Klasa A, Wadowice

Redakcja
1-0 Jacek Rak (21), 1-1 Marek Porębski (34 - samobójcza).

Lider stracił punkty

Błyskawica Marcówka - Jastrzębianka Jastrzębia 1-1 (1-1)

   Marcówka: Trączyk - Ł. Łukasik, Mirocha, T. Porębski, M. Porębski - Marek, J. Rak, Biel, M. Rak - J. Rak (80 Malina), K. Łukasik (75 Burek).

   Jastrzębia: Tyrpa - Bernaś, Mieczyński, Godulski, A. Kasiarz - T. Kasiarz, Mariusz Kasiarz, S. Kasiarz (75 Marcin Kasiarz), Kurowski - Dróżdż, Białek.

   Piłkarze Jastrzębianki jako pierwsi urwali punkty rewelacyjnemu beniaminkowi z Marcówki. Dokonali tego w dodatku na wyjeędzie. Po meczu działacze i zawodnicy tego klubu nie ukrywali, że zespół zagrał najlepszy mecz od niepamiętnych czasów.

   Gospodarze wystąpili w bardzo eksperymentalnym ustawieniu, bez lidera drużyny Krzysztofa Jakubowskiego, który doznał kontuzji. Choć mecz zakończył się remisem, obie bramki zdobyli miejscowi. Najpierw w 21 min Jacek Rak zdobył gola dającego Marcówce prowadzenie, jednak w 34 min Marek Porębski niefortunnie interweniował, w rezultacie umieścił piłkę we własnej bramce.

   W drugiej połowie przewagę posiadali podopieczni Janusza Suwady, jednak obrońcy Jastrzębianki wyjątkowo się sprężyli i nie dopuścili do straty bramki. (GM)

Nadwiślanka Brzeęnica - Skawa Jaroszowice 2-0 (2-0)

   1-0 Żurek (28) 2-0 Jezielski (35). Żółte kartki: Michniak, Sroka - Zając (2), Mariusz Słupski, Okołot. Czerwona - Zając 30 min - za dwie żółte.

   Brzeęnica: Kornaś - Sieprawski, Rzeszótko, Graca, Kwarciak - Michaniak (60 Pilch), Zybek, Żurek, M. Pilch - Jezielski (70 Woęniczka), Sroka (80 Jucha).

   Jaroszowice: Wiktor - Malinowski, Ściera, Leszczyński, Marcin Słupski - Zając, Mariusz Słupski, Chmiel, Ciepły - Okołot, Leśniak.

   Drugie zwycięstwo odnieśli piłkarze Nadwiślanki Brzeęnica. Przeciwnik nie był wymagający, tym bardziej że od 30 min goście grali w dziesiątkę, po tym jak Sławomir Zając w ciągu zaledwie kilkunastu minut ukarany został dwoma żółtymi kartami i w konsekwencji czerwoną. Dwie minuty wcześniej Sroka ładnie dośrodkował przed bramkę Jaroszowic wprost pod nogi nie pilnowanego Żurka, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Drugi gol dla gospodarzy padł już 7 min póęniej. Tym razem Jezielski popisał się indywidualnym rajdem na połowie przeciwnika, sfinalizowanym płaskim strzałem w długi róg. Bramkarz Skawy nie miał szans na skuteczną obronę.

   W pierwszej połowie goście dwukrotnie próbowali zaskoczyć Kornasia dalekimi strzałami, ale golkiper Brzeęnicy dobrze się spisywał. Raz popisał się piękną paradą, wybijając piłkę spod poprzeczki po strzale zawodnika Jaroszowic.

   W 48 min gospodarze mogli podwyższyć, po tym jak Pilch dośrodkował do Zybka. Zawodnik Brzeęnicy strzelał pod poprzeczkę, ale bramkarz Jaroszowic popisał się paradą i wybił piłkę ponad poprzeczkę.

   Potem inicjatywę przejęli goście, którzy za wszelką cenę starali się zdobyć gola. Znakomicie między słupkami Brzeęnicy spisywał się jednak Kornaś, w efekcie jaroszowiczanie nie zdobyli nawet kontaktowej bramki. (GM)

Lachy Lachowice - Znicz Sułkowice Bolęcina 1-0 (1-0)

   1-0 Jan Sumera (35).

   Żółte kartki: M. Skrzypek, R. Skrzypek - Chowaniec.

   Lachowice: Mazur - M. Skrzypek, Bania, Tlałka, Kasprzyk - R. Skrzypek, Chorąży, Buława, Gibas (70 Bury) - Sumera (50 Pacyga), Hutniczak.

   Sułkowice: Rusinek - Socała, Książek, P. Chowaniec, M. Chowaniec (Stuglik) - Paś, Ł. Wojewodzic, Babiński, S. Wojewodzic - Chmiel, Kiszczak.

   Na bardzo wysokim poziomie stało spotkanie zespołów, którym bardzo dobrze wiedzie się od początku sezonu. W pierwszej połowie przewaga należała do Lachowic. W 5 min z dwóch metrów nie strzelił do bramki Sumera, kilka min póęniej blisko słupka przymierzył Hutniczak. W 35 min Jan Sumera dopadł do bezpańskiej piłki i zmylił bramkarza. Jak się okazało, zdobył gola na miarę 3 punktów dla Lachowic.

   Po przerwie optyczną przewagę posiadali sułkowiczanie. Mieli w tej części 3 rzuty wolne, które egzekwowali tuż zza linii pola karnego. Znakomicie jednak w bramce Lachowic spisywał się Mazur, który nie pozwolił sobie na strzelenie bramki. (GM)

Watra Zawoja - Halniak Targanice 6-2 (4-2)

   1-0 Smyrak (10), 2-0 G. Bartyzel (15), 2-1 A. Bizoń (17 z karneg0), 3-1 G. Bartyzel (30), 3-2 Siwek (32), 4-2 G. Bartyzel (42), 5-2 Smyrak (55), 6-2 Hutniczak (87).

   Żółta kartka J. Bartyzel.

   Zawoja: R. Kudzia - T. Kudzia, J. Bartyzel, P. Kudzia (60 Szczurek), Haleński, Capek, Pacyga, M. Bartyzel (50 Trybała), G. Bartyzel, Smyrak (78 Frąckiewicz).

   Targanice: Graca (40 Wojewodzic)- Z. Siwek, Mrzygłód, Walaszek, Ogórek - Hatala, Fujawa, A. Bizoń, Brożyna - Zieliński, Gawron.

   Zamykający ligową tabelę piłkarze Targanic bardzo dobrze zagrali w pierwszej połowie. Mieli jednak pecha. Cały czas musieli bowiem odrabiać stratę do rywala. Decydująca była bramka na 4-2 dla Zawoi zdobyta w 42 min przez Grzegorza Bartyzela. Po tym "ciosie" goście już się nie podnieśli, na dodatek chwilę póęniej stracili bramkarza, który został sfaulowany i musiał opuścić boisko. Co prawda po przerwie targaniczanie zaliczyli dwa strzały w słupek, ale trzeciego gola już nie udało im się zdobyć.

   - Mecz rozgrywany był jednak w fatalnych warunkach boiskowych, na polu karnym błoto sięgało łydek. Z tego powodu wiele bramek padło po niedopuszczalnych w normalnych warunkach błędach obrońców. Moi chłopcy wygrali, bo być może dobrze czuli się w tych warunkach. Goście długo musieli się przystosować - tłumaczył po meczu trener Watry Zawoja Krzysztof Bartyzel. (GM)

Burza Roczyny - Sokół Frydrychowice 3-1 (0-0)

   1-0 Ryszard Babiński (67), 2-0 Mizera (73), 2-1 Rakoczy (86), 3-1 Borowczyk (90).

   Żółte kartki: Smaza, Borowczyk, Kukuła - Rakoczy.

   Roczyny: Bryzek - Zwieńczak (Kuęma), Kiszka, Pękala, Ł. Smaza (75 Janosik) - Kukuła (60 Mizera), P. Babiński, Borowczyk - R. Babiński (85 Mikołajek), Lachendro.

   Frydrychowice: Góra - P. Frączek, S. Frączek, R. Frączek, Smułka - Stanek, Kordek, Kwarciak, Rakoczy - Ścigalski, Łubik.

   Po ostatniej wpadce na własnym boisku piłkarze Frydrychowic (3-4 z Tomicami) mieli apetyty na wygranie tego spotkania. Frydrychowiczanie nie mogą się jednak w tym sezonie jakoś przełamać, na dodatek**beniaminek Burza Roczyny postawił poprzeczkę wczoraj bardzo wysoko.

   Pierwsza połowa nie była porywająca, oba zespoły grały bardzo ostrożnie w obronie, z drugiej strony mało aktywni byli napastnicy. W 5 min roczynianie stracili obrońcę Zwieńczaka, który po zderzeniu się z jednym z zawodników Frydrychowic doznał poważnej kontuzji obojczyka i odwieziono go do szpitala. W kolejnych minutach kilka razy zawodnicy obu zespołów dalekimi strzałami testowali słupki i poprzeczki, i w rezultacie po pierwszych 45 min wynik był bezbramkowy.

   Po przerwie przycisnęli gospodarze. W 67 Ryszard Babiński w zamieszaniu pod bramką Frydrychowic zdobył pierwszego gola. W 73 min było już 2-0 po bramce Mizery, który kilka min wcześniej pojawił się na boisku. Goście atakowali, w 86 min najaktywniejszy w ich szeregach Rakoczy zdobył kontaktowego gola. Ale tylko na tyle było ich stać. Na chwilę przed przerwą po kontrze Borowczyk przypieczętował zwycięstwo roczynian. (GM)

Naroże Juszczyn - Astra Spytkowice 1-2 (1-2)

   0-1 Rząca (12), 0-2 Witkowski (25), 1-2 Kozina (40).

   Żółte kartki: Korbel, Stec - Rokowski.

   Juszczyn: Sałapatek (13 Dygan) - Kaczmarczyk, Kasela, Sarna, Korbel - Świątek, Kozina, czarny, Stec - Pochłopień (Gastała), Rapacz.

   Spytkowice: Szarek - Kulawik, Woęnica, Mazur, Rokowski - Skorupiński, Kępczyński, Witkowski, Gurdek - Kajfasz, Rząca.

   Wicelider potwierdził swoje aspiracje na fotel lidera i wygrał na boisku niżej notowanego Naroża Juszczyn, chociaż nie obyło się bez problemów. Decydująca była pierwsza połowa. Spytkowiczanie od pierwszych minut zagrali bardzo agresywnie, szczególnie precyzyjnie przeprowadzając kontry. Po jednej z nich w 12 min Rząca objął dla Astry prowadzenie. Minęło kilka minut, a goście prowadzili już na boisku w Juszczynie 2-0. Drugą bramkę zdobył po solowej akcji Witkowski. Przed przerwą miejscowym udało się zdobyć kontaktowego gola, a jego autorem był Ryszard Kozina, który posłał piłkę w sam róg bramki Szarka, nie dając temu ostatniemu żadnych szans na obronę.

   Wydawało się, że w drugiej połowie wynik będzie otwarty. Tymczasem do 90 min utrzymał się rezultat z pierwszej części. Okazję do zdobycia gola miał Stec i kilkakrotnie Rapacz, jednak piłkarzom Juszczyna zabrakło szczęścia.

    (GM)

   Spotkanie Halniak Maków Podhalański - Dąb Tomice rozegrane zostanie w najbliższą środę o godz. 16.30, z uwagi na odbywający się wczoraj na stadionie w Makowie charytatywny festyn, którego główną atrakcją był mecz Halniaka z zaprzyjaęnioną drużyną słowacką.

(GM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie