Kraków. Użytek ekologiczny na Klinach nie powstrzyma dewelopera. Budowa bloków ruszy w czerwcu

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Ogrodzony teren na Klinach, którego losy się ważą - powstanie tam użytek ekologiczny lub zabudowa mieszkaniowa Andrzej Banas
Radni miejscy szykują uchwałę w sprawie ustanowienia użytku ekologicznego na Klinach. Ten obejmie ponad 18 hektarów. Dla tych terenów obowiązuje plan miejscowy dopuszczający zabudowę, a dodatkowo są wydane pozwolenia na budowę. Grunty, wraz z pozwoleniami, staną się wkrótce własnością spółki MDR Inwestycje 16. Jak mówi nam jej prezeska Julia Bogdanowicz, pozwoli to na rozpoczęcie budowy ok. 30-40 bloków już w czerwcu tego roku. Jeśli budowa miałaby być niemożliwa, to spółka swoje roszczenia szacuje na 300-350 mln zł!

FLESZ - Turystyka otwiera się na zagranicznych gości

W lutym tego roku powołany został specjalny zespół w ramach komisji planowania przestrzennego rady miasta, który ma zająć się stworzeniem projektu uchwały o użytku ekologicznym na Klinach. To bowiem rada miasta podejmuje decyzję o ustanowieniu użytku lub nie. Raport z prac zespołu, wraz z projektem uchwały odnośnie użytku, jest już gotowy. Czeka jeszcze na przegłosowanie. Ostatecznie radni ustalili, że użytek obejmie ok. 18 hektarów, głównie na południe od ulicy Anny Szwed-Śniadowskiej.

- Cały obszar analizowany pod kątem użytku podzielony był na trzy enklawy. Zdecydowaliśmy, że użytek obejmie przede wszystkim obszary enklawy drugiej i trzeciej – mówi nam Grzegorz Stawowy (KO), przewodniczący komisji planowania przestrzennego oraz zespołu ds. użytku. W sumie chodzi o obszar ponad 18 hektarów. Projekt uchwały o użytku ma trafić pod obrady rady miasta na koniec maja lub początek czerwca. Po pierwszym czytaniu opinię do uchwały musi wydać Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (co może potrwać od 30 do 60 dni).

Radni nie wykluczają jednak powołania drugiego użytku, który objąłby enklawę pierwszą, czyli tereny w dużej mierze należące do spółki PRF Nieruchomości realizującej rządowy program Mieszkanie Plus (na Klinach powstaje osiedle na blisko 500 mieszkań). Wariant użytku w enklawie pierwszej będzie analizowany jednak osobno.

Na zielono proponowany I etap użytku. Na żółto tereny, nad którymi radni będą pracować. W większości należy do PFR. Na czerwono obszar do tej pory niebrany
Na zielono proponowany I etap użytku. Na żółto tereny, nad którymi radni będą pracować. W większości należy do PFR. Na czerwono obszar do tej pory niebrany pod uwagę, gdzie również może powstać użytek. Radni chcą tam dokonać inwentaryzacji przyrodniczej. FB/Łukasz Maślona

Wieloletnie zabieganie o użytek ekologiczny na Klinach

Użytku ekologicznego na Klinach radni domagali się od prezydenta Jacka Majchrowskiego już w 2018 roku. Ten jednak do realizacji się nie palił. Dopiero w styczniu tego roku władze miasta przedstawiły radnym raport z inwentaryzacji przyrodniczej, które wskazała, że są tam cenne okazy przyrodnicze.

Wiceprezydent Krakowa Jerzy Muzyk powiedział jednak, że analiza przyrodnicza nie daje pełnych podstaw, aby uchwalać użytek ekologiczny na Klinach. Podkreślał natomiast, że użytek rodzi ryzyko wypłaty sporych odszkodowań. - Nasze analizy wykazują, że mogą pojawić się roszczenia na poziomie 147 mln zł w konsekwencji utworzenia użytku w tak szerokim zakresie, jak w uchwale z sierpnia 2018 roku – powiedział Jerzy Muzyk.

Pozwolenia budowlane i upadek Leoparda

Teren na południe od ul. Anny Szwed-Śniadowskiej objęty jest miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który dopuszcza tam zabudowę. Co więcej, dla tego terenu są wydane ważne pozwolenia na budowę. Ustanowienie użytku ekologicznego wyklucza jednak zabudowę, ale w takiej sytuacji trzeba się liczyć z wypłatą odszkodowania przez miasto. Niedawno teren został ogrodzony, rozpoczęło się jego porządkowanie i wycinka drzew.

Na tablicy informacyjnej postawionej przy ogrodzeniu, jako inwestor widnieje spółka Leopard, a początek prac datowany jest na rok 2010 a ich zakończenie na 2028. To bowiem ta spółka dostała pozwolenia w 2008 roku. Do prac szykuje się jednak spółka MDR Inwestycje 16.

Leopard to spółka, która budowała bloki przy ul. Twardowskiego, po czym zbankrutowała, a niedoszłych właścicieli pozostawiła bez mieszkań i z milionowymi stratami. Upadłość spółki ogłoszono w 2009 roku. Ostatnio pisaliśmy, że postępowanie upadłościowe w tej sprawie zostało umorzone. Sprawa jest nieco skomplikowana, bo chodzi o dwie spółki o nazwie Leopard. Jedna to FI Leopard SA, a druga to Leopard Sp. z o.o. W upadłości cały czas jest ta pierwsza spółka i to do niej należą tereny na Klinach wraz z pozwoleniami na budowę.

Syndyk w 2018 roku próbował sprzedać te tereny za ponad 73 mln zł, a jeszcze wcześniej – w 2015 r., za ponad 88 mln zł. Bezskutecznie. Dopiero teraz udało się to zrobić. W lutym 2020 zawarto umowę przedwstępną z Marią Thetschel-Zgud, która jest syndykiem masy upadłości spółki FI Leopard SA, z terminem realizacji do czerwca 2021.

- Umowa zostanie zawarta w przyszłym tygodniu. Nie jesteśmy jeszcze właścicielami, ale jesteśmy w posiadaniu tych terenów i zgodnie z umową przedwstępną, możemy wobec nich występować m.in. w kwestiach budowlanych. Kwota zakupu działek od syndyka to niecałe 60 mln zł netto, a pieniądze mają pójść na spłatę wierzycieli – mówi nam Julia Bogdanowicz, prezeska spółki MDR Inwestycje 16.

Właścicielem spółki MDR 16 jest spółka Westa Investments SA. Westa spółkę MDR kupiła z kolei od spółki PFR Nieruchomości, która realizuje program Mieszkanie Plus. Skąd Leopard na tablicy budowlanej? Bo wciąż nie ma pełnego prawa własności. Dopiero po sfinalizowaniu zakupu aktem notarialnym, jako inwestor będzie figurowała spółka MDR 16.

Deweloper chce budować na Klinach 30-40 budynków

- Zamierzamy rozpocząć inwestycję. Jeśli ktoś do nas się zgłosi i będzie chciał odkupić te tereny, to rozważamy taką opcję, ale na pewno nie sprzedamy całości. Uchwalenie użytku ekologicznego nie niweluje pozwolenia budowlanego, więc będziemy budować. Najpewniej już w czerwcu rozpoczniemy budowę I etapu inwestycji. Całe zamierzenie będzie się składać z 30-40 niewysokich budynków – dodaje Julia Bogdanowicz.

Jak zaznacza prezeska MDR 16, szereg instytucji miał różne możliwości, żeby zawiesić decyzję o pozwoleniu budowlanym. - Są narzędzia ku temu, gdyby były podstawy to pozwolenie zostałoby uchylone. Tak się jednak nie stało, a na bazie tego pozwolenia podejmujemy kolejne decyzje inwestycyjne. One, mam na myśli decyzje administracyjne, muszą być trwałe. W 2019 r. było postępowanie w sprawie wygaszenia tych decyzji i nie zostały one wygaszone, bo nie było ku temu podstaw prawnych - dodaje prezeska MDR 16.

- Walczę o swoje, walczę w granicach prawa i będę walczyć do końca. Nie może być tak, że 2-3 radnych próbuje sobie wybielić kołnierzyk naszymi pieniędzmi, ignorując aktualne wyniki opinii przyrodniczych, które jednoznacznie stwierdzają, że teren jest zdegradowany i nie da się go przywrócić do stanu poprzedniego. Przystępujemy do prac budowlanych, bo poruszamy się w granicach prawa. Żeby zabronić nam budowy, trzeba najpierw wstrzymać pozwolenie na budowę. Jeśli przyjedzie policja, to pokażemy ważne pozwolenia. W marcu tego roku wydział architektury UMK potwierdził nam, że są one obowiązujące i w obiegu prawnym – zaznacza Julia Bogdanowicz.

Ze wspomnianych decyzji wydanych jeszcze dla Leoparda, wygaszona została tylko decyzja o układzie drogowym. Pozostałe decyzje pozwalają na budowę ok. 30-40 czterokondygnacyjnych budynków. Pozwolenia jednak są stare. Nie przewidują np. wind w budynkach. Spółka MDR rozważa więc, czy częściowo nie wystąpić o pozwolenie budowlane zamienne. Według informacji przekazanych nam przez dewelopera, część gruntów pozostanie w rękach syndyka.

Pozwolenia sprzed lat nadal ważne. Deweloper straszy wysokimi odszkodowaniami

Największe wątpliwości budzi to, że pozwolenia budowlane sprzed kilkunastu lat nadal są ważne. Zgodnie z przepisami od momentu wydania pozwolenia trzeba w ciągu trzech lat rozpocząć prace budowlane, inaczej pozwolenie traci moc. Problem w tym, że z reguły wystarczają ku temu wpisy w dzienniku budowy, a nie rzeczywiste prace budowlane. Jak to możliwe, że jakiekolwiek prace mogła prowadzić spółka w upadłości? Julia Bogdanowicz podkreśla tylko, że pozwolenia są ważne.

W jednym z pism do radnych Julia Bogdanowicz podkreślała, że uchwalenie użytku nie da żadnego efektu przyrodniczego, a będzie działaniem na pokaz i szkodę miasta, "gdyż niewątpliwie pociągnie za sobą skutki finansowe dla budżetu w postaci obowiązkowego odszkodowania". Spółka MDR powołuje się m.in. na opinie prof. Mirosława Kasperczyka i Piotra Kacorzyka z Uniwersytetu Rolniczego, którzy wskazują, że teren na Klinach jest zdegradowany pod względem przyrodniczym i nie nosi znamion użytku ekologicznego.

W jednym z ostatnich pism do radnych spółka MDR 16 przestrzega, że jeśli użytek ekologiczny zostanie uchwalony i obejmie działki, gdzie planują budować, to odszkodowanie, o jakie wystąpią do gminy, może sięgać 300-350 mln zł.

Suchej nitki na działaniach dewelopera nie zostawia radny Łukasz Maślona (Kraków dla Mieszkańców), który opowiada się za jak największym użytkiem ekologicznym. Jego zdaniem projekt uchwały ws. użytku powinien być zgłoszony do rady miasta jak najszybciej, a następnie przesłany do RDOŚ do oceny.

- Użytek wprowadza zakaz jakichkolwiek prac ziemnych, bo doprowadzi to do zniszczenia cennych siedlisk przyrodniczych. Nie można więc budować po ustanowieniu użytku. Mamy więc wyścig z czasem i należy sobie zadać pytanie, czy gramy na czas, czy dla okolicznych mieszkańców. Naukowcy, którzy opracowali inwentaryzację przyrodniczą dla miasta, wskazują, że teren jest podmokły, a przestanie takim być, kiedy ruszy budowa. Wtedy zaczną zanikać walory przyrodnicze. Jest więc ryzyko, że cała nasza praca pójdzie na marne, jeśli zacznie się budowa – mówi nam Łukasz Maślona.

Radny zwraca także uwagę, że grzechem pierworodnym obecnej sytuacji obowiązujący plan miejscowy. - Nie uwzględnia on terenów zieleni publicznej dla tych obszarów. Musimy teraz połknąć żabę, którą nam przygotowali radni poprzednich kadencji wraz z Elżbietą Koterbą (była wiceprezydent Krakowa – red.) pozwalając na tak intensywną zabudowę w planie miejscowym oraz studium zagospodarowania przestrzennego – dodaje radny. Maślona podkreśla, że cały zielony teren na Klinach to ok. 100 hektarów. Proponuje, aby podzielić go po prostu pół na pół i pozwolić budować bliżej obwodnicy, a pośrodku, pomiędzy istniejącymi osiedlami, pozostawić duży teren zielony.

Budowa ekspresowej zakopianki idzie szybko do przodu. Zobacz...

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Użytek ekologiczny na Klinach nie powstrzyma dewelopera. Budowa bloków ruszy w czerwcu - Gazeta Krakowska

Komentarze 51

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Realista

Z dzisiejszego artykułu na Onecie:

"– Strategia deweloperów jest prosta i obliczona na lata. Planując poważną inwestycję, wynajdujesz ważnego, decyzyjnego urzędnika – i ten kontakt musi być pewny. Najczęściej szukanie odpowiedniej osoby jest najtrudniejszym etapem inwestycji. Umawiasz się z tym urzędnikiem, jak to się mówi, na kawę i wręczasz mu przykładowo 200 tys. zł, co dla ciebie jest kwotą niewielką, a dla niego dość sporą. Uzgadniasz, że on będzie przez kilka najbliższych lat pilotował twoją sprawę i systematycznie przepychał ją dalej. Ten opłacony urzędnik zajmuje się też dalszą redystrybucją twoich pieniędzy. Podpłaca kolejnych, aż w końcu otrzymujesz pozwolenie na budowę. Cały proces musi oczywiście trwać kilka lat, żeby nikt się nie zorientował – mówi mieszkaniec Zakopanego, ale woli zachować anonimowość, bo, jak twierdzi, niezbitych dowodów na branie łapówek przez urzędników nie ma. Wyraża tym sposobem wartą odnotowania frustrację zakopiańczyków bezsilnych w walce o przestrzeń u podnóża Tatr."

Nie łudźmy się, że "w Krakowie to jest inaczej". Aha -- i patrzmy uważnie, kto z UMK opowiada się za realizacją tej "inwestycji" strasząc nas "koniecznością płacenia wysokich odszkodowań" w przeciwnym wypadku,

G
Gość

z tym wybielaniem sie przez radnych to akurat racja

naszym kosztem zgrywają takich bohaterów że hoho

G
Gość

przecież wspomniany w artykule wyścig z czasem już przegraliście bo deweloper rozpoczął budowę, radni weźcie się do roboty bo w tym przypadku coś poszło nie tak

m
marek
3 czerwca, 22:55, Dawid:

nie powiem, że nie, ale troche śmieszny ten obszar narazie nie brany pod uwagę :D fajnie, ze idealnie wybrany jest obszar tego dewelopera

6 czerwca, 12:09, Paw:

słuszna uwaga, reszta gdyby się obawiała na pewno by protestowała, może radni są w zmowie? mają w tym interes?

8 czerwca, 19:42, Gość:

na to wygląda

kiedy w naszym kraju będzie władza dla obywatela?

G
Gość
4 czerwca, 12:39, Klaudia:

Powinni teren podzielić i zostawić tereny zielone a na reszcie pozwolić budować bloki

za dużo tutaj mają do myślenia :)

G
Gość
3 czerwca, 22:55, Dawid:

nie powiem, że nie, ale troche śmieszny ten obszar narazie nie brany pod uwagę :D fajnie, ze idealnie wybrany jest obszar tego dewelopera

6 czerwca, 12:09, Paw:

słuszna uwaga, reszta gdyby się obawiała na pewno by protestowała, może radni są w zmowie? mają w tym interes?

na to wygląda

G
Gość

nie rozumiem po co dzielić ten teren, ustalić użytki na wszystkich terenach od razu a nie taka zabawa

G
Gość

teren jest bardzo duży, deweloperów kilka, walczy tylko jeden, dziwna sprawa

G
Gość
5 maja, 12:50, Podatnik:

Dogrzebać się w kwitach który urzędas wydawał pozwolenia i przy okazji w ilu procentach zapełnił swój portfel łapówkami.

Jest ich wielu na cały UMK jakieś 98.9% !

Ale nie przecież oni są przejrzyści jak kryształowy Marian..!

5 maja, 15:08, Zapomniałeś?:

Te "kwity" niedawno zapobiegliwie sfajczono.

teraz też zapełniają, zabiorą jednemu deweloperowi działkę a reszcie odpuszczą, taka ilość zieleni dla zdobycia poparcia wystarczy, dodatkowo kasa od każdego z pozostałych deweloperów za załatwienie sprawy

P
Paw
3 czerwca, 22:55, Dawid:

nie powiem, że nie, ale troche śmieszny ten obszar narazie nie brany pod uwagę :D fajnie, ze idealnie wybrany jest obszar tego dewelopera

słuszna uwaga, reszta gdyby się obawiała na pewno by protestowała, może radni są w zmowie? mają w tym interes?

P
Paw

Teren Zielony idealnie wyznaczony wzdłuż granicy jednego dewelopera, czyż to nie dziwne?

A
Adam
2 czerwca, 22:41, Łukasz:

Patrząc na mapę w artykule, ewidentnie tworzenie użytku to celowa blokada, nagle najbliżej położony teren od zabudować okazał się cennym przyrodniczo, nad oddalonymi jeszcze będą pracować? lub pozwolą zabetonować innemu deweloperowi...

3 czerwca, 23:01, Gość:

tu wcale nie chodzi o użytki ekologiczne, przecież to wiadome

Też mi się wydaje że chodzi o tą kasę

A
Adam

Może radni próbują wyłudzić pieniądze od miasta w formie odszkodowania, może to ustawka?

K
Klaudia

Powinni teren podzielić i zostawić tereny zielone a na reszcie pozwolić budować bloki

G
Gość
31 maja, 20:40, Młody:

wiadomo że ktoś na tym musi zarobić kosztem podatników, radni sobie coś wymyślili bo zarządzają nie swoimi pieniędzmi, niech pozwolą budować osiedla a sami sfinansują place zabaw i boiska dla młodych ludzi

1 czerwca, 22:17, Gość:

to nie jest wymysł, to jest ukryte drugie dno :)

za pieniądze które chcą wydać na odszkodowanie można zrobić fajny park i place zabaw dla dzieci

Dodaj ogłoszenie