M-3 przeznaczone dla sztuki, czyli zamieszkać w galerii

Redakcja
Na wernisaż w Cellar Gallery przychodzą tłumy Fot. Przemysław Kmieć
Na wernisaż w Cellar Gallery przychodzą tłumy Fot. Przemysław Kmieć
To sposób na pokazywanie sztuki, który modny dziś jest na świecie. Od Paryża przez Berlin po Nowy Jork - wszędzie dziś artyści wchodzą ze swą twórczością do prywatnych mieszkań. W Krakowie tym tropem poszła Brygida Serafin.

Na wernisaż w Cellar Gallery przychodzą tłumy Fot. Przemysław Kmieć

SZTUKA. Dziś dzieła współczesnych artystów można oglądać w prywatnych mieszkaniach, na strychach czy... w piwnicy.

W domu niedaleko cmentarza Rakowickiego mieliśmy do czynienia ze sztuką intymną, rozpisaną na pojedyncze przedmioty, w których kryją się wspomnienia. I z tego właśnie powodu artystka zdecydowała się na wybór domu mieszkalnego. - Tak jak dobieram przedmioty w pary, by stały się spójną jednością, tak swoją sztukę zestawiam z miejscem. A ponieważ są to bardzo osobiste wypowiedzi, świetnie sprawdzają się w prywatnych mieszkaniach - mówiła na łamach "Dziennika Polskiego" Brygida Serafin.

Ale na tym wernisaże w prywatnych mieszkaniach się dla niej nie skończyły. Szlak kolejnych wystaw znaczony był ul. Floriańską, Poselską czy ul. Grottgera. I za każdym razem gromadził tłumy.

Ale to nie wszystko. Poza jednorazowymi akcjami artystycznymi mamy w Krakowie także stałe galerie - mieszkania. Przy ul. Czystej Bogusław Bachorczyk, malarz, grafik i twórca znakomitych książek artystycznych, urządził rodzaj "otwartej pracowni". Na ścianach stworzył olbrzymie freski, w których zamknął opowieść o swoim życiu, przyjaciołach, spotkaniach przy kawie. Pojawiają się fotografie, fragmenty starych prac, a nawet... ozdobna klamka. I to wszystko artysta chętnie udostępnia zwiedzającym. Sam Bachorczyk tłumaczy, że wszystko sprowadza sie do jednego: kontaktów z ludźmi. - Zawsze chciałem, żeby moje mieszkanie nie było tylko sferą prywatności. Tu mieli zaglądać znajomi i ludzie, dla których ważne jest spotkanie ze sztuką - wspominał jakiś czas temu na naszych łamach Bachorczyk.

Z kolei mieszkanie Stankiewiczów przy ul. Poselskiej w Krakowie. On jest filozofem, ona - malarką. Wspólnie postanowili, że ich dom stanie się miejscem przyjaznym sztuce, w którym toczyć się będzie życie wernisażowe. Właśnie dlatego raz w miesiącu ich salon (czasem także kuchnia) zamienia się w prywatną galerię - Mieszkanie 23. Mieliśmy tu do czynienia z wystawą Betiny Bereś czy Zbigniewa Warpechowskiego, ale i nieco młodszej generacji artystów.

Z kolei Cellar Gallery to przestrzeń, która pojawiła się w piwnicy przy ul. Wielopole. I od razu zdobyła wielbicieli. Choć zazwyczaj informacje o wystawach roznoszą się pocztą pantoflową, a pokazy sztuki odbywają się tu tylko w ciągu jednej, góra dwóch nocy, za każdym razem przyciągają tłumy. A bywać tu warto, bo galeria prezentuje to, co w krakowskiej sztuce młode i świeże.

Z odwiedzinami wielbicieli sztuki bywa równie. Zazwyczaj takie adresy już dawno wyszły poza grupę przyjaciół. Lokum Bachorczyka zaczęli odwiedzać nawet... turyści z zagranicy. Z kolei kiedy Brygida Serafin informację o wernisażu zamieściła w internecie, pojawiły się tylko dwie osoby "z ogłoszenia". Pozostałe 80 osób to głównie przyjaciele i ich znajomi.

Łukasz Gazur

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie