Katastrofalna susza w regionie

Redakcja
Udostępnij:
Rozmowa z Pawłem Augustynem, prezesem zarządu Małopolskiej Izby Rolniczej, wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Tarnowskiego

Jesienią, my konsumenci będziemy płacili drożej za żywność? Susza zagraża naszym portfelom?

- Mam nadzieję, że ceny żywności nie wzrosną. Oczywiście od jakiegoś czasu obserwujemy wzrost niektórych cen artykułów spożywczych. Ale to wina hurtowników i detalistów. Rolnicy, w zasadzie od kilku lat otrzymują te same ceny za dostarczone płody rolne czy zwierzęta ubojowe. Nic nie wskazuje na to, by plony u naszych południowych sąsiadów, na Węgrzech, w Czechach czy na Słowacji, były mniejsze niż w latach poprzednich, dlatego nie sądzę, by w jakiś drastyczny sposób wzrosły ceny chleba, mięsa. Przy tej okazji warto dodać, że na południu od Polski, są sposoby gromadzenia i nawadniania pól. O budowę zbiorników retencyjnych, pomoc przy nawadnianiu, monitujemy -jako samorząd rolniczy - od wielu lat, ale nasze postulaty trafiają na opór polityków.
Sytuacja polskiej wsi jest tak dramatyczna jak mówią rolnicy, czy to tylko próba "wytargowania" czegoś na rządzących?
- Z roku na rok coraz mniej wniosków o dopłaty obszarowe składanych jest w biurach powiatowych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To najlepszy dowód na to, że wielu rolników po prostu rezygnuje z produkcji. Dopłaty obszarowe są bardzo niskie. Walczymy o to, by były znacznie wyższe, na poziomie dopłat do rolnictwa w Unii Europejskiej. Inny problem to sprawa pomocy młodym rolnikom. Sejm przyjął ustawę, że na takie dopłaty bedą mogli liczyć tylko, ci którzy mają gospodarstwo rolne większe niż średnia krajowa. Szkopuł w tym, że w Małopolsce gospodarstwa są znacznie mniejsze i niewielu naszych młodych rolników może skorzystać z unijnej pomocy.
Dlatego namawia pan rolników by brali udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego?
- Wbrew opiniom niektórych to bardzo ważne wybory. Ten parlament zdecyduje o kształcie i wysokości dopłat do rolnictwa w latach 2014 - 2020. Ale nie chodzi tylko o pieniądze na dopłaty obszarowe czy dopłaty bezpośrednie, ale także środki na przedsiębiorczość około rolniczą czy wreszcie infrastrukturę na wsi.
Niektórzy powiadają, że dopłaty obszarowe w Unii trzeba znieść, bo taniej eksportować zboże z Argentyny, Australii czy Chin.
- To złożona sprawa. Po pierwsze o jakości płodów rolnych z Chin słyszeliśmy wiele razy. Są po prostu kiepskie, po drugie - uzależnienie się od produkcji rolnej i dostaw żywności z innych kontynentów to samobójstwo. Ziemię wyjałowić można szybko, ale przywrócenie odpowiedniej kultury rolnej zajmuje nawet kilka lat.
Na listach wyborczych do unijnego parlamentu znalazł Pan reprezentantów wsi?
- Niestety niewielu. W praktyce jednego. Poza Władkiem Żabińskim, żaden inny kandydat, moim zdaniem, problemów wsi i rolnictwa nie zna w ogóle, albo w niewielkim stopniu. Władysław Żabiński jest z krwi i kości rolnikiem, szefem Małopolskiego Stowarzyszenia Agrarnego, prezesem Hodowców Jeleniowatych w Polsce, był posłem, jest radnym powiatu tarnowskiego. Zna problemy naszej wsi. Rozmawialiśmy wiele razy na ten temat. Konsultuje z nami program, to pokazuje, że interesuje go wieś i rolnictwo.
Rozmawiał Mirosław Kowalski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie