Koronawirus w Polsce pobił nowy rekord. W Krakowie jest coraz gorzej

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Koronawirus w Małopolsce przybiera na sile Archiwum
Aż 158 nowych przypadków zakażenia koronawirusem zostało potwierdzonych w ciągu ostatnich godzin w Małopolsce i rekordowe 903 nowe zakażenia w całym kraju. Z najnowszych danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej wynika również, że od początku epidemii w naszym województwie zakażenie zostało potwierdzone już u ponad 6 tysięcy osób. Niestety z powodu COVID-19 zmarły kolejne trzy osoby w Małopolsce, zaś w kraju odnotowano 13 zgonów.

Czytaj także

FLESZ - Szczepionka na COVID-19 odkryta przez Rosjan?

Ostatnie badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 u kolejnych 158 osób. To 82 kobiety i 76 mężczyzn, w wieku od niespełna miesiąca do 92 lat, z Krakowa (58 osób), powiatu nowotarskiego (19), limanowskiego (10), krakowskiego (9), tarnowskiego (9), nowosądeckiego (8), oświęcimskiego (7), wadowickiego (7), wielickiego (7), brzeskiego (4), Nowego Sącza (4), powiatu tatrzańskiego (4), bocheńskiego (3), myślenickiego (3), gorlickiego (2), miechowskiego (2), chrzanowskiego (1) i olkuskiego (1). Aktualnie 12 osób jest hospitalizowanych, pozostałe przebywają w izolacji. Obecnie w Małopolsce zakażenie koronawirusem zostało potwierdzone u 6145 osób.

Niestety z powodu koronawirusa zmarły kolejne osoby: 89-letni mężczyzna z powiatu bocheńskiego i 83-letni mężczyzna z powiatu nowosądeckiego, którzy przebywali w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, a także 92-letnia kobieta z powiatu bocheńskiego, która przebywała w izolacji. Zmarli mieli choroby współistniejące. Potwierdzono, że przyczyną zgonu był COVID-19. Tym samym w Małopolsce liczba zgonów spowodowanych COVID-19 wynosi 106.

Czytaj także

Sanepid informuje też o kolejnych 106 ozdrowieńcach z naszego województwa. To 54 kobiety i 52 mężczyzn, w wieku od roku do 82 lat, z Krakowa (26 osób), powiatu tatrzańskiego (17), nowotarskiego (13), wadowickiego (11), nowosądeckiego (9), limanowskiego (8), oświęcimskiego (5), krakowskiego (4), myślenickiego (3), olkuskiego (3), bocheńskiego (2), proszowickiego (1), wielickiego (1), suskiego (1), Krakowa (1) i Nowego Sącza (1), którzy w większości przebywali w izolacji.

W sumie w Małopolsce mamy 2395 ozdrowieńców.

Koronawirus w Polsce
Ostatnia doba przyniosła także rekordowy dzienny przyrost zachorowań w całej Polsce. Ministerstwo Zdrowia w porannym komunikacie poinformowało o 903 nowych zakażeniach SARS-CoV-2. Na COVID-19 ostatniej doby zmarło 13 kolejnych osób. Od początku pandemii potwierdzono już przeszło 60 tys. zakażeń, zmarły 1938 osoby.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus w Polsce pobił nowy rekord. W Krakowie jest coraz gorzej - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Ewa
21 sierpnia, 12:31, Kto czyta nie błądzi:

Zdaniem autora, pandemii nie widać również w liczbach zgonów. W pierwszym półroczu 2020 zmarły w Polsce 208 573 osoby. To mniej niż przed rokiem i przed dwoma laty. Pawlicki odpowiada krytykom sugerującym, że „to dlatego, że wszyscy zostaliśmy w domach”. – Ten argument przypomina dowcip o słoniu, który schował się w jarzębinie, a nie widać go dlatego, że się schował. Dodatkowo zapytam: czy podliczyliście wszystkie zgony z powodu nieodbytych operacji, zawieszonej kuracji, zbyt późnej interwencji medycznej z powodu zamrożenia służby zdrowia, czy wszystkie samobójstwa z powodu depresji związanej z utratą środków do życia czy samotności? – pyta.

Idąc za stwierdzeniem dr Mariusza Błochowiaka z książki „Fałszywa pandemia”, autor wskazuje, że nie sposób sprawdzić skali śmiertelności i stopnia rozprzestrzeniania wirusa bez badań na reprezentatywnej grupie społeczeństwa. A tych po prostu się nie wykonuje. – Skoro codziennie wykonujemy tysiące testów, skoro co chwila wykonujemy rozmaite badania statystyczne, dlaczego „wymazujemy w ogniskach”, a nie wykonamy testów na statystycznie reprezentacyjnie próbie?- zaznacza Pawlicki.

Autor nie skupia się tylko na podaniu w wątpliwość tezy o szerzącej się na świecie pandemii koronawirusa, ale wskazuje odpowiedzialnych za lockdown, który – jego zdaniem – przyniósł dużo więcej szkód niż pożytku. – Ponieważ życzę dobrze temu rządowi i Zjednoczonej Prawicy, sądzę, że premier powinien pohamować coraz bardziej rozdokazywanego ministra [Szumowskiego – red.] bo on zniszczy nie tylko społeczne poparcie dla rządu, ale w swoim balcerowiczowskim fanatyzmie uczyni rzeczy dla Polski niedobre – sugeruje.

Pawlicki podkreśla, że mediom i ośrodkom forsującym narrację o pandemii coraz trudniej będzie odpierać ataki przebijających się przez mainstream głosów ekspertów, przywołujących długie listy „medycznych, naukowych i statystycznych argumentów”. Coraz ciężej będzie im też spychać ich w przestrzeń internetowych „zwolenników płaskiej Ziemi”.

–Wierzę, że nadchodzi czas prawdziwe otwartej, pełnej, nieocenzurowanej debaty o przyczynach, mechanizmach i sensie cywilizacyjnej operacji jaka się na świecie wyprawie w ostatnim półroczu przy naszej zgodzie, bierności i niewiedzy – kończy autor.

Czyżby artykuł „Sieci” to zwiastun czarnych chmur zbierających się nad głową Ministra Zdrowia? Jeżeli cała sprawa z „pandemią” okaże się jedną wielką ściemą, to rząd będzie musiał przecież wyznaczyć odpowiedzialnych za trwający miesiące kryzys. Nietrudno zgadnąć czyja głowa wtedy „poleci” jako pierwsza.

Szumowski już nie jest Ministrem Zdrowia! Wszyscy teraz ozdrowieją i będzie pokój na ziemi !

K
Kto czyta nie błądzi

Zdaniem autora, pandemii nie widać również w liczbach zgonów. W pierwszym półroczu 2020 zmarły w Polsce 208 573 osoby. To mniej niż przed rokiem i przed dwoma laty. Pawlicki odpowiada krytykom sugerującym, że „to dlatego, że wszyscy zostaliśmy w domach”. – Ten argument przypomina dowcip o słoniu, który schował się w jarzębinie, a nie widać go dlatego, że się schował. Dodatkowo zapytam: czy podliczyliście wszystkie zgony z powodu nieodbytych operacji, zawieszonej kuracji, zbyt późnej interwencji medycznej z powodu zamrożenia służby zdrowia, czy wszystkie samobójstwa z powodu depresji związanej z utratą środków do życia czy samotności? – pyta.

Idąc za stwierdzeniem dr Mariusza Błochowiaka z książki „Fałszywa pandemia”, autor wskazuje, że nie sposób sprawdzić skali śmiertelności i stopnia rozprzestrzeniania wirusa bez badań na reprezentatywnej grupie społeczeństwa. A tych po prostu się nie wykonuje. – Skoro codziennie wykonujemy tysiące testów, skoro co chwila wykonujemy rozmaite badania statystyczne, dlaczego „wymazujemy w ogniskach”, a nie wykonamy testów na statystycznie reprezentacyjnie próbie?- zaznacza Pawlicki.

Autor nie skupia się tylko na podaniu w wątpliwość tezy o szerzącej się na świecie pandemii koronawirusa, ale wskazuje odpowiedzialnych za lockdown, który – jego zdaniem – przyniósł dużo więcej szkód niż pożytku. – Ponieważ życzę dobrze temu rządowi i Zjednoczonej Prawicy, sądzę, że premier powinien pohamować coraz bardziej rozdokazywanego ministra [Szumowskiego – red.] bo on zniszczy nie tylko społeczne poparcie dla rządu, ale w swoim balcerowiczowskim fanatyzmie uczyni rzeczy dla Polski niedobre – sugeruje.

Pawlicki podkreśla, że mediom i ośrodkom forsującym narrację o pandemii coraz trudniej będzie odpierać ataki przebijających się przez mainstream głosów ekspertów, przywołujących długie listy „medycznych, naukowych i statystycznych argumentów”. Coraz ciężej będzie im też spychać ich w przestrzeń internetowych „zwolenników płaskiej Ziemi”.

–Wierzę, że nadchodzi czas prawdziwe otwartej, pełnej, nieocenzurowanej debaty o przyczynach, mechanizmach i sensie cywilizacyjnej operacji jaka się na świecie wyprawie w ostatnim półroczu przy naszej zgodzie, bierności i niewiedzy – kończy autor.

Czyżby artykuł „Sieci” to zwiastun czarnych chmur zbierających się nad głową Ministra Zdrowia? Jeżeli cała sprawa z „pandemią” okaże się jedną wielką ściemą, to rząd będzie musiał przecież wyznaczyć odpowiedzialnych za trwający miesiące kryzys. Nietrudno zgadnąć czyja głowa wtedy „poleci” jako pierwsza.

K
Kto czyta nie błądzi

Maciej Pawlicki w artykule „Druga fala histerii” opublikowanym na łamach prorządowego tygodnika „Sieci” podaje w wątpliwość tezę o zbliżającej się drugiej fali epidemii koronawirusa oraz pandemii jako takiej. Co więcej, wskazuje odpowiedzialnych za wprowadzenie niewspółmiernych, drastycznych ograniczeń prowadzących do katastrofy gospodarczej i osobistych tragedii wielu osób.

Krytyczny wobec zjawiska pandemii artykuł stanowi główny temat numeru tygodnika „Sieci”. Autor przytacza dane i wykresy zgonów z wielu państw sugerujące, że obecnie mamy do czynienia z drugą falą „histerii”, a nie koronawirusa. Krytycznie wypowiada się o działaniach Ministerstwa Zdrowia na powrót wprowadzających drastyczne obostrzenia sanitarne. Posługując się wynikami badań włoskiego rządowego Instytutu Zdrowia (ISS) stwierdza, że „od wielu miesięcy wiadomo, że liczba zakażonych jest wprost proporcjonalna do liczby wykonywanych testów. Innymi słowy – im więcej wykonami testów, tym więcej stwierdzimy zakażeń”.

W tym kontekście przytacza słowa ministra Szumowskiego o „500, 600, a nawet 700 nowych przypadkach dziennie, ponieważ chcemy testować 1-1,2 tys. pracowników”. – Minister mówi więc – sugeruje Pawlicki – że liczbą ogłoszonych zakażeń dość precyzyjnie planuje, a jego służby ten plan wykonają.

Dodaj ogłoszenie