Narty na kołku

Redakcja
Zachwyty nad polską szkołą skoków u progu olimpijskiej zimy usunęły w cień porażkę naszej szkoły w biegach narciarskich. Justyna Kowalczyk od lat jest osamotniona w swoim heroizmie i tak już pozostanie do końca jej kariery.

Krzysztof Kawa/Cafeteria/

Weekendowy występ Kornelii Kubińskiej, Pauliny Maciuszek, Sylwii Jaśkowiec i Agnieszki Szymańczak w Kuusamo pokazuje, że dobre wyniki skończą się z chwilą, gdy Kowalczyk podejmie decyzję o zawieszeniu nart na kołku (skoro mogą wieszać swoje buty piłkarze, to czemu nie miałaby narciarka wieszać nart?).

Najsmutniejsze jest to, że na czele wymienionych outsiderek znad Wisły najlepsze wrażenie robi Kubińska (z domu Marek). Może jakiś mądry trener wytłumaczy nam, czym się zajmowały jej koleżanki, gdy naznaczona piętnem dopingu biegaczka przez dwa lata odpoczywała od startów? Skoro ciężko trenowały, to może trzeba było zrobić dokładnie odwrotnie, czyli pozwolić im trenować mniej? Choć zdaje się, że już w ubiegłym sezonie spróbowano pójść tym tropem, odsuwając zawodniczki od znacznej liczby startów w Pucharze Świata. I efekt był równie żałosny.

Nie wymagam, by biało-czerwone, skoro brakuje talentu, deptały po piętach Kowalczyk. Ale są granice przyzwoitości, za jakie uważam miejsca w drugiej dziesiątce Pucharu Świata. W latach 90., gdy biegami narciarskimi w Polsce nikt się nie interesował, potrafiły takie wyniki osiągać pozbawione wszelkich luksusów Małgorzata Ruchała czy Bernadeta Bocek-Piotrowska.

Obecnie startujące dziewczyny nie wykorzystują ogromnej szansy, jaką daje im skierowanie świateł na dyscyplinę. Pokazując się na ekranie telewizora milionowej widowni, zaistniały w świadomości kibiców i sponsorów, ale co z tego wynika? Gdy Kowalczyk odejdzie i reflektor zgaśnie, oglądalność biegów spadnie jeszcze wyraźniej, niż stało się to w Polsacie z Formułą 1, gdy opuścił ją Robert Kubica. Nikogo nad Wisłą nie będzie interesować ściganie się Norweżek między sobą. Nikogo nie będzie obchodziło, co się dzieje z Maciuszek i spółką.

Narodowy Program Rozwoju Biegów Narciarskich ma wypromować nową falę. Finałowe zawody na koniec ubiegłego sezonu zgromadziły ponad trzystu uczestników. Są pierwsze efekty w postaci miejsc na podium w biegach FIS juniorek. Wciąż jednak te dziewczyny dzieli od seniorek przepaść - Marzena Maciulewicz, Emilia Romanowicz czy Magdalena Kozielska podczas ostatnich mistrzostw kraju przegrywały z Szymańczak, Maciuszek i Jaśkowiec bardzo wyraźnie. Trenerzy stawiają więc na starsze zawodniczki, dając młodym dobre rady w stylu "macie jeszcze czas". Aż dziw bierze, że Magda Kozielska, sportowa miss Podhala z Kościeliska, wciąż nie uciekła z narciarskich tras na wybieg dla modelek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie