LEKSYKON PIŁKARZY SĄDECKICH (odc. 21)

Redakcja
   DĄBROWSKI ADRIAN - ur. 30 marca 1973 r. Napastnik. Wychowanek Sandecji, której barwy reprezentował od roku 1986. Należał do wyróżniających się zawodników, zarówno w grupie trampkarzy, jak i juniorów. Zaskakiwał przede wszystkim świetną skutecznością. Nic zatem dziwnego, że trenerzy widzieli w nim w przyszłości klasycznego środkowego napastnika. Trafił do podstawowego składu zespołu seniorów, zagrał w kilku oficjalnych spotkaniach mistrzowskich, uczestniczył m.in. w zorganizowanym w roku 1997 przez posła Kazimierza Sasa, prezesa klubu, charytatywnym meczu Sandecji z Cracovią, z którego całkowity dochód przeznaczono na rzecz powodzian, po czym nagle zniknął z pola widzenia szkoleniowców. Odnalazł się po latach w... rozgrywkach lig zakładowych. Reprezentuje w nich barwy Optimusa SA i jak za najlepszych lat imponuje bramkostrzelnością.

DĄBROWSKI ADRIAN - ur. 30 marca 1973 r. Napastnik. Wychowanek Sandecji, której barwy reprezentował od roku 1986. Należał do wyróżniających się zawodników, zarówno w grupie trampkarzy, jak i juniorów. Zaskakiwał przede wszystkim świetną skutecznością. Nic zatem dziwnego, że trenerzy widzieli w nim w przyszłości klasycznego środkowego napastnika. Trafił do podstawowego składu zespołu seniorów, zagrał w kilku oficjalnych spotkaniach mistrzowskich, uczestniczył m.in. w zorganizowanym w roku 1997 przez posła Kazimierza Sasa, prezesa klubu, charytatywnym meczu Sandecji z Cracovią, z którego całkowity dochód przeznaczono na rzecz powodzian, po czym nagle zniknął z pola widzenia szkoleniowców. Odnalazł się po latach w... rozgrywkach lig zakładowych. Reprezentuje w nich barwy Optimusa SA i jak za najlepszych lat imponuje bramkostrzelnością.

DĄBROWSKI ADRIAN - ur. 30 marca 1973 r. Napastnik. Wychowanek Sandecji, której barwy reprezentował od roku 1986. Należał do wyróżniających się zawodników, zarówno w grupie trampkarzy, jak i juniorów. Zaskakiwał przede wszystkim świetną skutecznością. Nic zatem dziwnego, że trenerzy widzieli w nim w przyszłości klasycznego środkowego napastnika. Trafił do podstawowego składu zespołu seniorów, zagrał w kilku oficjalnych spotkaniach mistrzowskich, uczestniczył m.in. w zorganizowanym w roku 1997 przez posła Kazimierza Sasa, prezesa klubu, charytatywnym meczu Sandecji z Cracovią, z którego całkowity dochód przeznaczono na rzecz powodzian, po czym nagle zniknął z pola widzenia szkoleniowców. Odnalazł się po latach w... rozgrywkach lig zakładowych. Reprezentuje w nich barwy Optimusa SA i jak za najlepszych lat imponuje bramkostrzelnością.

DJABONG MICHEL FERDINAND - ur. 13 września 1979 r. w Bangon, w Kamerunie. Napastnik. Najbardziej egzotyczny piłkarz w historii sądeckiego sportu. Do Sandecji trafił 9 września 1999 r., przez dwa kolejne lata z powodzeniem reprezentując jej barwy. Rozegrał ok. 50 spotkań, 17 razy wpisując się na listę strzelców bramek. Na stadion im. Ojca Władysława Augustynka przywędrował, mając już za sobą występy w innych polskich klubach, m.in. w Koronie Kielce i Cracovii. Grając zresztą w drużynie "pasów" zaprezentował się sądeckiej widowni w meczu przeciwko właśnie Sandecji, ale wówczas wyróżnił się jedynie ciemną karnacją skóry. Pełnię talentu ujawnił w mieście nad Dunajcem. Aplauz kibiców, a także futbolowych fanek, wzbudzał nie tylko swą "innością" (w tamtych czasach czarnoskórzy piłkarze byli na polskich stadionach rzadkością), ale i niepospolitymi umiejętnościami czysto sportowymi. Z wrodzoną gibkością, sprawnością ogólną, z tzw. kocimi ruchami szły w parze zupełnie przyzwoite wyszkolenie techniczne, szybkość, znakomita skoczność. Wiele bramek zdobywał uderzeniami głową. Na bakier był jedynie Djabong ze skutecznością. Zdarzało mu się marnować idealne sytuacje strzeleckie, za co na stadionach rywali Sandecji był niemiłosiernie wygwizdywany. Nie zrażał się tą tradycyjnie polską "tolerancją" rasową, tym bardziej że w Nowym Sączu miał swych wypróbowanych wielbicieli i... wielbicielki. Był przy tym człowiekiem bardzo bezpośrednim, komunikatywnym, prostolinijnym, co z kolei zjednywało mu sympatię w gronie swych klubowych partnerów. Wielokroć jego świetna postawa na boisku decydowała o ligowych punktach zdobywanych przez Sandecję. W roku 2001 Kameruńczyk nagle zniknął z sądeckiego krajobrazu. Przeniósł się do Krakowa. Zagrał kilka spotkań w barwach tamtejszego Hutnika. Mówiło się o jego kłopotach związanych z powrotem do ojczystego kraju. Przebywa jednak podobno obecnie w Kamerunie.

DOMINIK ANTONI - ur. 9 sierpnia 1949 r. w Nowym Sączu. Pomocnik, obrońca, napastnik. Wychowanek nowosądeckiego Startu, w którym jako trampkarz treningi rozpoczął w roku 1965. Już jako junior był jednym z lepszych graczy ekipy seniorów wystepujących naówczas w klasie A. Nic zatem dziwnego, że szybko wyłowiony został przez wysłanników trzecioligowej Sandecji, do której trafił w roku 1969. Był jej gwiazdą przez kilka sezonów, wyróżniając się nie tylko rzadką wszechstronnością, ale i stylowością w grze, nienagannym wyszkoleniem technicznym, zmysłem strategiocznym. W przeszło 70 spotkaniach, jakie rozegrał w III lidze zdobył dla kolejarskich barw ok. 20 bramek. W trakcie studiów w krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, które ukończył z tytułem magistra, spróbował szczęścia w grającej w latach 70. w ekstraklasie Cracovii. Nieoczekiwanie, chyba również i dla samego siebie wywalczył sobie miejsce w podstawoym składzie. W I lidze strzelił jedną bramkę, zaliczając kilkanaście występów. Trudno powiedzieć, jak by się potoczyła dalsza jego piłkarska kariera, gdyby nie wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Nie dochodziły stamtąd o nim konkretne wieści. Z opowieści wracających do Polski jego dawnych kolegów z boiska, którzy również wyruszyli za Wielką Wodę wynika, że sporadycznie grywał w polonijnych drużynach, wiodąc spokojne, dostatnie życie. Nie ulega wątpliwości, że Dominik - niezwykle sympatyczna postać - był jednym z większych futbolowych talentów, jakie narodziły się na ziemi sądeckiej.

Daniel Weimer

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie