. Co do zasobu Fototeki Lanckorońskich PAU, jedynie 5775 jednostek inwentarzowych (dostępnych m.in. w Katalogu zbiorów artystycznych i naukowych Polskiej Akademii Umiejętności - www.pauart.pl) pozostaje dotychczas prawną własnością Polskiej Akademii Nauk. Pozostałe, ponad 40 000 fotografii, jest prawną własnością Polskiej Akademii Umiejętności.
Nieprawdą jest również, jakoby PAN miałaby być "spadkobierczynią dawnej PAU".
Myślę, że autor artykułu powinien zapoznać się przed jego napisaniem z następującą publikacją, a szczególnie z jej rozdziałem trzecim:
http://www.roma.pan.pl/images/files/conferenze/A.Korczynski_Fototeka_Lanckoronskich_e-book.pdf
Adam Korczyński
zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo