Kraków. Gigantyczna inwestycja w Płaszowie. Zobacz, jak powstaje tam nowe centrum biurowe [ZDJĘCIA, WIZUALIZACJE]

Piotr Tymczak
Piotr Tymczak
W Płaszowie powstaje The Park Kraków, gigantyczna inwestycja biurowa.
W Płaszowie powstaje The Park Kraków, gigantyczna inwestycja biurowa. White Star Real Estate
Udostępnij:
W Płaszowie prowadzona jest budowa The Park Kraków, ogromnego centrum biurowego, w którego skład wejdzie 8 budynków klasy A o łącznej powierzchni 100 tys. mkw. Przejdź do GALERII, by zobaczyć jak postępują prace na terenie przy skrzyżowaniu ulic Kuklińskiego i Saskiej.

FLESZ - Zima łagodna i bez śniegu?

Na najwyższych kondygnacjach biurowców mają znaleźć się tarasy z widokiem na Zalew Bagry oraz na wewnętrzne patio z zielenią.

Na dwóch kondygnacjach podziemnych zaplanowano natomiast parking, miejsca do ładowania pojazdów elektrycznych oraz infrastrukturę dla rowerzystów.

Budowa Trasy Łagiewnickiej postępuje. To obecnie największa inwestycja komunikacyjna w Krakowie.

Kraków. Budowa Trasy Łagiewnickiej idzie szybko do przodu. K...

The Park Kraków ma się wyróżniać bardzo dużą ilością zieleni. Przestrzeń pomiędzy budynkami, o łącznej powierzchni 3 ha, ma być otwarta dla pieszych i wyłączona z ruchu samochodowego. Ma być ona zagospodarowana odpowiednio dobraną zielenią, a także elementami wodnymi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Gigantyczna inwestycja w Płaszowie. Zobacz, jak powstaje tam nowe centrum biurowe [ZDJĘCIA, WIZUALIZACJE] - Gazeta Krakowska

Komentarze 29

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kris KrK
10 grudnia, 15:33, :D:

"Studiowałem rachunkowość i ekonomię, ale nie wiem jakie to ma właściwie znacznie."

Ot, księgowy zachwycony, że (być może) będzie mógł liczyć słupki, wypełniać formularze - tudzież przekładać papierki (i pić herbatkę) w nowym, okazałym "biuroffcu". I on nie wie, jakie to ma znaczenie... Pan Doktor mający problemy z ortografią.

Nie dziwota, że tak gardzi konkretną robotą, z której inni mają korzyść - pracą, w efekcie której coś powstaje. Choćby śrubka. :) Ale on nie nadaje się do tego.

To ze Starachowic, czy z Limanowej? To da pełniejszy obraz "doktora, co pisać za dobrze nawet nie umie".

"Ot księgowy"... widać, że jesteś zakompleksiony i nie masz zielonego pojęcia czym zajmują się ludzie, którzy tam pracują, a szczególnie na wyższych albo specjalistycznych stanowiskach. Oj chyba marzy Ci się takie "picie herbatki", "przekładanie papierków" i branie za to kasy, chyba nawet aplikowałeś, ale byłeś za ciemny żeby to robić i podziękowali :). Ciekawe co to za "konkretna robota" jest, która się tak się szczycisz, zapewne przewożenie piasku z jednej na kupki na drugą... ha ha.

:D

"Studiowałem rachunkowość i ekonomię, ale nie wiem jakie to ma właściwie znacznie."

Ot, księgowy zachwycony, że (być może) będzie mógł liczyć słupki, wypełniać formularze - tudzież przekładać papierki (i pić herbatkę) w nowym, okazałym "biuroffcu". I on nie wie, jakie to ma znaczenie... Pan Doktor mający problemy z ortografią.

Nie dziwota, że tak gardzi konkretną robotą, z której inni mają korzyść - pracą, w efekcie której coś powstaje. Choćby śrubka. :) Ale on nie nadaje się do tego.

To ze Starachowic, czy z Limanowej? To da pełniejszy obraz "doktora, co pisać za dobrze nawet nie umie".

K
Kris KrK
8 grudnia, 2:03, :D:

To po kolei - akapitami:

1. "Parę lat temu obroniłem stopień naukowy bynajmniej nie w szkole gotowania na gazie" - rozumiem: "hotelarstwo" albo "europeistyka" (ew. politologia) :D Widzę to po tej pogardzie, z jaką Krzysio wyraża się o absolwentach uczelni technicznych. Typowy "humanista"! :D

Na "konkretnym" kierunku AGH lub PK Krzysio pewnie nawet semestru by nie wytrzymał... a może właśnie tak było i stąd ta niechęć Krzysia do tych, co sobie lepiej radzili np. z matematyką? :D

2. Oj, faktycznie ciężko będzie mi to zrozumieć - bo autentycznie nie wiem, co Krzysio rozumie przez "często" tudzież przez "wiele". Każdy z nas może przez to rozumieć ZUPEŁNIE co innego... :D

Co zaś do Chińczyków: ja nie twierdziłem, że w Chinach nie ma biurowców w ogóle - tylko, że w Chinach inaczej "rozkładane są akcenty" ("Życzę czytania ze zrozumieniem"), tzn. biurowce są dodatkiem a wręcz "przyprawą", a nie "daniem głównym" - a tym bardziej nie są "daniem" JEDYNYM, jak to właśnie od lat jest w Krakowie. W Chinach produkuje się WSZYSTKO - nie tylko "śrubki"! W Chinach wyprodukowano prawdopodobnie WSZYSTKIE podzespoły komputera, z którego Krzysio swoje "mądrości" tutaj wpisuje. Co zaś produkuje się w Polsce (oprócz papieru w krakowskich biurowcach)? Nieco upraszczając: "europalety" i krasnale ogrodowe dla Niemców...

3. A w ogóle to moja wypowiedź nie dotyczyła tego czy zamiast biurowca powinien pozostać pusty zaniedbany teren jak do tej pory. Życzę czytania ze zrozumieniem i znalezienia większej liczby alternatyw dla terenów, których w mieście coraz bardziej ubywa - niż stawianie na nich 70-go czy 90-go biurowca. A tym bardziej całego ich zespołu.

8 grudnia, 10:55, Kris KrK:

W Chinach produkuję się nie tylko śrubki ? Na prawdę ? Dzięki za wyjaśnienie :)

Oj frustracja aż bije z tego komentarza, chyba coś nie wyszło w życiu, że się tak gardzi tymi biurowcami w Krakowie i ludźmi, którzy tam pracują. Pewnie dlatego, że zarabiają znacznie więcej niż kolega po uczelni technicznej. Marzyło się podbijanie świata a wyszło jak wyszło, robota za stawkę kasjerki w Lidlu :-)

Większość kierunków humanistycznych uważam za bezużyteczne, podobnie jak część kierunków technicznych. Robiąc badania do doktoratu rozmiawiałem z wieloma kierownikami dużych firm produkcyjnych (>250 zatrudnionych), którzy opowiadali jaki jest poziom obecnych absolwentów uczelni technicznych, którzy do nich trafiają na rozmowy kwalifikacyjne- poziom tragiczny... i podobno z roku na rok coraz gorszy, mają przestarzałą, czysto teoretyczną wiedzę, i nie są w ogóle przygotowani do pracy w przedsiębiorstwach, a i jeszcze bardzo wysokie mniemanie o sobie i roszczeniową postawę .... . To by się akurat zgadzało.

8 grudnia, 13:03, :D:

Czyli Krzysio "humanista", co łatwo wywnioskować ze starannie przemilczanego kierunku.

Krzysiu: ale "humanista" powinien chociaż umieć pisać - wyjaśnię ci coś jeszcze, nie tylko o Chinach: "naprawdę" pisze się ŁĄCZNIE. Tak, naprawdę!

Niby "doktor Krzysio" - ale ma problemy na poziomie ortografii? To by się zgadzało...

P.S. Pewnie przyjechałeś tu z jakichś Starachowic, czy z innej Limanowej - i dlatego tak ci imponują "potężne biurowce"? ;)

Studiowałem rachunkowość i ekonomię, ale nie wiem jakie to ma właściwie znacznie. Nie wiem też jakie znaczenie miałoby to, czy przyjechałem ze Starachowic, Limanowej czy Sosnowca. Na pewno jest to bardzo istotna sprawa dla takiego zakompleksionego "inteligenta" jak ty. Na pewno swoim kierunkiem studiów często imponujesz.. babci :) Nie imponują mi biurowce dyslektyku (tak jak tobie chińskie fabryki:), tylko gdy czytam, że powstaje nowy biurowiec w Krakowie to jestem zadowolony bo: a) zamiast pustego pola albo jakiegoś syfu będzie to zagospodarowane => miasto rozwija b) będzie dla mnie kolejne potencjalne miejsce, w którym mógłbym pracować za wynagrodzenie o którym prawdopodobnie możesz sobie pomarzyć

:D
8 grudnia, 2:03, :D:

To po kolei - akapitami:

1. "Parę lat temu obroniłem stopień naukowy bynajmniej nie w szkole gotowania na gazie" - rozumiem: "hotelarstwo" albo "europeistyka" (ew. politologia) :D Widzę to po tej pogardzie, z jaką Krzysio wyraża się o absolwentach uczelni technicznych. Typowy "humanista"! :D

Na "konkretnym" kierunku AGH lub PK Krzysio pewnie nawet semestru by nie wytrzymał... a może właśnie tak było i stąd ta niechęć Krzysia do tych, co sobie lepiej radzili np. z matematyką? :D

2. Oj, faktycznie ciężko będzie mi to zrozumieć - bo autentycznie nie wiem, co Krzysio rozumie przez "często" tudzież przez "wiele". Każdy z nas może przez to rozumieć ZUPEŁNIE co innego... :D

Co zaś do Chińczyków: ja nie twierdziłem, że w Chinach nie ma biurowców w ogóle - tylko, że w Chinach inaczej "rozkładane są akcenty" ("Życzę czytania ze zrozumieniem"), tzn. biurowce są dodatkiem a wręcz "przyprawą", a nie "daniem głównym" - a tym bardziej nie są "daniem" JEDYNYM, jak to właśnie od lat jest w Krakowie. W Chinach produkuje się WSZYSTKO - nie tylko "śrubki"! W Chinach wyprodukowano prawdopodobnie WSZYSTKIE podzespoły komputera, z którego Krzysio swoje "mądrości" tutaj wpisuje. Co zaś produkuje się w Polsce (oprócz papieru w krakowskich biurowcach)? Nieco upraszczając: "europalety" i krasnale ogrodowe dla Niemców...

3. A w ogóle to moja wypowiedź nie dotyczyła tego czy zamiast biurowca powinien pozostać pusty zaniedbany teren jak do tej pory. Życzę czytania ze zrozumieniem i znalezienia większej liczby alternatyw dla terenów, których w mieście coraz bardziej ubywa - niż stawianie na nich 70-go czy 90-go biurowca. A tym bardziej całego ich zespołu.

8 grudnia, 10:55, Kris KrK:

W Chinach produkuję się nie tylko śrubki ? Na prawdę ? Dzięki za wyjaśnienie :)

Oj frustracja aż bije z tego komentarza, chyba coś nie wyszło w życiu, że się tak gardzi tymi biurowcami w Krakowie i ludźmi, którzy tam pracują. Pewnie dlatego, że zarabiają znacznie więcej niż kolega po uczelni technicznej. Marzyło się podbijanie świata a wyszło jak wyszło, robota za stawkę kasjerki w Lidlu :-)

Większość kierunków humanistycznych uważam za bezużyteczne, podobnie jak część kierunków technicznych. Robiąc badania do doktoratu rozmiawiałem z wieloma kierownikami dużych firm produkcyjnych (>250 zatrudnionych), którzy opowiadali jaki jest poziom obecnych absolwentów uczelni technicznych, którzy do nich trafiają na rozmowy kwalifikacyjne- poziom tragiczny... i podobno z roku na rok coraz gorszy, mają przestarzałą, czysto teoretyczną wiedzę, i nie są w ogóle przygotowani do pracy w przedsiębiorstwach, a i jeszcze bardzo wysokie mniemanie o sobie i roszczeniową postawę .... . To by się akurat zgadzało.

Czyli Krzysio "humanista", co łatwo wywnioskować ze starannie przemilczanego kierunku.

Krzysiu: ale "humanista" powinien chociaż umieć pisać - wyjaśnię ci coś jeszcze, nie tylko o Chinach: "naprawdę" pisze się ŁĄCZNIE. Tak, naprawdę!

Niby "doktor Krzysio" - ale ma problemy na poziomie ortografii? To by się zgadzało...

P.S. Pewnie przyjechałeś tu z jakichś Starachowic, czy z innej Limanowej - i dlatego tak ci imponują "potężne biurowce"? ;)

g
grzeg
7 grudnia, 19:58, Wincyj biórofcuff, wincyj:

Gdzie jest "grzeg"? Niech pochwali "dewelopera" i Jajacka, że "miasto idzie do przodu"!

Oczywiście, chętnie.

K
Kris KrK
8 grudnia, 2:21, :D:

Tak jeszcze na marginesie, Krzysiu:

Chiny to nie jest "producent śrubek", chociaż śrubki - w szerokim wyborze - też się tam produkuje (ciekawi mnie, czy w obecnej Polsce jest jakiś znaczący producent chociażby śrubek...). Chiny właśnie swoim potencjałem zarówno przemysłowym, jak i naukowym, właśnie wyprzedzają USA! Bo Amerykanie - jak ostatni frajerzy - przekazali im całą swoją technologię w nadziei, że "Chińczycy będą pracować na nas za miseczkę ryżu, a my będziemy sobie wypoczywać w klimatyzowanych biurach". Dzisiaj ci sami Amerykanie narzekają "we're losing our skills!". Dzisiaj - o ile mi wiadomo - nie istnieje coś takiego, jak "amerykański telewizor". Nie ma! A ja nic nie miałbym przeciwko temu, aby znowu istniały polskie telewizory - o innych rzeczach, niegdyś w Polsce produkowanych, to już nie mówiąc. W takiej np. Malezji produkuje się pamięci, harddyski - i masę innej elektroniki. A co my mamy w Polsce? Ot - biurowce....

Ale skoro w Polsce decydują ludzie, dla których przemysł to pogardzana "produkcja śrubek"... Krzysio wygląda mi na kogoś z tych, o których Krzysztof Karoń mówi: "jak uda się sytuację w Polsce przywrócić do normalności, to tym ludziom trzeba będzie przedstawić jakąś alternatywę... oni przecież nie umieją żyć inaczej, niż kradnąc!".

Krzysiu: DA SIĘ żyć inaczej - tylko trzeba umieć coś, co innemu człowiekowi jest potrzebne. Nie,. "stopień naukowy" z jakiejś "europeistyki" mało komu postawi oczy w słup - ale jeśli masz prawo jazdy, to nadasz się chociaż na kierowcę w Uberze... :D

8 grudnia, 10:29, Kris KrK:

Oj żal dupcie ściska... i widzę, że kolega nie rozumie na czym polega rozwój gospodarczy w XXI wieku i gospodarka nastawiona na usługi. Marzą się huty, kopalnie i fabryki gdzie robotnik może produkować a pan inżynier projektować.... :) Polecam sobie obejrzeć jak się pracuje w Chińskiej megafabryce Foxconn (tam gdzie robią iPhony dla Appla, nota bene cała myśl technologiczna oraz R

Oj żal dupcie ściska... i widzę, że kolega nie rozumie na czym polega rozwój gospodarczy w XXI wieku i gospodarka nastawiona na usługi. Marzą się huty, kopalnie i fabryki gdzie robotnik może produkować a pan inżynier projektować.... :) Polecam sobie obejrzeć jak się pracuje w Chińskiej megafabryce Foxconn (tam gdzie robią iPhony dla Appla, nota bene cała myśl technologiczna oraz R

K
Kris KrK
8 grudnia, 2:03, :D:

To po kolei - akapitami:

1. "Parę lat temu obroniłem stopień naukowy bynajmniej nie w szkole gotowania na gazie" - rozumiem: "hotelarstwo" albo "europeistyka" (ew. politologia) :D Widzę to po tej pogardzie, z jaką Krzysio wyraża się o absolwentach uczelni technicznych. Typowy "humanista"! :D

Na "konkretnym" kierunku AGH lub PK Krzysio pewnie nawet semestru by nie wytrzymał... a może właśnie tak było i stąd ta niechęć Krzysia do tych, co sobie lepiej radzili np. z matematyką? :D

2. Oj, faktycznie ciężko będzie mi to zrozumieć - bo autentycznie nie wiem, co Krzysio rozumie przez "często" tudzież przez "wiele". Każdy z nas może przez to rozumieć ZUPEŁNIE co innego... :D

Co zaś do Chińczyków: ja nie twierdziłem, że w Chinach nie ma biurowców w ogóle - tylko, że w Chinach inaczej "rozkładane są akcenty" ("Życzę czytania ze zrozumieniem"), tzn. biurowce są dodatkiem a wręcz "przyprawą", a nie "daniem głównym" - a tym bardziej nie są "daniem" JEDYNYM, jak to właśnie od lat jest w Krakowie. W Chinach produkuje się WSZYSTKO - nie tylko "śrubki"! W Chinach wyprodukowano prawdopodobnie WSZYSTKIE podzespoły komputera, z którego Krzysio swoje "mądrości" tutaj wpisuje. Co zaś produkuje się w Polsce (oprócz papieru w krakowskich biurowcach)? Nieco upraszczając: "europalety" i krasnale ogrodowe dla Niemców...

3. A w ogóle to moja wypowiedź nie dotyczyła tego czy zamiast biurowca powinien pozostać pusty zaniedbany teren jak do tej pory. Życzę czytania ze zrozumieniem i znalezienia większej liczby alternatyw dla terenów, których w mieście coraz bardziej ubywa - niż stawianie na nich 70-go czy 90-go biurowca. A tym bardziej całego ich zespołu.

W Chinach produkuję się nie tylko śrubki ? Na prawdę ? Dzięki za wyjaśnienie :)

Oj frustracja aż bije z tego komentarza, chyba coś nie wyszło w życiu, że się tak gardzi tymi biurowcami w Krakowie i ludźmi, którzy tam pracują. Pewnie dlatego, że zarabiają znacznie więcej niż kolega po uczelni technicznej. Marzyło się podbijanie świata a wyszło jak wyszło, robota za stawkę kasjerki w Lidlu :-)

Większość kierunków humanistycznych uważam za bezużyteczne, podobnie jak część kierunków technicznych. Robiąc badania do doktoratu rozmiawiałem z wieloma kierownikami dużych firm produkcyjnych (>250 zatrudnionych), którzy opowiadali jaki jest poziom obecnych absolwentów uczelni technicznych, którzy do nich trafiają na rozmowy kwalifikacyjne- poziom tragiczny... i podobno z roku na rok coraz gorszy, mają przestarzałą, czysto teoretyczną wiedzę, i nie są w ogóle przygotowani do pracy w przedsiębiorstwach, a i jeszcze bardzo wysokie mniemanie o sobie i roszczeniową postawę .... . To by się akurat zgadzało.

K
Kris KrK
8 grudnia, 2:21, :D:

Tak jeszcze na marginesie, Krzysiu:

Chiny to nie jest "producent śrubek", chociaż śrubki - w szerokim wyborze - też się tam produkuje (ciekawi mnie, czy w obecnej Polsce jest jakiś znaczący producent chociażby śrubek...). Chiny właśnie swoim potencjałem zarówno przemysłowym, jak i naukowym, właśnie wyprzedzają USA! Bo Amerykanie - jak ostatni frajerzy - przekazali im całą swoją technologię w nadziei, że "Chińczycy będą pracować na nas za miseczkę ryżu, a my będziemy sobie wypoczywać w klimatyzowanych biurach". Dzisiaj ci sami Amerykanie narzekają "we're losing our skills!". Dzisiaj - o ile mi wiadomo - nie istnieje coś takiego, jak "amerykański telewizor". Nie ma! A ja nic nie miałbym przeciwko temu, aby znowu istniały polskie telewizory - o innych rzeczach, niegdyś w Polsce produkowanych, to już nie mówiąc. W takiej np. Malezji produkuje się pamięci, harddyski - i masę innej elektroniki. A co my mamy w Polsce? Ot - biurowce....

Ale skoro w Polsce decydują ludzie, dla których przemysł to pogardzana "produkcja śrubek"... Krzysio wygląda mi na kogoś z tych, o których Krzysztof Karoń mówi: "jak uda się sytuację w Polsce przywrócić do normalności, to tym ludziom trzeba będzie przedstawić jakąś alternatywę... oni przecież nie umieją żyć inaczej, niż kradnąc!".

Krzysiu: DA SIĘ żyć inaczej - tylko trzeba umieć coś, co innemu człowiekowi jest potrzebne. Nie,. "stopień naukowy" z jakiejś "europeistyki" mało komu postawi oczy w słup - ale jeśli masz prawo jazdy, to nadasz się chociaż na kierowcę w Uberze... :D

Oj żal dupcie ściska... i widzę, że kolega nie rozumie na czym polega rozwój gospodarczy w XXI wieku i gospodarka nastawiona na usługi. Marzą się huty, kopalnie i fabryki gdzie robotnik może produkować a pan inżynier projektować.... :) Polecam sobie obejrzeć jak się pracuje w Chińskiej megafabryce Foxconn (tam gdzie robią iPhony dla Appla, nota bene cała myśl technologiczna oraz R

K
Karol

Ło matko, przecież trzy dni temu pisaliście już o tej budowie , a teraz powtórka?

Kris KrK, jak to mówi stary narkoman ps.' pies ' ręce opadają ,czytając Twoje mądrosci. Poczytaj i pomyśl nad tym co pisze :D, bo to ktoś mądry jest.

:D

Tak jeszcze na marginesie, Krzysiu:

Chiny to nie jest "producent śrubek", chociaż śrubki - w szerokim wyborze - też się tam produkuje (ciekawi mnie, czy w obecnej Polsce jest jakiś znaczący producent chociażby śrubek...). Chiny właśnie swoim potencjałem zarówno przemysłowym, jak i naukowym, właśnie wyprzedzają USA! Bo Amerykanie - jak ostatni frajerzy - przekazali im całą swoją technologię w nadziei, że "Chińczycy będą pracować na nas za miseczkę ryżu, a my będziemy sobie wypoczywać w klimatyzowanych biurach". Dzisiaj ci sami Amerykanie narzekają "we're losing our skills!". Dzisiaj - o ile mi wiadomo - nie istnieje coś takiego, jak "amerykański telewizor". Nie ma! A ja nic nie miałbym przeciwko temu, aby znowu istniały polskie telewizory - o innych rzeczach, niegdyś w Polsce produkowanych, to już nie mówiąc. W takiej np. Malezji produkuje się pamięci, harddyski - i masę innej elektroniki. A co my mamy w Polsce? Ot - biurowce....

Ale skoro w Polsce decydują ludzie, dla których przemysł to pogardzana "produkcja śrubek"... Krzysio wygląda mi na kogoś z tych, o których Krzysztof Karoń mówi: "jak uda się sytuację w Polsce przywrócić do normalności, to tym ludziom trzeba będzie przedstawić jakąś alternatywę... oni przecież nie umieją żyć inaczej, niż kradnąc!".

Krzysiu: DA SIĘ żyć inaczej - tylko trzeba umieć coś, co innemu człowiekowi jest potrzebne. Nie,. "stopień naukowy" z jakiejś "europeistyki" mało komu postawi oczy w słup - ale jeśli masz prawo jazdy, to nadasz się chociaż na kierowcę w Uberze... :D

:D

To po kolei - akapitami:

1. "Parę lat temu obroniłem stopień naukowy bynajmniej nie w szkole gotowania na gazie" - rozumiem: "hotelarstwo" albo "europeistyka" (ew. politologia) :D Widzę to po tej pogardzie, z jaką Krzysio wyraża się o absolwentach uczelni technicznych. Typowy "humanista"! :D

Na "konkretnym" kierunku AGH lub PK Krzysio pewnie nawet semestru by nie wytrzymał... a może właśnie tak było i stąd ta niechęć Krzysia do tych, co sobie lepiej radzili np. z matematyką? :D

2. Oj, faktycznie ciężko będzie mi to zrozumieć - bo autentycznie nie wiem, co Krzysio rozumie przez "często" tudzież przez "wiele". Każdy z nas może przez to rozumieć ZUPEŁNIE co innego... :D

Co zaś do Chińczyków: ja nie twierdziłem, że w Chinach nie ma biurowców w ogóle - tylko, że w Chinach inaczej "rozkładane są akcenty" ("Życzę czytania ze zrozumieniem"), tzn. biurowce są dodatkiem a wręcz "przyprawą", a nie "daniem głównym" - a tym bardziej nie są "daniem" JEDYNYM, jak to właśnie od lat jest w Krakowie. W Chinach produkuje się WSZYSTKO - nie tylko "śrubki"! W Chinach wyprodukowano prawdopodobnie WSZYSTKIE podzespoły komputera, z którego Krzysio swoje "mądrości" tutaj wpisuje. Co zaś produkuje się w Polsce (oprócz papieru w krakowskich biurowcach)? Nieco upraszczając: "europalety" i krasnale ogrodowe dla Niemców...

3. A w ogóle to moja wypowiedź nie dotyczyła tego czy zamiast biurowca powinien pozostać pusty zaniedbany teren jak do tej pory. Życzę czytania ze zrozumieniem i znalezienia większej liczby alternatyw dla terenów, których w mieście coraz bardziej ubywa - niż stawianie na nich 70-go czy 90-go biurowca. A tym bardziej całego ich zespołu.

K
Kris KrK
7 grudnia, 19:03, Gość:

To teraz Wam vos napiszę vo nie przypadnie Wam do gustu. Krakow stanie sie za kilka , kilkanascie lat uxywajac przenosni krematorium. Mozecie mnie zhejtowac za to ale pisze to z przekonaniem. Z tego miasta ludzie beda uciekac ppzostawiajac dorobek swojego życia. Taka sedzarnie gotuja Wam wladze Krakowa niepozwalajac na rozbudowe na obrzezach i betonujac srodmiescie. AMEN

7 grudnia, 20:16, Szkoda:

Szczerze? Ja już teraz myślę o wyprowadzce poza Kraków: Brzesko, Miechów - albo może i Olkusz.

Kraków został uczyniony miastem "nie dla ludzi" - i "jak widać na załączonym obrazku" będzie coraz gorzej - a z w/w miasteczek jest blisko i jeśli przyjdzie ochota/potrzeba zajrzenia do Krk, to nie jest długa droga.

A w Krakowie cóż.... Ukraińcy i "tani pracownicy" ściągani z całego już świata będą sobie mieszkać w blokowiskach i pracować w tych biurowcach. No i jeździć na rowerach, jak Gryga i Franek wykończą ruch samochodowy na amen.

No tak, Po co mają być nowoczesne biurowce z miejscami pracy dla tysięcy ludzi jak może być obsrana łąka z chwastami po szyje

K
Kris KrK
7 grudnia, 23:16, Pogięło tego kogoś:

"Dzięki tym znienawidzonym (przez dziwaków i nieudaczników) biurowcom gopodarka się rozwija"

Gospodarka się rozwija dzięki "pracy" biurowej? Dzięki wypełnianiu formularzy i przekładaniu papierków z jednej strony biurka na drugą? Albo odbieraniu telefonów w kolejnym centrum obsługi byznesu? :D

"a ludzie mają gdzie pracować"

Którzy ludzie? Ukraińcy i inni imigranci - ściągani tu bez opamiętania i bez ograniczeń. Co mnie interesuje, że ONI będą "mieć pracę" w Krakowie? Chociaż w zasadzie interesuje mnie: ja NIE CHCĘ tego!

Zatem najlepiej gdyby te biurowce tam nie powstały i w ich miejscu byłyo puste pole i chwasty…

Mylisz chyba pracę w biurze w firmach z sektora prywatnego z pracą w urzędach państwowych. Zatrudnij się w takiej firmie skoro uważasz, że to tylko przekładanie papierków z jednej strony biurka na drugą, myślę że szybko wyjdziesz z błędu. 90% pracowników to Polacy, nie Ukraińcy.

W sumie, kierowcy tylko kręcą kółkiem w prawo i w lewo, a nauczyciele tylko mówią cały dzień. Ciekawa logika wartościowania pracy …

K
Kris KrK
7 grudnia, 21:42, Kris KrK:

Dobrze, że Kraków się rozwija, oby takich inwestycji było jak najwięcej! Kraków to drugie największe miasto w kraju i powinien wyglądać jak inne dobrze rozwinięte miasta w Europie Zachodniej a nie jak zaścianek. Jak się komuś nie podoba duże miasto to niech sie wyprowadzi na wieś, droga wolna. Ciekawe co by było na tym terenie gdyby nie ta inwestycja, zapewne obszczane baraki albo krzaki i chwasty po szyje... Dzięki tym znienawidzonym (przez dziwaków i nieudaczników) biurowcom gopodarka się rozwija a ludzie mają gdzie pracować: ktoś to musi zaprojektować, zbudować, wyposażyć a potem utrzymać (ochrona, sprzątanie, restauracje, itd.. ). Powierzchnie wynajmują firmy, najczęściej z branży IT/Finanse, w których tysiące ludzi znajduje relatywnie dobrze płatną i stałą pracę. Czytając większość negatywnych komentarzy mam wrażenie, że piszą je sfrustrowani nieudacznicy, którzy mogą tylko pomarzyć o pracy w tych "obrzydliwych" i nie "eko" biurowcach dlatego tak ból dupe ściska

7 grudnia, 22:54, :D:

Zależy, jak - Krzysiu - definiujesz "rozwój". Zapewne liczbą biurowców na metr kwadratowy?

Tacy - przykładowo - Chińczycy rozwój widzą raczej jako nowe fabryki, laboratoria, ośrodki badawczo-rozwojowe... a nie "centra zadrukowywania papieru" lub "centra obsługi biznesu" z "telefonistami" wiszącymi na swoich "infoliniach". Czym byłyby dzisiaj Chiny, gdyby 50 lat temu stawiały same "biurowce" - niczym w jakimś Krakowie - zamiast fabryk?

Masz raczej prymitywne pojęcie o tym, jak wygląda "rozwój". Niech zgadnę: pewnie "licencjat" jednej z tych "Wyższych Szkół Gotowania na Gazie"?

Parę lat temu obroniłem stopień naukowy bynajmniej nie w szkole gotowania na gazie, za to Ty wyglądasz mi na sfrustrowanego absolwenta technicznej uczelni, który marzył o pracy "w przemyśle" po której czekało.. bezrobocie, najniższa krajowa albo zmiana zawodu na kierowcę Ubera .... choć obstawiam jednak ucznia gimnazjum.

Będzie to ciężko zrozumieć takiemu intelektualiście jak ty, ale w tych "Centrach produkcji papieru" średnie zarobki są często o wiele wyższe niż np. w fabryce śrubek (w Chińskiej też), Tak, Chiny słyną z ośrodków badawczo-rozwojowych i laboratoriów.... ha, ha (a nie przypadkiem z taniej siły roboczej, braku innowacji i imitowania technologii?), w Pekinie te wysokie budynki w centrum miasta to nie są może "Centra obsługi papieru" ? Poza Indiami , Chiny to nie najwiekszy dostawca usług biznesowych ? Oj widze, że poziom nauki w gimnazjach spada...

A w ogóle to moja wypowiedź nie dotyczyła tego czy zamiast fabryki powinien stać biurowiec tylko tego czy zamiast biurowca powinien stać pusty zaniedbany teren jak do tej pory. Życzę czytania ze zrozumieniem i znalezienia lepszej pracy niż w Uber Eats

P
Pogięło tego kogoś

"Dzięki tym znienawidzonym (przez dziwaków i nieudaczników) biurowcom gopodarka się rozwija"

Gospodarka się rozwija dzięki "pracy" biurowej? Dzięki wypełnianiu formularzy i przekładaniu papierków z jednej strony biurka na drugą? Albo odbieraniu telefonów w kolejnym centrum obsługi byznesu? :D

"a ludzie mają gdzie pracować"

Którzy ludzie? Ukraińcy i inni imigranci - ściągani tu bez opamiętania i bez ograniczeń. Co mnie interesuje, że ONI będą "mieć pracę" w Krakowie? Chociaż w zasadzie interesuje mnie: ja NIE CHCĘ tego!

Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie