Nikifory

Redakcja
 Co powiesić na ścianie?

Ten tekst, a może jeszcze dwa czy trzy następne, kończą rozważania o sztuce ludowej. Mam jednak na myśli tę autentyczną twórczość ludowych artystów malujących za parę groszy co popadło. To oni wędrownym kramarzom malowali szyldy, oni na kaflach, z których zdun stawiał piec wykonywali często rozmaite ozdoby. Zdarzało się, że imali się także polichromii czyli zdobili wnętrza domów. Wykonywali więc wiele w ich pojęciu artystycznych zajęć.
 Dziś także istnieje sztuka ludowa, jej twórcy są już ludźmi, którzy mają wiele artystycznej wiedzy. Tworzą często pod kierunkiem profesjonalnych artystów, a ich prace sprzedają się całkiem dobrze. O prawdziwych artystów naiwnych, jak ci ze wsi Paszyn koło Nowego Sącza, już bardzo trudno.
 W latach sześćdziesiątych mijającego stulecia wśród krytyków sztuki, wśród amatorów malarstwa poszukujących dla swych kolekcji czegoś nowego; legitymującego się świeżością wybraźni, niekonwencjonalnym stylem, mgiełką tajemniczej poezji, nagle pojawiło się nazwisko Nikifor. Trudno powiedzieć czy rzeczywiście było to autentyczne nazwisko krynickiego malarza reprezentującego polskich malarzy naiwnych, czy też było to jego imię, a może przezwisko, które sobie sam wymyślił? Długie życie Nikifora Krynickiego, bo takie nazwisko przyznały temu wybitnemu malarzowi władze Krynicy, okryte jest tajemnicą. Właściwie był on lokalnym włóczęgą. Człowiekiem wyrzuconym poza nawias własnej społeczności. Była nią, jak można przypuszczać, wiejska wspólnota którejś wioski w pobliżu Krynicy, być może zamieszkanej przez licznych w tamtych okolicach Łemków. Jednakże parę lat Nikifor Krynicki zażywał sławy. Jego prace nie tylko wzrosły w cenie i stały się przedmiotem kolekcjonerskich łowów. Pisano o nich także prace naukowe, jak choćby autorstwa Andrzeja Banacha, która bardzo precyzyjnie systematyzowała malarstwo Nikifora Krynickiego.
 Malarzy podobnych Nikiforowi, a tworzących w różnym okresie i rozmaitych zakątkach świata, nazywano rozmaicie: amatorami, malarzami niedzielnymi czy wręcz prymitywistami. Z tym, że różni badacze, różni ludzie zajmujący się problematyką tych artystów, w różny sposób rozumieli słowo "prymitywny". Z całą pewnością nie powinno ono być używane w stosunku do artystów, o których mowa w znaczeniu: grubiaństwa, braku delikatności czy powierzchowności. Zresztą mianem sztuki prymitywnej historia nazywała kiedyś wszystko to, co powstało przed epoką odrodzenia, od średniowiecza, aż po wczesnych malarzy flamandzkich. Później historycy zrozumieli swój błąd i naprawili go. Lepiej więc będzie mówić o malarzach naiwnych, choć i ten termin jest niejednoznaczny.
 Naiwność niesie z sobą samoistną i samorodną poezję, oryginalną i bardzo osobistą. Taką właśnie poezję zawierają w sobie obrazy Nikifora Krynickiego. Można się zastanawiać dlaczego Nikifor wybrał sobie jako swój zawód malarstwo? Bardzo trudno na to pytanie odpowiedzieć. Wydaje się jednak, że musiał malować, tak jak musiał jeść i spać. Jednakże zachowanie Nikifora Krynickiego wskazuje na świadome elementy jego działalności artystycznej. Po pierwsze nigdy nie żebrał. Malował, tak jak umiał, nie licząc się z akademickimi nakazami i zaleceniami, a swoje obrazki wykonywane na skrawkach papieru i tektury sprzedawał. Chciał więc żyć jak artysta.
 Najprawdopodobniej jeszcze przed II wojną światową widywał profesjonalnych malarzy odzianych w długie peleryny, którzy portretowali widoki krynickiego kurortu. A może malowali także portrety kuracjuszy pobierając za to solidną zapłatę. Takie, odziane w peleryny postaci, widuje się na obrazach Nikifora. Często są to cerkiewni święci. Jednakże motyw peleryny jako stroju nobilitującego jest u tego malarza trwały. Po drugie Nikifor Krynicki często obok swego "nazwiska" pisał także nazwisko Matejko. Wiedział więc czym jest profesjonalne malarstwo. Sam zresztą za profesjonalistę się uważał. Kiedyś do Romana Turyna, lwowskiego malarza o wyjątkowo wytwornym smaku i wielkiej inteligencji, przyjaciela Jana Cybisa, Zygmunta Waliszewskiego i Józefa Czapskiego, który cenił malarstwo Nikifora, zbierał je, i w ogóle przepadał za dawną sztuką ludową, Nikifor powiedział tak: "Trud malarza jest bardzo ciężki, a więc malarz codziennie musi jeść mięso...".
 Nie mówmy więc z przekąsem, "nikifory", bo malarstwo tego wybitnego malarza, a także i innych jemu podobnych, może do naszego domu sprowadzić kawałek prawdy o świecie. Prawdy, której do tej pory nie dostrzegaliśmy, lub którą wzgardziliśmy.

Andrzej Warzecha

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie