Konflikt interesów

Redakcja
Wcześniej na remont nie zanosiło się, lokatorzy sami wymalowali klatkę schodową. Teraz mają - jak twierdzą - podstawy, by domniemywać, że po remoncie w kamienicy powstanie hotel; ponoć oprowadza się po kamienicy potencjalnych kupców. - Nie chcę zmieniać charakteru kamienicy, po remoncie nadal będzie to kamienica mieszkalna - mówi jeden ze współwłaścicieli.

Boją się, że po remoncie nie wrócą

 Pusty odjechał w sobotę rano samochód, który miał zabrać meble mieszkańców kamienicy przy ul. Szerokiej 30. Kamienica jest prywatna, lokatorzy zamieszkują w niej jednak na podstawie decyzji administracyjnych o przydziale, po 40 - 50 lat. Na początku lipca dostali zawiadomienie o remoncie budynku i przydzielanych im na czas remontu lokalach zamiennych w prywatnej kamienicy przy ul. Legionów Piłsudskiego. Lokatorzy uważają, że remont jest tylko pretekstem, by usunąć ich z kamienicy i nie wpuścić po remoncie. Dlatego odmówili przeprowadzenia się.
 - Właściciel nie daje nam żadnych gwarancji na piśmie, że wrócimy do swoich mieszkań. Tu mamy przydziały. A jeśli się wyprowadzimy, stracimy prawa i nie będziemy mogli wrócić - uważają lokatorzy. Po roku, jak powiedział nam jeden ze współwłaścicieli, lokatorzy z Szerokiej 30 mieliby wrócić do swoich obecnych mieszkań (gdzie mogliby być nadal zameldowani - jak zapewniał). - Kiedy ja o to spytałam, powiedział, że mam prawo wrócić, przy czym za rok to nie wiadomo, co może być i co będzie wtedy z ustawą, która na razie chroni nas do 2004 r. - mówi Grażyna Maciejasz, jedna z lokatorek.
 Przy Szerokiej 30 mieszkają 4 rodziny, wykwaterowanych miało zostać 11 osób. - Mamy mieszkania, które sami remontowaliśmy, niedawno albo przed kilku laty. Mieszkania zastępcze proponuje nam się o większym metrażu, ale mnie na parterze i z widokiem na mur, a innej osobie w skośnym dachu, z ciemną kuchnią i jeden pokój zamiast dwóch - relacjonuje Marek Woźniak (na przeprowadzkę zgodziła się tylko jedna z lokatorek). - Zaproponowaliśmy ładne, większe, nowe mieszkania. Przepraszam, że nie są z widokiem na morze - _denerwuje się jeden z właścicieli.
 W połowie lipca współwłaściciel kamienicy "wszedł do piwnic". - _Wywiózł nam nasz węgiel i jakieś graty, wieszak z przedpokoju, dwie pary drzwi, deski. Podobno chce sprzątać piwnice i od tego zacząć remont -
wymienia Marek Woźniak, jeden z lokatorów. - Zgłosiliśmy to na policję__i sprawa jest w prokuraturze - mówi.
 26 lipca została przeprowadzona próba szczelności instalacji gazowej w budynku. Ponieważ miała wynik negatywny - odcięto dopływ gazu. Lokatorzy twierdzą, iż pieczątka innej firmy widnieje na protokole z przeglądu instalacji, a innej - na zawiadomieniu o odcięciu gazu. Zawiadomiono więc Zakład Gazowniczy.
 Na minioną sobotę został wyznaczony termin, w którym samochody - na koszt współwłaścicieli - miały zabrać rzeczy lokatorów i przewieźć do nowych mieszkań. Ci nie zgodzili się na przeprowadzkę - i nie odbyła się. - Będę mimo to remontował kamienicę. Remont rozpocznie się w środę - mówi współwłaściciel kamienicy. Dodaje, że potrzebny jest kapitalny remont: oprócz instalacji gazowej, podobno "pali się" instalacja elektryczna, potrzebny jest remont kanalizacji, piwnice są zalane.
 - Nie mamy gazu, odetnie nam prąd, wodę. Robi wszystko, żebyśmy sami się wynieśli - uważają.

(MM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie