Metoda na "znaleźne"

Redakcja
Mężczyzna podbiega do starszej kobiety. Wyprzedza ją o pół kroku, schyla się tuż przed nią i podnosi z ziemi... złoty sygnet. - Na pewno jest sporo wart - zapewnia staruszkę. - Właściwie znaleźliśmy go wspólnie, więc pieniądze powinny pójść do podziału. Ale zgodzę się na "odstępne", bo pilnie potrzebuję gotówki.

Uwaga na oszustów!!!

 Dawniej po sposobie działania złodzieja policjanci typowali sprawcę przestępstwa. W złodziejskiej profesji obowiązywała "branżowość" - istniały kasty kieszonkowców, "kwadraciarzy", speców od kradzieży samochodów czy napadów. Obecnie te podziały zatarły się. "Samochodziarz" równie dobrze może "obrobić" mieszkanie, włamać się do sklepu, biura albo hurtowni. Kieszonkowiec coraz częściej, zanim okradnie ofiarę, wcześniej ją pobije. Złodzieje doskonalą swe metody. Ostatnio w Krakowie praktykują metodę na "znaleźne".
 "Odstępne" nie jest wysokie - zwykle oscyluje w granicach 30 - 50 zł. Bywa więc, że ofiara chwyta haczyk, a potem przekonuje się, że biżuteria jest ze zwykłego tombaku. Policja ostrzega przed oszustami. Od kilku dni działają oni na ulicach Krakowa. Próbują naciągać starsze kobiety albo matki z dziećmi. Operują na os. Na Kozłówce, Czerwonym Prądniku oraz w Śródmieściu.

(EK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie