Łyżwiarstwo po nowemu

Redakcja
Dorota i Mariusz Siudkowie przed przeprowadzką do Montrealu

Kanadyjska inwestycja

Kanadyjska inwestycja

   18 tysięcy dolarów kanadyjskich rocznie - na tyle szacuje koszt związany z pobytem Doroty i Mariusza Siudków w Montrealu sekretarz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego Ewa Kierzkowska. Pieniądze wyłoży Polska Konfederacja Sportu. - To pensja trenera Richarda Gauthiera i koszty wynajęcia lodu. Za mieszkanie i wyżywienie zawodnicy zapłacą sami. Za układanie programów oraz towarzyszenie parze w czasie zawodów zagranicznych trenerom płaci się ekstra - mówi Kierzkowska. - Gdybyśmy wysyłali zawodników na zgrupowania do Kanady jak dotąd, koszty związane z opłaceniem przelotów, hoteli, płacy trenera byłyby większe. Traktujemy wyjazd Siudków nie tylko jako inwestycję w zawodników światowej klasy, ale także przyszłych trenerów. Poza Iwoną Mydlarz-Chruścińską nie ma w polskim łyżwiarstwie specjalistów. Wiedza, którą nasi zawodnicy zdobędą pracując z jednym z najlepszych trenerów świata, ma nieocenioną wartość - uważa sekretarz PZŁF.
   Czołowa łyżwiarska para sportowa świata Dorota i Mariusz Siudkowie po kilkumiesięcznym pobycie w Ameryce (Kanadzie i Stanach Zjednoczonych) wróciła do Polski. W czerwcu zawodnicy Dworów Unii Oświęcim na trzy lata przeprowadzą się do Montrealu. Pod kierunkiem kanadyjskiego trenera Richarda Gauthiera będą przygotowywać się do olimpiady w Turynie w 2006 roku.
   Kanadyjczyk został nowym choreografem polskiej pary. Ułożył już Siudkom programy na nadchodzący sezon. O nich i łyżwiarskich nowościach rozmawiamy z Mariuszem Siudkiem.
   - Muzykę do obydwu programów shortu i dowolnego wybrał właśnie Richard. Pierwszy wykonywać będziemy do ścieżki dźwiękowej z filmu "Legenda 1900", muzykę napisał Ennio Morricone. Program dowolny pojedziemy do fortepianowego "Koncertu warszawskiego" autorstwa Richarda Addinsella. To jeden z najpopularniejszych utworów fortepianowych XX wieku (jest ścieżką dźwiękową do filmy "Dangerous Moonlight", opowiadającego historię polskiego lotnika pianisty w czasie II wojny światowej - przyp. mas).
   - Jakie techniczne nowinki znajdą się w Waszych programach?
   - Nie mieliśmy jeszcze czasu na decyzję, co do technicznej zawartości programów, bo dopiero przed świętami Międzynarodowa Unia Łyżwiarska opublikowała nowe przepisy, w których precyzuje, jakie elementy i w jakiej liczbie mają się znaleźć w programach. Obawialiśmy się bardzo, że zmiany nie będą dla nas korzystne. Na mistrzostwach świata w Waszyngtonie mówiło się, że zwiększy się liczba skoków, a mniej będzie podnoszeń. Kierunek zmian okazał się inny - będzie mniej skoków, ISU dopuszcza jeden skakany osobno i jeden w kombinacji oraz dwa wyrzucane. Przybędzie natomiast jedno podnoszenie. To dla nas idealne zmiany. ISU kładzie nacisk na elementy o charakterze parowym, stanowiące o istocie naszej konkurencji. Nowe regulacje dotyczące zawartości programów związane są z nowymi zasadami sędziowania, które obowiązywać mają od sezonu 2003/2004. Najważniejsza idea tego systemu to to, że każdy element jest w nim jednakowo ważny.
   - Z pierwszych informacji o nowym systemie sędziowania wynika, że może być jeszcze bardziej skomplikowany i nieczytelny dla zwykłego widza niż ten obecny, powszechnie krytykowany...
   - Byłem na prezentacji nowego systemu w czasie mistrzostw świata, poznałem jego ogólne zasady, wydaje się lepszy, ale pytań do niego jest jeszcze wiele. Pozostała zasada, która teraz budziła kontrowersje. Czternastu sędziów w komisji nadal pracować będzie anonimowo, ich oceny będą utajnione. Z tych czternastu komputer wylosuje głosy dziewięciu arbitrów, z których dwa najlepsze i dwa najgorsze zostaną odrzucone. Średnia arytmetyczna z ocen pozostałych pięciu arbitrów da zawodnikowi końcową notę. Nie będzie w nowym systemie porównań "one by one"" czyli tych, na podstawie których przyznawane były miejsca sędziowskie. Arbitrzy nie będą teraz musieli pamiętać poprzednich programów, na ekranach specjalnych komputerów na bieżąco, dotykając ich ekranów, będą oceniać wyłącznie ten oglądany. Wprowadzono nową funkcję - sędziego zwanego po angielsku "caller", który będzie znaczył elementy, czyli nazywał każdy element i nadawał mu wartość. Ta jedna wartość, taka sama dla całej komisji sędziowskiej, będzie pozycją wyjściową do oceny wykonania elementu w skali od -3 do +3. Tak oceniany będzie każdy z elementów wyróżnionych w programie przez sędziego - callera. To jednak nie wszystko. Jednocześnie sędziowie w skali 0-10 oceniać będą 5 cech programu, które teraz wyrażała nota za wrażenie artystyczne, np. choreografię, interpretację muzyki itp. Na ogólną notę za program będzie się składała suma ocen za elementy techniczne i artyzm. Teraz zawodnik będzie więc otrzymywał ocenę np. 120 punktów. Ponieważ system będzie uniwersalny, będzie można ustanawiać rekordy świata, kraju, rekordy życiowe zawodników, a także porównywać programy pokazane podczas różnych zawodów.
   - Czy sędziowie zdążą opanować nowe zasady przed sezonem?
   - Wypowiadali się, że ten system jest łatwiejszy, właśnie dlatego, że nie muszą porównywać par czy zawodników, skupiają się na tym, kto wykonuje program, a jeśli w czasie jego trwania błędnie klikną w niewłaściwe miejsce na ekranie komputera, mogą po programie skorzystać z powtórki i zmienić notę. ISU przekonuje, że w tym systemie można liczyć noty także ręcznie, wpisując ocenę do odpowiedniego formularza, więc nim system komputerowy dotrze do wszystkich krajów, także na mniejsze zawody, też można będzie sędziować według niego.
   - Dużo zmian czeka Was w nadchodzącym sezonie. Nadal jesteście pewni decyzji o przeprowadzce do Montrealu?
   - Decyzja zapadła, wyjedziemy w czerwcu. Będziemy trenować w grupie czterech par, którymi opiekuje się Richard Gauthier. Trzy pozostałe to pary kanadyjskie, czwarta i piąta w mistrzostwach swojego kraju i jedna dopiero utworzona. Będziemy w tej grupie liderami. Rytm odwiedzin Polski będą wyznaczały nam zawody. Mamy nadzieję wystartować w Skate America i Skate Canada, amerykańskich edycjach Grand Prix ISU. Do Polski wrócimy przed mistrzostwami kraju, może jeszcze wcześniej, jeśli nadarzy się okazja.
   - Rozstaliście się w zgodzie z trenerką Iwoną Mydlarz-Chruścińską?
   - Rozmawiałem z nią dużo. Teraz trenujemy w Oświęcimiu. Chcemy zachować przyjaźń.
Rozmawiała:
MAŁGORZATA SYRDA-ŚLIWA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie