Można palić w restauracjach. Niepalący nie składają broni.

Redakcja
Właściciele pubów i restauracji mogą na razie odetchnąć z ulgą. Z projektu ustawy antynikotynowej usunięto zapis o całkowitym zakazie palenia w lokalach gastronomicznych. Przegłosowana w czwartek w nocy poprawka mówi, że w przypadku lokali o powierzchni do 100 metrów kw. to sam właściciel zdecyduje, czy będzie on przeznaczony dla palących czy niepalących. W większych palić będzie można w wydzielonych pomieszczeniach.

PRAWO. Sejm przegłosował poprawki liberalizujące ustawę antynikotynową. Wśród nowości wprowadzonych do ustawy jest zezwolenie na funkcjonowanie palarni w placówkach ochrony zdrowia.

Wśród nowości wprowadzonych do ustawy jest również zezwolenie na funkcjonowanie palarni w placówkach ochrony zdrowia, czyli m.in. szpitalach. Mogą też powstawać w szkołach podstawowych i gimnazjach. Wolno będzie palić w samochodach służbowych i taksówkach.

Nowelizacja prawa zakłada natomiast całkowity zakaz palenia na przystankach komunikacji publicznej i dworcach, w publicznych miejscach wypoczynku i zabawy dzieci (np. na plażach). Za złamanie przepisów grozić będzie mandat w wysokości 500 zł. Dymek będzie dozwolony tylko w palarniach hoteli, uczelni, domów spokojnej starości i domów zakonnych. W pracy będzie można palić tylko wtedy, jeśli szef wydzieli do tego celu specjalne pomieszczenie. Ustawa przewiduje też zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych przez internet, dopuszcza natomiast produkcję i wprowadzanie do obrotu tzw. e-papierosów.

- Powinniśmy się publicznie wytłumaczyć, co robiliśmy przez kilka lat w Komisji Zdrowia i w podkomisji zdrowia publicznego, bo tak naprawdę przez trzy lata debatowaliśmy nad tym projektem i wróciliśmy do początku - do ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu z 1995 roku - denerwował się podczas posiedzenia Sejmu Czesław Hoc, poseł PIS.

Za przyjęciem ustawy antynikotynowej w nowej wersji, bardziej liberalnej niż pierwotny omawiany w mediach projekt, było 217 posłów (w tym PO - 192, PiS -13), przeciw 165 (PO - 2, PiS - 89, SLD - 40, PSL - 26), a 48 wstrzymało się od głosu. Platforma Obywatelska wprowadziła dyscyplinę klubową, wszyscy mieli głosować za liberalizującymi poprawkami. Pomimo to czterech posłów PO zlekceważyło zalecenie.

- Mam dwójkę małych dzieci: dwu- i trzyletnie. Chcę je zabierać do restauracji bez obaw, że będą narażone na dym papierosowy - tłumaczy Leszek Jastrzębski, jeden z posłów PO, który złamał dyscyplinę klubową.

Ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych przygotowana została przez Komisję Zdrowia. Teraz dokument trafi do Senatu. - Wszystko się jeszcze może zdarzyć. Być może senatorowie wprowadzą bardziej restrykcyjne poprawki - ma nadzieję Leszek Jastrzębski.

Papierosy kością niezgody

Za ustawą antynikotynową kryją się ogromne pieniądze i interesy różnych grup społecznych. Spór o to, kto ma rację, potrwa jeszcze kilka tygodni.

Ponad 1,3 mld zł zarobił budżet państwa w 2008 roku na akcyzie, jaką objęte są papierosy. Konfederacja Pracodawców Polskich szacowała, że około 40 tys. osób może zostać bez pracy, jeśli rząd wprowadzi całkowity zakaz palenia w barach i restauracjach. Zwolennicy restrykcyjnych przepisów twierdzą, że rocznie 70 tys. osób umiera z powodu papierosów. Te liczby wystarczą, aby uczynić projekt ustawy antynikotynowej jednym z najbardziej emocjonujących dokumentów ostatnich tygodni.

Papierosy odpowiedzialne są głównie za choroby płuc. Ale nie tylko. Na oddział otolaryngologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie rocznie trafia około 200 pacjentów z nowotworem, którego jedną z bezpośrednich przyczyn było palenie. Najczęściej jest to rak krtani (w Polsce co roku umiera z tego powodu ok. 1500 osób), gardła, nosa, zatok i jamy ustnej. Najmłodszy z pacjentów operowanych przez prof. Jacka Składzieja miał 18 lat. Palił od 6 lat. Miał raka krtani.
- W żargonie lekarskim określamy te nowotwory jako "tytoniowozależne". Do 60 proc. z tych pacjentów nie ma szans przeżyć więcej niż 5 lat. Znaczna część z nich po operacji wycięcia guza z krtani nie mówi do końca życia - mówi prof. Jacek Składziej, wojewódzki konsultant ds. otolaryngologii.

Specjalista jest zdecydowanym zwolennikiem ograniczenia palenia w miejscach publicznych. Co myśli o palarniach w placówkach ochrony zdrowia?

- Jeżeli chodzi o szpitale, to sytuacja jest wyjątkowa. Ludzie, którzy trafiają do nas są wystarczająco zestresowani całą sytuacją, często pogrążeni w depresji. Jeśli palą nałogowo, to zamiast marznąć w piżamach przed szpitalami, powinni mieć możliwość zapalić w odizolowanej palarni - twierdzi lekarz. Zdaniem prof. Składzieja, trudno oszacować dokładną ilość osób w Polsce, które umierają z powodu papierosów. Jednak liczba 70 tys. zgonów, podawane przez zwolenników restrykcyjnej ustawy antynikotynowej, jest w jego opinii, zawyżona.

Klienci palą i palić będą

Właściciele krakowskich pubów i restauracji są zgodni: to klienci ich lokali zdecydują, czy będzie to miejsce dla palących, czy też wolne od tytoniowego dymu.

Powierzchnia krakowskiego Pierwszego Lokalu na Stolarskiej Po Lewej Stronie Idąc Od Małego Rynku nie przekracza "ustawowych" 100 m kw. Oznacza to, że właściciel może wybrać, czy lokal będzie przeznaczony dla palących, czy dla niepalących. Wczoraj w Pierwszym Lokalu już wczesnym popołudniem unosiła się chmura papierosowego dymu. - Raczej tak u nas zostanie - mówi barmanka. - Owszem, ustawa, którą w takim kształcie uchwalono, raczej nie wpłynie na naszą działalność. Nasi klienci wybierają najwyraźniej lokal dla palących i nie będziemy wybierać za nich - potwierdza Justyna Krzyszkowska, menedżerka Pierwszego Lokalu.

Ustawa mówi, że jeśli powierzchnia pubu czy klubu jest większa niż 100 m kw., właściciel musi wyznaczyć dla palaczy oddzielne pomieszczenia. Do takich miejsc należy Ulica Krokodyli na Kazimierzu. - Oczywiście, wyznaczymy przestrzeń dla palących. Tyle że pewnie będziemy się starali powiększyć ją do maksimum. Nie ma się co oszukiwać, zdecydowana większość klientów pali. Nie umiem oszacować, jak obecne zapisy ustawy wpłyną na nasze obroty, ale gdyby uchwalono jej najbardziej restrykcyjną wersję, moglibyśmy stracić nawet 20 proc. zysków - twierdzi Bolesław Korsak, menedżer Ulicy Krokodyli.

- Te zapisy uderzą przede wszystkim w mniejsze lokale. Ich właściciele, którzy będą musieli określić swój lokal jako "palący" lub "niepalący", tym samym nieco zamkną sobie dostęp do jakiejś grupy klientów - mówi właściciel trzech znanych krakowskich restauracji. - Nie mam tego problemu, bo zawsze starałem się wydzielać w swoich restauracjach miejsce dla palących, z dobrą wentylacją. W co najmniej jednym przypadku wiązało się to ze sporą inwestycją, ale uważam, że to jest konieczne. Choćby dlatego, że nikt nie lubi, jak śmierdzi mu ubranie. Palący też - przyznaje restaurator.
W serwisie internetowym akcji LokalBezPapierosa.pl, który informuje o lokalach gastronomiczno-rozrywkowych wolnych od dymu tytoniowego, znajdziemy obszerny wykaz krakowskich restauracji i barów, które do tej akcji przystąpiły. Z kolei pubów i klubów tego typu nadal jest w Krakowie jak na lekarstwo. Z czego to wynika? - Właściciele wiedzą, co się stało z knajpami na przykład na Wyspach Brytyjskich i po prostu boją się tego, czym się może skończyć odmawianie wstępu do lokalu palącym. Dlatego w większości lokali nadal będzie można palić bez przeszkód - podsumowuje Justyna Krzyszkowska z Pierwszego Lokalu na Stolarskiej.

Natalia Adamska

natalia.adamska@dziennik.krakow.pl

Mateusz Zimmerman

Komentują dla "DP"

Grzegorz Sztolcman, poseł PO, który wyłamał się spod dyscypliny klubowej:

Zagłosowałem przeciwko liberalizacji projektu ustawy antynikotynowej, ponieważ moim zdaniem dokument w takiej postaci nic nie zmienia. Właściciel knajpy o powierzchni powyżej 100 metrów może, ale nie musi wyznaczyć strefy dla palących. Ten nieprecyzyjny zapis do niczego go nie zobowiązuje. Zdecydowana większość lokali dalej będzie dostępna tylko dla palących. Moje sumienie jest droższe niż kara, jaką przyjdzie mi zapłacić za wyłamanie się spod dyscypliny klubowej.

Artur Dziurman, aktor:

Z ulgą przyjąłem decyzję posłów. Cieszę się, że wzięli pod uwagę zwykłych zjadaczy chleba. Sam palę od 20 lat. Nie mam nic przeciwko lokalom bez papierosa, ale myślę, że jako klient mam prawo wybrać, czy chcę iść do knajpy, gdzie palenie jest dozwolone czy nie.

Wielokrotnie próbowałem rzucić palenie, bo zdaję sobie sprawę ze szkodliwości mojego nałogu. Uważam jednak, że palący nie powinni terroryzować niepalących i odwrotnie, więc wyznaczone palarnie w lokalach są moim zdaniem dobrym pomysłem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie