Mieszkanie wychowanka domu dziecka znowu zagrożone...

Mieszkanie wychowanka domu dziecka znowu zagrożone...

Anna Agaciak

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Mieszkanie wychowanka domu dziecka znowu zagrożone...
1/2
przejdź do galerii
Kontrowersje. Prawnicy długo nie mogli się doprosić od sądu sprostowania błędów w odpisie wyroku eksmisyjnego.
O historii 17-letniego Pawła Pa­chacza, wychowanka domu dziecka przy ulicy Parkowej w Krakowie, pisaliśmy jesienią. Chłopiec omal nie stracił mieszkania – jedynego zabezpieczenia na życie, jakie podarowała mu przed śmiercią ukochana babcia.

Rodzina zastępcza (ciocia i wujek), która zobowiązała zajmować się chłopcem i mieszkaniem, nie płaciła czynszu. Natomiast kuratorzy sądowi podczas comiesięcznych wizyt nie zauważali żadnych nieprawidłowości. Niemal w ostatniej chwili, po naszym artykule, udało się wstrzymać licytację komorniczą.

Zbawienna pomoc

Interweniował m.in. rzecznik praw dziecka. Bardzo zaangażowali się też Czytelnicy „Dziennika Polskiego”, którzy pomogli częściowo spłacić zadłużenie. Pojawiły się propozycje, by wynająć mieszkanie, a potem opłacać je za pozyskane w ten sposób środki. Można też zamienić mieszkanie na mniejsze.

Zgłosił się również Marcin Mio­duszewski, radca prawny współpracujący ze Stowarzyszeniem Wiosna, który postanowił zupełnie za darmo przeprowadzić szybką eksmisję dzikich lokatorów (wujka i ojca chłopca) z mieszkania. Wydawało się, że kłopoty Pawła się skończyły. Niestety, to była przedwczesna radość.

Wyrok i błędy

Do eksmisji konieczny jest wyrok zaopatrzony w klauzulę wykonalności. 13 grudnia zeszłego roku sąd taką klauzulę nadał, jednak w odpisie wyroku eksmisyjnego pomylił, co tylko można było pomylić: sygnaturę, oznaczenie wierzyciela, oznaczenie dłużnika itp.

Od grudnia mecenas Marcin Mio­du­szewski stara się wymóc na sądzie skorygowanie tych omyłek, wysyłając kolejne pisma.

– Wydawało się, że dla sądu jest to kwestia dziesięciu minut, poświęconych na poprawne wydrukowanie wyroku – opowiada mecenas. Tymczasem mija trzeci miesiąc, a sprostowanie nie przychodziło.

– To prawdziwy dramat – przyznaje Jolanta Kołodziej, opiekunka prawna Pawła Pa­cha­cza. – Mimo że mecenas robi, co może, bez poprawnego wyroku nie może doprowadzić do eksmisji, a tymczasem mieszkanie jest nadal zadłużane. Lokatorzy nie zamierzają za nie płacić. Na domiar złego ojciec wynosi z mieszkania wszystko, co może sprzedać. Czujemy się bezsilni, Paweł jest załamany – opowiada opiekunka z domu dziecka.

Okazuje się, że dług za mieszkanie urósł o kolejne 4 tys. zł. Jolanta Kołodziej boi się, że to znowu doprowadzi do zagrożenia licytacją komorniczą.

Reakcja sądu

Waldemar Żurek, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Krakowie, zapewnił nas, że zbada sprawę i jeśli wina leży po stronie sądu, sprostowanie wyroku zostanie natychmiast wysłane do adwokatów. Słowa dotrzymał. Dzień po naszej roz­mowie do kancelarii przyszedł prawidłowy odpis wyroku.

– Ta sprawa okazała się wyjątkowo skomplikowana. Teraz będziemy mogli w końcu przystąpić do wykonania eksmisji. Już skierowaliśmy sprawę do komornika – mówi Michał Ma­zurek, drugi z pełnomocników Pawła Pachacza.

Niestety, to nie nastąpi z dnia na dzień. Najpierw trzeba będzie wystąpić do lokatorów o dobrowolne opuszczenie lokalu. Dopiero gdy na to nie zareagują, komornik będzie mógł ich eksmitować na bruk. Mamy już wiosnę, więc taka eksmisja jest możliwa.

Zapytaliśmy w biurze prasowym Sądu Okręgowego, kto ponosi odpowiedzialność za zwłokę w wysłaniu sprostowania wyroku, a w konsekwencji za poważne opóźnie­nie eksmisji. Na odpowiedź wciąż czekamy.

Napisz do autora:
anna.agaciak@dziennik.krakow.pl

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
sądy

maciek 56 (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Poziom polskich sądów i biegłych sądowych to jeden wielki skandal.Pierwsi do kasy a ostatni do odpowiedzialności za swoje postępowanie.Niektórych z mety należało by wywalić na zbity pysk ale cóż...rozwiń całość

Poziom polskich sądów i biegłych sądowych to jeden wielki skandal.Pierwsi do kasy a ostatni do odpowiedzialności za swoje postępowanie.Niektórych z mety należało by wywalić na zbity pysk ale cóż od decyzji sadu zawsze można się odwołać.Rączka rączkę myje.zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo