Miało być tanio, a trzeba zapłacić 100 milionów

Agnieszka Maj
Agnieszka Maj
Efektem reformy edukacji miały być przede wszystkim zwolnienia nauczycieli. Okazało się jednak, że ich liczba znacznie się zwiększyła. Minister Anna Zalewska przedstawia to jako wielki sukces rządu. Czy rzeczywiście jest się czym chwalić?

Wielu dyrektorów szkół stosowało różne fortele, aby nie zwalniać. Zwiększyli na przykład liczbę etatów do pilnowania dzieci w świetlicy. Zgodzili się także na istnienie kilkunastoosobowych małych klas, po to, aby nie odsyłać z kwitkiem dzieci, które zgłosiły się do szkoły. Wszystko to ma niewiele wspólnego z racjonalnym gospodarowaniem publicznymi pieniędzmi, nie wpłynie także na podniesienie jakości edukacji. Ale na pewno będzie ładnie wyglądać w statystykach podsumowujących reformę.

W Krakowie wprowadzanie zmian także miało być prawie bezbolesne. Obliczając koszty, urzędnicy brali pod uwagę przede wszystkim konieczne remonty i zwolnienia, których, jak się okazało, było niewiele. Pracę straciło tylko ok. 80 nauczycieli. Za to utworzono ponad 300 nowych etatów.

Problem pojawił się wtedy, kiedy okazało się, że trzeba dopłacić do edukacji 100 mln zł, bo zabrakło pieniędzy w budżecie na wynagrodzenia dla nauczycieli. Radni zostali postawieni pod ścianą. Albo dołożą pieniądze, albo nauczyciele nie dostaną pensji.

W dodatku nikt radnym dotychczas nie wytłumaczył, dlaczego budżet na edukację został w tym roku źle zaplanowany i na co dokładnie trzeba przeznaczyć dodatkowe pieniądze. Po co zresztą to robić? Prezydent Jacek Majchrowski nie ma w zasadzie w Radzie Miasta opozycji i zdaje sobie sprawę, że radni przegłosują wszystko, co im podsunie. Rabanu nie podniesie PiS, ponieważ to rząd przygotował reformę. Ostrożni w swoich wypowiedziach są także radni PO, bo w przyszłorocznych wyborach mają zamiar poprzeć urzędującego prezydenta.

Kto ma więc patrzeć krakowskiej władzy na ręce i rozliczać ją z błędów?

CZYTAJ TAKŻE: Ukryte koszty reformy szkół w Krakowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Ma-kum-ba
Miały być masowe zwolnienia - tragedia! Nie ma masowych zwolnień, przybyło etatów o 220 - tragedia, bo trzeba dodatkowo zatrudnionym nauczycielom zapłacić! To nic, że kolejne fakty raz po raz przeczą katastroficznym wizjom tej samej autorki sprzed kilku tygodni, czy miesięcy - tym gorzej dla faktów! Pani Agnieszko, najwyższa pora przenieść się do Wyborczej. Tam na tym właśnie polega dziennikarstwo, żeby manipulować, odwracać zawsze kota ogonem, czy zwyczajnie "rżnąć głupa". Tu powinny być znacznie wyższe standardy niż w jakiejś gadzinówce.
k
kr
Zwolniono 80 nauczycieli, ale utworzono 300 etatów.
Jak to mówił jeden z kuratorów: nie wnikajmy w to, czy są to pełne etaty, czy częściowe. Ważne, że jest ich więcej.
Tłumacząc z polskiego na nasze: nie patrzmy, że zlikwidowano 80 pełnych etatów. Ważne, że utworzono 300 ćwiartek etatów.
P
Polak
trzeba to towarzystwo polapac i wywiezc z naszego kraju!
z
zrobi
PiS to jest źle. Obok totalnej oPOzycji mamy totalnych dziennikarzy.
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie