Nasze banki lubią łupić emerytów

ZBIGNIEW BARTUŚ
FOT. ARCHIWUM
FOT. ARCHIWUM
180 zł - prawie jedną piątą swej emerytury - zapłacił w ubiegłym miesiącu za obsługę bankowego konta pan Jan, 73-latek z krakowskiego os. Ruczaj. Na te same usługi - wypłaty z bankomatów, przelewy i zlecenia stałe - mógłby nie wydać ani grosza i to w tym samym banku. Konsultantki, które obsługują pana Jana, od lat nie pisnęły jednak o tym ani słowa, choć co drugi dzień bombardują emeryta "wyjątkowo korzystnymi" ofertami inwestycji, pożyczek i innych bankowych produktów.

FOT. ARCHIWUM

FINANSE. Miliony ludzi słono płacą za obsługę kont, przelewy, wypłaty z bankomatów itp. UE mówi "dość"

 

Komisja Europejska wreszcie postanowiła walczyć z łupieniem najmniej zaradnych klientów banków. Według jej ekspertów w podobnej sytuacji jak krakowianin mogą być dziesiątki milionów Europejczyków, w tym miliony Polaków. Głównie osoby starsze i słabiej radzące sobie z nowymi technologiami. To przede wszystkim one są posiadaczami tzw. starych kont, czyli rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych (ROR), założonych wiele lat temu i wycofanych już z bankowej oferty z uwagi na nieatrakcyjne warunki. Tak bardzo nieatrakcyjne, że żaden nowy klient nie założyłby dziś podobnego konta.

Za samo prowadzenie rachunku pan Jan płaci 16,50 zł miesięcznie, za wykonanie każdego zlecenia stałego czy polecenia zapłaty (automatyczne czynności bankowych komputerów) - 5 zł, za wypłacenie gotówki z bankomatu popularnej sieci Euronet - 30 zł. Gdyby zmienił swe "złote" konto na którekolwiek z aktualnie oferowanych przez ten sam lub inne banki, miesięczna opłata za wszystko wyniosłaby od 0 do 10 zł.

Działające w Polsce banki zarabiają w sumie około miliarda złotych miesięcznie. Próbowaliśmy się zorientować, jaka część tej kwoty jest efektem łupienia najmniej obrotnych klientów - posiadaczy starych kont. Największe banki nie chcą jednak ujawnić, ile tego typu rachunków prowadzą. - Bank nie udziela informacji o rachunkach będących w administrowaniu, czyli wycofanych z oferty - mówi Aneta Styrnik-Chaber z PKO BP.

Ten bank prowadzi w sumie blisko 6,3 mln ROR-ów. Wiele z nich, głównie siłą przyzwyczajenia, należy do starszych Polaków. Te, które PKO BP określa jako "wycofane z oferty", są dla klientów wyjątkowo niekorzystne - wystarczy porównać tabele opłat i prowizji z aktualną ofertą. - Pracownicy banku, po przeprowadzeniu analizy potrzeb, zachęcają klienta do kont z nowej oferty - twierdzi Aneta Styrnik-Chaber.

Zapytaliśmy kilku klientów PKO BP posiadających stare ROR-y, czy ktokolwiek z banku proponował im zmianę konta na nowe. Zaprzeczają. To samo mówią klienci innych banków. - Prawie bezpłatne konto zaproponowano mi dopiero wtedy, gdy postanowiłem zmienić bank - mówi Zygmunt Pietrzyk, klient Pekao SA.

Teraz będziesz zmieniał bank jak rękawiczki

Parlament Europejski przyjął kilka dni temu dyrektywę, która zobowiązuje banki w całej UE do przedstawiania konsumentom jasnej i wszechstronnej informacji o opłatach i prowizjach. Konsument ma teraz otrzymywać roczne sprawozdanie o pobranych opłatach i prowizjach bankowych. W każdym kraju Unii uruchomiona zostanie ogólnokrajowa porównywarka kont bankowych. Łatwe ma być przenoszenie rachunku do innego banku - wraz ze zleceniami stałymi i poleceniami zapłaty.

- Banki nie będą mogły tego utrudniać, a cała procedura nie będzie mogła trwać dłużej niż siedem dni roboczych - mówi europoseł Sławomir Nitras.

Dyrektywa wprowadza także tzw. podstawowy rachunek bankowy. Każdy bank będzie musiał go mieć w ofercie i to za rozsądną cenę.
 

Tymczasem wielu Polaków wciąż ma konta tam, gdzie je przed laty założyli, prowadzone często na bardzo kiepskich warunkach. Dotyczy to PKO BP, ale też innych dużych banków.

Katarzyna Münnich z Pekao SA tłumaczy istnienie "starych kont" tym, że jej bank działa na rynku od dawna, a w wyniku fuzji z BPH przejął kilka lat temu rachunki klientów tegoż banku. - Zostały one wycofane ze sprzedaży, ale jeśli klient nie zdecydował inaczej, nadal prowadzimy je na niezmienionych zasadach - wyjaśnia. Zapewnia przy tym, że nie ma zmian wysokości opłat i prowizji na starych ROR-ach, co zdarza się w innych bankach.

Bank Zachodni WBK przejął Kredyt Bank i w efekcie też posiada klientów, którzy rachunki otwierali wiele lat temu. - Część z nich korzysta z ROR-ów, których już nie ma w ofercie. Ze względu na przyzwyczajenia i wygodę klientów rachunki te są nadal obsługiwane - mówi Ewa Krawczyk z BZ WBK.

Krzysztof Olszewski z mBanku i Marcin Jedliński z Raiffeisen Polbanku zapewniają, że wszyscy ich klienci posiadają konta z aktualnej oferty.

zbigniew.bartus@dziennik.krakow.pl

Czytaj komentarz autora >>

Złe prognozy dla polskiego eksportu

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anna

Co tu dużo pisać zleciłam Bankowi stałe pobieranie opłat za rachunki które nadchodzą.Za każda tranzakcję pobieraja prowizję.to skandal.Emerytura mała rachunki coraz większe.W grudniu z konta pobrano mi 2 razy za prad tą sama kwotę za energie.Jak do tej pory nie mogę doprosić sie zwrotu pieniedzy.Jestem emerytka i to niepełnosprawna wydałam już kasę na telefony i ciagle zbywają.To skandal-nikt nigdy nie zaproponował mi innego konta nadal mam stare-ROR

j
jojo....

nadzór bankowy ? to jakby iść do izby lekarskiej ze skargą na ....medyka,!

W
Wszedzie lupia nas

jak moga .W tym przypadku gdzie jest nadzor bankowy? Czy unia nas musi bronic? Toz to jawna kpina.

Dodaj ogłoszenie