Kiedyś był tu sad...

RedakcjaZaktualizowano 
Fragment "krakowiaka" przygotowanego na jubileuszową imprezę przez młodzież pod kierunkiem Joanny Szaporów Fot. Aleksander Gąciarz
Fragment "krakowiaka" przygotowanego na jubileuszową imprezę przez młodzież pod kierunkiem Joanny Szaporów Fot. Aleksander Gąciarz
Pierwszy dzwonek zabrzmiał dokładnie 6 września 1971 roku. Kilkudniowy poślizg w stosunku do tradycyjnego rozpoczęcia nowego roku szkolnego był niczym, gdy wziąć pod uwagę, w jakich bólach szkoła powstawała.

Fragment "krakowiaka" przygotowanego na jubileuszową imprezę przez młodzież pod kierunkiem Joanny Szaporów Fot. Aleksander Gąciarz

PIOTRKOWICE MAŁE. Zespół Szkół we wrześniu skończył czterdzieści lat

- O potrzebie jej budowy mówiło się już w połowie lat 50. ubiegłego wieku, gdy został reaktywowany powiat proszowicki. Rolnicy, mieszkańcy tej ziemi, na każdym zebraniu zwracali uwagę na potrzebę otwarcia placówki, która kształciłaby w kierunkach rolniczych - przypomniał Janusz Wróblewski, dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Piotrkowicach Małych w latach 1972-91. Przed nim zespołem krótko kierował nieżyjący już Eugeniusz Stabrowski, a następnie Henryk Pomykalski (1991-2010), Karol Moddelmog (tymczasowo) i Tadeusz Kozera.

Decyzja o budowie obiektu zapadła w roku 1962, na posiedzeniu prezydium ówczesnej Powiatowej Rady Narodowej. Jako lokalizację wybrano Piotrkowice Małe, gdzie znajdowało sie gospodarstwo Stacji Hodowli Roślin z Jakubowic. - W miejscu, gdzie się w tej chwili znajdujemy, był sad. W tym sadzie wytyczono czworobok o boku 200 metrów i w ten sposób wydzielono czterohektarowy teren, na którym powstała szkoła - wspomina Józef Pabian, jeden z grona pierwszych nauczycieli, dziś na emeryturze. Przejmowanie gospodarstwa od SHR przez szkołę też ma swoją historię. "Ówczesny dyrektor przekazał nam wszystko to, co najgorsze ze wszystkich gospodarstw stacji. Wybrakowane krowy (30 sztuk), które razem nie dawały nawet mleka na potrzeby nielicznych pracowników. Siedem koni, z których tylko dwa jako tako nadawały się dowożenia paszy z pola. Ciągnik bombowiec oraz dwa zużyte zetory. Ponadto starą młocarnię i trochę maszyn i narzędzi rolniczych, w tym część konnych" - napisał w wydanej z okazji 25-lecia zespołu publikacji Stanisław Kaczmarczyk.

Anegdotami i wspomnieniami, którymi dzielili się obecni na wczorajszej imprezie jubileuszowej nauczyciele i pracownicy (w tym liczne grono zaproszonych emerytów), można by obdzielić kilka publikacji. Józef Pabian przypomniał, jak początkowo uczniowie musieli przenosić każdorazowo krzesła ze szkoły do stołówki, bo mebli było za mało. Niewiele osób wie, że część zajęć była prowadzona w oparciu o nadawane programy telewizyjne. - Nie pamiętam już, jak to nagrywałam, ale kiedyś podczas odtwarzania programu na lekcji słychać było zegar z kukułką, który miałam w domu - przypomina Zofia Wróblewska. Nie sposób wymienić wszystkich nauczycieli, którzy wieloletnią pracą wpisali się w szkolną historię. Nie można jednak pominąć Kazimiery Szywalskiej, która pracuje w szkole od początku do dzisiaj. Ze szkołą na dobre i złe związał się również jej obecny dyrektor Tadeusz Kozera. Odkąd w roku 1980 został jej uczniem, rozstał się z nią tylko na czas studiów. - Ale praktyki studenckie odbywałem tutaj - przypomina. A ponieważ szkoła to nie tylko nauczyciele, uczniowie i absolwenci - wczoraj brawami i spontanicznym "Sto lat" został powitany Zdzisław Doniec, wieloletni kierowca szkolnego autobusu (rocznik 1923).

Jubileuszowe spotkanie było okazją do tego, by młodzież mogła zaprezentować program artystyczny, pierwszoklasiści złożyć ślubowanie, a starosta i dyrektor przyznać swoje nagrody. Te pierwsze otrzymali dyrektor Kozera oraz nauczyciele Lucyna Dziadoń i Aneta Jaraczewska. Nagrody dyrektora odebrali: Jolanta Banach, Aneta Dziedzic, Joanna Szaporów, Roman Wołoch, Bożena Rudek i Józef Musiał. Pamiątką po obchodach będzie dąb, którego sadzonkę przekazał w imieniu Towarzystwa Przyrodniczego "Bocian" Krzysztof Kowalski.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

Wideo

polecane: FLESZ: Bez wiz do USA? Potrzebna pomoc Polaków.

Materiał oryginalny: Kiedyś był tu sad... - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3