Metamorfoza po przerwie

Redakcja
Sędziował Łukasz Bartosik z Krakowa. Żółte kartki: Zieliński - Dzięciołowski, Popiela. Widzów: 1 000.

Resovia Resgraph - Unia Tarnów 1-0 (0-0)

 1-0 Woźny 63 min.
 Resovia: Gniewek - Amarowicz, Tęcza, Wiercioch - Klajda, Rembisz (46 Woźny), Zieliński, Kramarz, Kaznecki (90 B. Biliński) - Chwałka (46 Kwiatkowski), Haber (46 Rzepka).
 Unia: J. Palej - Kozioł, M. Palej, Dzięciołowski - Radliński, Popiela, Wstępnik (66 Kędzior), Góral, Gąsior - Jarmuła (61 Dorosz), K. Palej.
 Mecz miał dwa oblicza. W pierwszej odsłonie piłkarze obu zespołów praktycznie nie potrafili stworzyć sobie stuprocentowych okazji strzeleckich. Tarnowianie starali się sforsować obronę Resovii szybkimi podaniami po skrzydle i mocnymi dośrodkowaniami w pole karne, które jednak nie mogły przynieść powodzenia. Miejscowi z kolei często grali z pominięciem II linii, lecz i w tym przypadku długie podania na niewiele się zdały.
 Zupełnie inny futbol zaprezentowali znudzonym kibicom piłkarze po przerwie. Stanisław Skiba, trener "pasów" dokonał trzech zmian i jak się niebawem okazało, przyniosły one zamierzony efekt. Już 120 sekund po wznowieniu gry, Rzepka przedarł się lewą stroną boiska i silnie dośrodkował wzdłuż pola karnego Unii, gdzie czyhającego na błąd rywala Kwiatkowskiego ubiegł jeden z defensorów gości. Cztery minuty później Rzepka z Woźnym "poklepali" w środku pola, po czym ten ostatni ponownie zacentrował w "szesnastkę", ale i tym razem jeden z tarnowskich obrońców okazał się szybszy od Kwiatkowskiego. Napór Resovii wciąż jednak wzrastał. W 52 min błędu J. Paleja omal nie wykorzystał Kramarz. Próba przelobowania bramkarza okazała się jednak mało precyzyjna. Chwilę później zakotłowało się po drugiej stronie boiska. W dziecinny sposób Tęcza stracił futbolówkę, ale na szczęście dla miejscowych K. Palej nie skorzystał z prezentu. Kilkadziesiąt sekund potem stadionem wstrząsnał jęk zawodu, gdyż piłka po kapitalnej "bombie" aktywnego Kwiatkowskiego sponad 20 metrów trafiła w poprzeczkę i odbijając się jeszcze tuż przed linią pola karnego wyszła w boisko. Ale co się odwlecze...
 W 63 min, po potwornym zamieszaniu podbramkowym, futbolówka trafiła pod nogi Woźnego, który nie zastanawiając się ani chwili kropnął zza "szesnastki". Po drodze piłka odbiła się jeszcze od któregoś z graczy Unii i ku rozpaczy zdezorientowanego J. Paleja ugrzęzła w siatce. Gol ów podziałał mobilizująco na podopiecznych...trenera Skiby, który notabene przechadzał się nerwowym krokiem po drugiej stronie obiektu, z dala od miejsca, w którym zwykli przesiadywać szkoleniowcy. W 75 min Kramarz fantastycznym podaniem uruchomił Kwiatkowskiego, ale ten mając przed sobą jedynie golkipera gości nie trafił w światło bramki. Mogło się to zemścić już wkrótce, ale K. Palej przegrał pojedynek sam na sam z Gniewkiem. To właśnie ze strony tego napastnika groziło wczoraj resoviakom największe niebezpieczeństwo, pokonać Gniewka próbował on jeszcze w 86 i 89 min, lecz konto popularnego "Śruby" pozostało nienaruszone.

TOMASZ SZELIGA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie