Koronawirus zmieni rynek transferowy. Pozostaje pytanie, jak mocno?

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Kryzys, spowodowany pandemią koronawirusa uderzy również w kluby i samych zawodników
Kryzys, spowodowany pandemią koronawirusa uderzy również w kluby i samych zawodników Andrzej Banaś
Pandemia koronawirusa torpeduje światową gospodarkę. Mocno wpływa również na sport, piłkę nożną. Zawieszone zostały rozgrywki, kluby liczą straty, zmieniła się też wyraźnie praca dyrektorów sportowych, menedżerów. Wszystko wskazuje również na to, że po takim wstrząsie zmieni się mocno rynek transferowy.

- Działalność naszej agencji w obecnej sytuacji została mocno ograniczona - nie kryje Bartłomiej Bolek, właściciel BMG-Sport, jednej z największych agencji menedżerskich, działających w Polsce. - Rozgrywki zostały zawieszone, zawodnicy nie trenują w klubach, nie ma możliwości przemieszczania się po Europie naszych agentów. Większość z dwudziestu pracowników pracuje zdalnie. Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi zawodnikami, ich klubami, monitorujemy sytuację. Pracujemy, aby pozostali w formie fizycznej i mentalnej.

- Działalność menedżerska została bardzo mocno ograniczona - w tym samym duchu wypowiada się Marcin Kuźba, który w przeszłości pracował w Wiśle Kraków, a teraz współpracuje z kilkoma menedżerami, działającymi głównie na Bałkanach. - Oczywiście można oglądać mecze na laptopie, prowadzić analizy w różnych programach, czyli robić to, co i tak się robiło w normalnych warunkach, ale to nie zastąpi normalnej pracy skautingowej i menedżerskiej. Rynek został w znacznym stopniu „zamrożony” i pozostaje pytanie, kiedy to się zmieni. To pytanie, na które nikt dzisiaj nie jest w stanie udzielić odpowiedzi.

Mimo bardzo trudnej sytuacji, kluby muszą jakoś funkcjonować, planować budowę drużyn na czasy, kiedy rozgrywki zostaną wznowione. Nawet, jeśli dzisiaj nikt nie jest w stanie udzielić wiarygodnej odpowiedzi, kiedy to naprawdę nastąpi. - Niektóre kluby wykazują aktywność w kwestii planowania, jak ich drużyny mają wyglądać w nowym sezonie - tłumaczy Kuźba. - Jest to jednak bardzo mocno ograniczone, bo tak jak nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy rozgrywki zostaną wznowione, tak nikt nie jest w stanie określić dzisiaj, jak duże straty kluby ostatecznie poniosą.

Bolek patrzy na sprawę szerzej. - Pandemia wpływa na całą gospodarkę, w tym na naszą branżę. Analizujemy możliwe scenariusze. Staramy się myśleć pozytywnie, choć obecna sytuacja nie napawa optymizmem - podkreśla.

Jak wygląda wspomniane planowanie w czasach pandemii, sprawdziliśmy na przykładzie I-ligowego Bruk-Betu Termaliki Nieciecza. Klub spod Tarnowa poczynił w zimie spore inwestycje w piłkarzy, które miały dać miejsce w barażach o ekstraklasę. Plany trzeba było odłożyć na bok, przynajmniej na razie.
- Gdzieś oczywiście tli się nadzieja, że uda się wszystko rozegrać do końca, łącznie z barażami, ale mamy też pełną świadomość, że szanse na to nie są obecnie zbyt duże - mówi dyrektor sportowy „Słoni” Łukasz Stupka. - Dlatego, jeśli mówimy o planowaniu pod kątem nowego sezonu, przyjęliśmy dwa warianty. Pierwszy zakłada, że pozostaniemy w I lidze i pod tym kątem przygotowujemy listę potencjalnych transferów. W drugim scenariuszu zakładamy, że jednak rozgrywki uda się dokończyć i jeśli byłaby szansa wywalczyć awans do ekstraklasy, chcemy być na to gotowi.

Planowanie to jedno, ale trzeba w nim założyć również straty, jakie ponosi kluby Niecieczy, mocno związany z biznesem rodziny Witkowskich, który również odczuwa skutki pandemii. I koło się zamyka… - Przewiduję, że skutki tej pandemii będą odczuwalne na piłkarskim rynku przynajmniej przez dwa lata - twierdzi Stupka. - Duże kluby pewnie szybko się pozbierają, ale większość to przecież kluby średnie i małe. Im będzie najtrudniej. Spodziewać się zatem trzeba mniejszych pieniędzy z tytułu transferów, również piłkarze, trenerzy będą przez jakiś czas zarabiać zapewne mniej. To będzie trudny okres, w którym wszyscy w środowisku powinni wykazać dużo zrozumienia. Z czasem sytuacja powinna wrócić do normy.

- To oczywiste, że to, co się dzieje na świecie, wpłynie negatywnie na rynek piłkarski - nie ma wątpliwości również Bartłomiej Bolek. - Niewiadomą jest głębokość tego wpływu. Im dłużej obecna sytuacja będzie trwała, tym bardziej ucierpi cała gospodarka, a co za tym idzie i rynek piłkarski. Mam na myśli federacje, ligi, kluby, zawodników, agencje, ale również wszystkie podmioty współpracujące i samych kibiców.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Czytaj także

Głośne powroty piłkarzy do ekstraklasy.

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus zmieni rynek transferowy. Pozostaje pytanie, jak mocno? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3