Kiedy budzą się wampiry

RedakcjaZaktualizowano 
Maria Grcar, prezes Stowarzyszenia Psychologów Sądowych Fot. Anna Kaczmarz
Maria Grcar, prezes Stowarzyszenia Psychologów Sądowych Fot. Anna Kaczmarz
Jutro minie 45 lat od aresztowania Karola Kota. Rozmowa z dr Marią Grcar, która jako pracownik Zakładu Ekspertyz Sądowych przysłuchiwała się procesowi wampira z Krakowa.

Maria Grcar, prezes Stowarzyszenia Psychologów Sądowych Fot. Anna Kaczmarz

- 43 lata temu krakowski sąd skazał Karola Kota na karę śmierci. Co byłoby gdyby wampir z Krakowa stanął przed wymiarem sprawiedliwości dzisiaj?

- Z pewnością nie skończyłoby się na jednej ekspertyzie sądowej. Opinia psychiatrów z Grodziska Mazowieckiego, mówiąca, że Karol Kot był poczytalny na tyle, aby móc kontrolować swoje popędy, nie była obiektywna. Ta diagnoza była na zamówienie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które domagało się "odpowiedniej" kary dla człowieka, który wywołał psychozę wśród krakowskiego społeczeństwa. Karol Kot bez względu na to, co by wykazała ekspertyza, musiał skończyć na szubienicy. W tym przypadku działała polityka, a nie nauka.

- A gdyby Kot uniknął stryczka?

- Zajęliby się nim specjaliści. Trafiłby do zakładu psychiatrycznego, gdzie poddany byłby ścisłej obserwacji. Dokładnie prześledzono by jego dzieciństwo, bo to właśnie w tym okresie kształtuje się nasza psychika. Co prawda wątpię czy Karol Kot mógłby wrócić do życia w społeczeństwie. Być może udało by się nieco złagodzić jego mordercze popędy. Żywy wampir mógłby pomóc nauce rozwikłać zagadkę zbrodniczego umysłu. Pomimo tego, że już dużo wiemy, wciąż nie potrafimy ochronić społeczeństwa przed takimi ludźmi jak Karol Kot.

- Czy dziś szybciej wykryto by wampira?

- Pod warunkiem, że rodzice zwróciliby uwagę na zachowanie dziecka i zasięgnęliby rady specjalisty. Dziwne zachowanie Karola musiało zwrócić uwagę jego rodziców. Pytanie tylko czy coś z tym robili. Co prawda, 40 lat temu było mniej psychologów niż obecnie, ale gdyby zgłosili się do lekarza z pewnością ktoś zainteresowałaby się ich dzieckiem. To, że odcięli się od jakiegokolwiek kontaktu z synem podczas procesu może dowodzić tego, że wiedzieli o jego dziwnym zachowaniu, ale nie starali się mu pomóc.

- Proces był ogromnym widowiskiem. Każdy chciał choć na chwilę zobaczyć wampira z Krakowa.

- W ludziach tkwi ogromna agresja. Najbardziej ujawnia się, kiedy społeczeństwo jest lękowe. Socjalizm lat 60-tych sprzyjał podbijaniu bębenka agresji. W dobrze funkcjonującym społeczeństwie, ludzie nie interesują się złem i patologią. Społeczne zainteresowanie wampirem jest dowodem na to, że w społeczeństwie nie wszystko dobrze funkcjonuje. Karol Kot skupił na sobie poczucie zemsty bardzo wielu ludzi. Nastając na życie najsłabszych jednostek społeczeństwa, dzieci i staruszków, stał się wrogiem społecznym numer jeden.

- A czy ci, którzy chcieli śmierci Kota nigdy nie mieli podobnych myśli?

- Wielu ludzi myśli o tym, żeby kogoś skrzywdzić, czy nawet zabić. Nikt z nas nie jest w stanie uchronić się przed złymi myślami. Podczas procesu Kota słuchałam zeznań jego kolegów ze szkoły. Byłam zszokowana tym, że zbrodnicze opowieści wampira spotkały się z ogromną ciekawością jego rówieśników. Co więcej, oni byli zaangażowani w jego plany. Zamiast zaalarmować władze szkoły woleli patrzeć na rodzącego się na ich oczach mordercę.
- Dlaczego jedni powstrzymują się przed czynieniem zła a inni nie?

- Osoby na wysokim poziomie moralnym przed zbrodnią powstrzymuje własne sumienie. Potrafią przewidzieć, że zło które by uczynili zniszczyłoby również ich samych. Jednostki na niższym poziomie moralnym boją się kary. System sprawiedliwości skutecznie, choć nie zawsze hamuje zbrodnicze popędy takich jednostek.

- Karol Kot był na niskim poziomie?

- Tak. Dodatkowo miał zaburzenia psychiczne, będące cechą psychopatii. Nie posiadał uczuć wyższych. Jego stosunek emocjonalny z najbliższymi był bliski zeru. Dlatego właśnie po zamordowaniu 11-letniego chłopca pod kopcem Kościuszki mógł pojechać do kolegi oglądać film, a potem kupić ciastka i wrócić do domu. Człowiek bez zaburzeń psychicznych po morderstwie nie byłby w stanie normalnie funkcjonować. Wyciągając ręce po ciastka trząsł by się jak galareta.

- Czy takiego potwora mogło ukształtować środowisko?

- Na świecie jest mnóstwo złych środowisk. Są miejsca gdzie dzieci wychowują się w warunkach, którym daleko do określenia "ludzkie". A jednak nie rodzą się tam sami mordercy i zbrodniarze. Złe środowisko może sprawić, że złe cechy, padając na podatny grunt, będą się szybciej rozwijały. Dobre otoczenie powinno natomiast hamować rozwój złych cech.

- Ojciec Kota był inżynierem, a matka działaczką społeczną. Czy w takiej rodzinie mógł narodzić się seryjny morderca?

- W tym przypadku pomóc mogłyby nam badania mózgu Kota. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w głowie Karola rozwijał się guz, który miał duży wpływa na jego poczynania. Co do jego stosunków rodzinnych wiemy niewiele. Rodzice nie chcieli uczestniczyć w procesie. Był uczniem dobrego, krakowskiego technikum. Wyglądał jak grzeczny chłopiec.

- A jednak ten grzecznych chłopiec zbudził prawdziwego wampira. Czy taka sytuacja może się powtórzyć?

- W dzisiejszych czasach pierwsze strony gazet najczęściej mówią o agresji. Zbyt wiele miejsca poświęca się tematom mówiącym o destrukcji społeczeństwa. Takie informacje mogą u niektórych wywołać chęć naśladowania takich patologii. W ten sposób podbijamy bębenek agresji w takt którego budzą się wampiry.

MARCIN BANASIK

Karol Kot aresztowany

45 lat temu, po dwóch latach psychozy, jaką wywołała krwawa działalność wampira z Krakowa, miasto odetchnęło z ulgą. Morderca staruszek i dzieci został ujęty. Okazało się, że makabrycznych zbrodni dokonywał 19-letni Karol Kot, gładko ogolony maturzysta z grzywką grzecznie zaczesaną na bok. Wampir został oskarżony o dwa morderstwa, 10 prób zabójstw - nożem i trucizną, oraz cztery usiłowania podpalenia. Rok później został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 16 maja 1968 roku.

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Wideo

Materiał oryginalny: Kiedy budzą się wampiry - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3