Krakowianin Arkadiusz Moryto wyrasta na lidera naszej reprezentacji piłkarzy ręcznych

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Udostępnij:
Piłka ręczna. 21-letni krakowianin Arkadiusz Moryto, wychowanek SKS Kusy, a obecnie zawodnik PGE Vive Kielce, ciągle czyni postępy i wyrasta na jednego z liderów reprezentacji.

Urodzony w Nowej Hucie zawodnik przygodę ze sportem zaczął od judo. Ćwiczył w UKS Judo Grot Kraków. Potem równolegle trenował piłkę ręczną w SKS Kusy. I to na nią w końcu postawił. Przez kilka lat grał na środku i prawym rozegraniu. W 2013 roku trafił na prawe skrzydło, na którym spisuje się znakomicie.

W 2014 r. Arkadiusz Moryto z Kusym zdobył mistrzostwo Polski juniorów. Grał też w SMS ZPRP Gdańsk, w latach 2016-2018 w Zagłębiu Lubin, a w tym sezonie reprezentuje barwy mistrza kraju PGE Vive Kielce.

- Początki w nowym klubie były trudne. Trzeba było się odnaleźć w zespole pełnym gwiazd. Pomogła mi fajna atmosfera panująca w kieleckim klubie. Teraz zaliczam więcej minut na boisku. Pierwszą połowę sezonu mogę zaliczyć do udanych – podkreśla.

Jest bardzo skutecznym zawodnikiem. W sezonie 2015/16 był czwartym strzelcem I ligi, w następnym czwartym snajperem superligi, a w kolejnym został najmłodszym w historii królem strzelców superligi. W dwóch ostatnich sezonach był też najlepszym skrzydłowym superligi. W obecnych rozgrywkach jest liderem klasyfikacji snajperów. W meczu z Piotrkowianinem uzyskał aż 17 bramek, poprawiając swoje rekordowe osiągnięcie w superlidze.

W 2017 roku Moryto zadebiutował w reprezentacji Polski i zagrał w MŚ we Francji. Był pierwszym od 35 lat krakowianinem, który wystąpił w imprezie tej rangi. Uczestniczył też w ME juniorów 2014, MŚ juniorów 2015 i ME młodzieżowców 2016.

Podczas grudniowego turnieju 4 Nations Cup 2018 w Opolu zdobył 13 goli - najwięcej dla naszej reprezentacji: 8 w meczu z Japonią (25:25, karne 4:3) i 5 w spotkaniu z Rumunią (24:24, karne 6:5). W styczniowym 44. Memoriale Domingo Barcenasa w Palencii (Hiszpania) był jednym z dwóch (obok Jana Czuwary) najskuteczniejszych zawodników drużyny narodowej. Zdobył 16 bramek: aż 11 - mimo przeziębienia - w starciu z Białorusią (28:30), 3 w meczu z Hiszpanią (28:34) i 2 w spotkaniu z Arabią Saudyjską (28:19). W ubiegłym tygodniu w dwumeczu ze Szwajcarią (27:29 i 28:32) zaliczył 7 trafień - wszystkie w drugim spotkaniu (w pierwszym nie wybiegł w wyjściowym składzie, trener Piotr Przybecki dał szansę gry Krzysztofowi Komarzewskiemu).

- W Opolu wypadliśmy słabiej niż w Hiszpanii, choć to w niej doznaliśmy dwóch porażek. Mamy młody zespół, dlatego każdy sprawdzian ma dla nas duże znaczenie. Myślę, że w naszej grze już widać postępy. Postawiliśmy się Hiszpanii (aktualnemu mistrzowi Europy - przyp.). Zagraliśmy super, choć wynik tego nie odzwierciedla. Gospodarze dopiero w końcówce meczu odskoczyli nam na kilka bramek – mówi.

Ze swej postawy jest zadowolony, ale zastrzega, że nie czuje się liderem reprezentacji.

- Nie mnie to oceniać. Myślę, że lidera nie trzeba wskazywać. To boisko wskaże, kto zasługuje na to miano. Ja staram się czynić postępy w każdym aspekcie gry. Najważniejsza jest dla mnie koncentracja. Jeśli uda mi się ją zachowywać przez całe spotkanie, to będzie mi łatwiej grać - przekonuje krakowianin.

Mówi to nie bez kozery, bo zdarzają mu się chwile przestojów czy słabości. W serii karnych z Japonią nie zdobył gola, w końcówce spotkania z Białorusią nie wykorzystał dwóch karnych.

- Lubię rzucać karne, lubię rywalizację z bramkarzami. Oni „wypuszczają” mnie, ja ich, i to mi się podoba. Pod koniec gry z Białorusią zabrakło mi już sił i zdrowia - rano nie czułem się najlepiej, nie wziąłem udziału w treningu. Może powinienem poprosić o zmianę. Dlatego, choć strzeliłem 11 bramek, nie do końca jestem zadowolony z mojego występu. Mogło być lepiej - mówi Moryto.

Wiosną reprezentacja rozegra cztery mecze eliminacyjne o awans do ME 2020 w Austrii, Szwecji i Norwegii. Polska występuje w grupie 1, w której w Ostrowcu Świętokrzyskim rozgromiła Kosowo 37:13 i w Tel-Awiwie przegrała z Izraelem 24:25. W kwietniu i czerwcu rozegra dwumecz z liderem tabeli Niemcami oraz rewanże z Kosowem i Izraelem. Do ME awansują dwie drużyny.

- Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie awansowali na mistrzostwa Europy, choć wiem, że czekają nas trudne mecze z Niemcami. Chcemy się zrewanżować Izraelowi za porażkę. Z Kosowem wygraliśmy zdecydowanie. W rewanżu też będziemy faworytami - podkreśla krakowianin.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie