Kierowcy opowiedzieli nam o kryzysie w MPK. "Tutaj wszystko jest słabo skoordynowane, nawet strajk"

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
Kierowcy MPK w Krakowie przygotowują strajk włoski od 1 lipca. Nie wiadomo jednak, jak ostatecznie ten protest będzie wyglądał.
Kierowcy MPK w Krakowie przygotowują strajk włoski od 1 lipca. Nie wiadomo jednak, jak ostatecznie ten protest będzie wyglądał. Aneta Żurek
Udostępnij:
Kierowcy MPK w Krakowie przygotowują strajk włoski od 1 lipca. Nie wiadomo jednak, jak ostatecznie ten protest będzie wyglądał. Pracownicy, z którymi rozmawialiśmy, mówią, że coś słyszeli, ale na razie nie ma żadnej zorganizowanej akcji. Niektórzy zaznaczają, że będą jeździć zgodnie z przepisami i nie zamierzają nadrabiać minut straconych w korkach poprzez zwiększenie prędkości jazdy czy skrócenie przerw na odpoczynek. Cały czas podkreślają, że oczekują lepszego traktowania przez przełożonych oraz podwyżek płac.

Krakowscy kierowcy MPK planują od 1 lipca strajk włoski (polega na celowym spowolnieniu tempa wykonywanych zadań). Ma to być forma sprzeciwu wobec warunkom pracy i sposób wywarcia presji na pracodawcy. Rozmawialiśmy z niektórymi z nich. Prosili o zachowanie anonimowości, aby nie mieć problemów w pracy.

Kierowca pracujący w MPK:

Słyszałem, że teoretycznie ma być ten strajk, ale brakuje konkretów. Do końca nie wiadomo, jak to będzie wyglądać. Jak zwykle w MPK, wszystko tu jest słabo skoordynowane, nawet strajk. Moim zdaniem to zupełnie inaczej powinno wyglądać. To nie powinien być strajk włoski, tylko kulturalnie i oficjalnie zorganizowany strajk przez związki zawodowe, polegający na tym, że nie wyjeżdżamy z zajezdni i to wszyscy, łącznie autobusy i tramwaje, tak żeby całe miasto stanęło. To miałoby jakiś sens. Tak zrobili w Bydgoszczy. U nas każdy się boi. W Krakowie jeździ też dużo ajentów, którzy jak nie będą pracować, to nie będą zarabiać, a mają rodziny na utrzymaniu. A co do tego strajku włoskiego, to wystarczy, że kierowcy zaczną jeździć zgodnie z przepisami i upominać się o obowiązkowe przerwy, nawet jak będą opóźnienia w korkach, a nie dzwonić do dyspozytorni ruchu, gdzie w takich sytuacjach pada pytanie, czy nie możemy jechać dalej albo wręcz jest prośba o to, by jechać. I tak człowiek spędza cały czas za kierownicą sześć godzin i jest już trochę zmęczony. Na wielu trasach jak się nie pojedzie szybciej niż przepisy pozwalają, to jest opóźnienie i później na pętli nie ma nawet czasu, żeby do toalety pójść, bo już trzeba robić kolejny kurs. Trzeba jednak będzie zacząć jeździć z prędkością jak na znakach. Proponują podniesienie zarobków, ale to wyrównanie o stopień inflacji. Powinni dać co najmniej 5 tysięcy złotych na rękę na miesiąc, to mieliby chętnych do pracy, a nie braki kadrowe. Nie chcę podawać swoich danych, bo obawiam się, że będzie łapanka, bo były wytyczne, żeby nie rozmawiać z mediami. Ale cóż, inaczej się nie da.

Kobieta pracująca w MPK jako kierowca autobusu:

Praca w sumie jest ok, ale atmosfera nie zawsze jest fajna. Nie zawsze przełożeni są mili. Rozumiem, że można mieć słabszy dzień, ale to nie znaczy, żeby się chamsko odzywać do pracownika. Ostatnio przełożenie zaczęli być mili, ale to pewnie ze względu na to, że jest coraz mniej kierowców. Wcześniej było też dużo kar dla kierowców, z tego powodu mogły się nawet uzbierać kwoty w wysokości całej miesięcznej wypłaty. Kary można otrzymać za to, że kierowca podczas jazdy z kimś rozmawia. A często się zdarza, że pasażer stoi przy kabinie i czegoś się chce dowiedzieć, coś mówi do kierowcy. Niby w regulaminie pisze, że nie można rozmawiać. Ale często zdarza się, że kierowca o czymś poinformuje. Albo są sytuację, że do autobusu wejdzie inny kierowca, pracujący na następną zmianę i wymieniają się uwagami. Trzeba skupić się na jeździe, ale rozmowa w niczym nie przeszkadza. Jakoś jak poprzez radio się z nami kontaktują, to można rozmawiać, jeszcze trzymając w ręku tę "gruszkę" do rozmów służbowych. Pasażerowie zazwyczaj pytają o trasę, przystanki, przesiadki albo zwracają uwagę, że automat biletowy nie działa. Ale co mam z tym zrobić, nie działa, to nie działa, to nie jest wina kierowcy. Czytałam w jakimś artykule, że kierowcy są niemili dla pasażerów, ale nieraz działa to w przeciwną stronę. Sama kilka razy zostałam zwyzywana od najgorszych przez pasażerów. Robią np. awantury o to, że nie otwarto drzwi na przystanku na żądanie, a stało się tak, bo nie wcisnęli przycisku. A ktoś się kłóci, że wcisnął. Teraz, jak brakuje kierowców, to ciągle do nas dzwonią, żeby przyjść do dodatkowej pracy. Ale człowiek nie żyje przecież samą pracą. Poza tym zarobki są takie, że nie zachęcają. Niby mają być podwyżki, ale co to za podwyżki o 100, 200 złotych. To wyrównanie do inflacji. Kary to podwyższają. Za korzystanie z telefonu można dostać 500 zł. Nieraz trzeba spojrzeć w telefon, porozumieć się z rodziną, ale jak się stoi w korkach, to nie ma czasu na to, żeby to zrobić w przerwie między kursami. Jeżeli się przyjedzie z opóźnieniem, to nieraz od razu znów trzeba jechać. A skorzystanie z telefonu może zobaczyć inspektor albo zgłosić pasażer i kara jest. Niemal wszyscy kierowcy korzystają z tych telefonów. Proszę sobie wyobrazić, jeździsz w kółko osiem, dziesięć godzin, nie masz czasu na nic, stoisz w korku pół godziny, zasypiasz, to weźmiesz ten telefon, żeby coś zerknąć. To nie jest podczas jazdy, w niczym to nie szkodzi, a ludzie rzucają się o to, jakby nie wiadomo co się zrobiło. Jeść podczas jazdy nie można. Podobno teraz wprowadzili, że na przystanku można się napić, ale nie wiem, jak z tym jest do końca. W przypadku opóźnienia można poprosić, że chce się mieć jednak chwilę przerwy, ale zazwyczaj mówią tak, że lepiej, aby jak najszybciej odjechać. Najbardziej denerwują mnie zarobki, bo za taką odpowiedzialność i pracę, powinno być minimum 5 tysięcy na rękę. I żeby ta atmosfera była luźniejsza i milsza.

Kierowca z zajezdni Bieńczyce:

Z tym strajkiem to wygląda tak, jakby ktoś się wyrwał z tą inicjatywą, ale teraz nie ma kto tego poprowadzić. Były dzień, dwa rozmów na ten temat i teraz to ucichło. Chcielibyśmy w jakiś sposób zwrócić uwagę na problemy w MPK. Największy problem polega na tym, że ciężko o dzień wolny z tego powodu, iż ludzie odchodzą z pracy. A tu dzwonią, dzwonią i proszą, żeby przyjść do pracy. Ludzi odstrasza jednak stawka godzinowa za taką dodatkową robotę. Jak rozmawiam z kolegami, którzy pracują u prywatnych przewoźników, to mają tam takie zarobki, że MPK musiałoby dać miesięcznie od 5,5 do 6 tysięcy złotych na rękę miesięcznie, żeby ludzi zachęcić. Ale nawet jakby znaleźliby się nowi kierowcy, to do zaspokojenia obecnych potrzeb na przewozy i tak mogłoby zabraknąć autobusów. Wiem, że kierowcy skarżą się na bardzo rygorystyczny system kar. Ja pracuję już długo, ale jeżdżę na farcie i nie byłem karany, wiele jednak na ten temat słyszałem od innych kierowców. Jeżeli chodzi o używanie telefonu, to używam, ale krótko, a jak ktoś się mnie o coś pyta w autobusie, to odpowiem, ale nie wdaję się w dyskusje, wysłucham, ale nie odezwę się. Wolę pozostać anonimowy, bo za to, że rozmawiam z mediami mogę ponieść konsekwencje.

Marek Gancarczyk, rzecznik MPK:

Nie można powiedzieć, że nie przejmujemy się losem naszych prowadzących niezależnie od formy współpracy. Bierzemy pod uwagę sytuację finansową wynikającą z inflacji, zmiany zasad podatkowych, wzrostu stóp kredytowych. W ramach podjętych działań od lipca będzie obowiązywać zapowiedziana podwyżka płac. Ale to nie będzie ostatnie słowo. Kolejna podwyżka pensji planowana jest od stycznia przyszłego roku, a jej poziom zostanie ustalony już we wrześniu. Inspektorzy przeprowadzający kontrole nie mają miesięcznych limitów dotyczących kar dla kierowców czy motorniczych. Stanowczo temu zaprzeczam. Kontrole się odbywają ze względu na dbałość o standard wykonywanych usług i bezpieczeństwo pasażerów. Nie jest problemem, by kierowca w przerwie rozmawiał przez telefon, czy zapalił papierosa. Chodzi o to, by odbywało się to w odpowiednim miejscu i momencie. Nie może być tak, że kierowca rozmawia czy patrzy w telefon podczas jazdy. Musimy reagować na uwagi pasażerów, których otrzymujemy wiele. Dotyczą także zachowania kierowców, sposobu w jaki odnoszą się do pasażerów. Mogę jednak już dzisiaj powiedzieć, że obecny taryfikator kar obowiązuje do sierpnia bieżącego roku i na pewno jego zapisy będą konsultowane zarówno ze związkami zawodowymi jak i przedstawicielami ajentów. Przeprowadzane są też kontrole prędkości z jaką jeżdżą autobusy i tramwaje. Kierowcy i motorniczowie muszą się stosować do ogólnych przepisów ruchu drogowego. Pod koniec tego tygodnia ma dojść do spotkania zarządu MPK z przedstawicielami związków zawodowych. Odbywają się także spotkania z kierowcami. Jesteśmy gotowi na rozmowy z pracownikami w celu poprawienia warunków pracy.

***

Kierowca lub motorniczy, który zaczyna pracę w MPK otrzymuje obecnie zapłatę w wysokości ok. 3800-4100 zł na rękę, a po przepracowaniu pół roku to wynagrodzenie wzrastało do ok. 3900-4200 zł. Od lipca 2022 r. początkujący mają zarabiać ok. 4000-4300 zł, a po pół roku - ok. 4200-4400 zł.

Z powodu braku kierowców ostatnio MPK nie realizowało wszystkich kursów. Zarząd Transportu Publicznego naliczał więc MPK kary za niezrealizowane przejazdy. W ZTP wyliczono, że w maju było 2087 straconych kursów autobusów. Kary dla MPK z tego powodu wyniosły 56 893,83 zł.

W MPK przyznają, że od stycznia do czerwca bieżącego roku autobusy MPK nie zrealizowały ponad 21 tys. wozokilometrów. W MPK wyliczają jednak, że w pierwszym półroczu tego roku autobusy miejskiego przewoźnika wykonały ok. 200 tys. wozokilometrów więcej niż planowano, głównie z powodu zapewniana zastępczej komunikacji autobusowej z powodu remontów torowisk i ograniczeń w kursach tramwajów. Około 15 tys. dodatkowych kursów MPK wykonało też m.in. w związku z przewozem uchodźców z Ukrainy.

FLESZ - Na czym najbardziej zaczęliśmy oszczędzać?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kierowcy opowiedzieli nam o kryzysie w MPK. "Tutaj wszystko jest słabo skoordynowane, nawet strajk" - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie