Nowe wiosło polskiego rządu

Przemysław Franczak
Adam Korol na igrzyskach debiutował w 1996 roku w Atlancie, wymarzony medal zdobył 12 lat później
Adam Korol na igrzyskach debiutował w 1996 roku w Atlancie, wymarzony medal zdobył 12 lat później Fot. Tomasz Bołt
Sylwetka. W sporcie osiągnął niemal wszystko, w polityce stawia pierwsze kroki. Adam Korol, nowy minister sportu. Paprotka czy szansa?

Gdy po igrzyskach olimpijskich w Londynie ogłosił koniec kariery, ciągle słyszał pytanie: "co dalej?". - Może polityka? - zagadnięto go raz z głupia frant. - Na razie takiego wariantu nie rozważam - odparł. Niespełna trzy lata później odebrał z rąk premier Ewy Kopacz tekę ministra sportu i turystyki. Adam Korol, szlakowy słynnej czwórki podwójnej, właśnie wypływa na szerokie, polityczne wody.

Rozmowy o polityce
- Czasem rozmawialiśmy o tym, że może kiedyś spotkamy się na Wiejskiej. Wtedy to były jednak tylko takie żarty, a nie poważne plany - opowiada Marek Kolbowicz, który z Korolem w jednej łodzi przewiosłował w sumie 17 lat. Na zgrupowaniach mieszkali zawsze w tym samym pokoju. Stare, dobre małżeństwo. Ale Korol nawet przyjacielowi nie zdradził, że zostanie ministrem. Pierwszy polityczny test, z dyskrecji, zdał śpiewająco.

Kolbowicz twierdzi jednak, że nie był zaskoczony jego nominacją. - W ostatnim czasie zaczął funkcjonować trochę inaczej, coś wisiało w powietrzu.

Za to trener Aleksander Wojciechowski, który ich osadę doprowadził do czterech mistrzostw świata i olimpijskiego złota w Pekinie, mówi wprost: - O mało z krzesła nie spadłem, gdy się o tym dowiedziałem. Słyszałem, że próbuje bawić się w politykę, w te komitety poparcia, ale mimo wszystko przeskok jest duży. Początkowo miałem takie wrażenie, że może trochę za szybko to wszystko się dzieje, ale potem doszedłem do wniosku, że czemu nie, niech bierze byka za rogi. Adam jako zawodnik miał swoje zdanie, ale potrafił rozmawiać, negocjować, nie obrażał się. Potrafił zrobić pół kroku w tył, żeby potem zrobić dwa w przód. Dla polityka to chyba dobre cechy.

Kolbowicz: - To, że jest się wybitnym sportowcem, jeszcze o niczym nie świadczy, tak jak najlepszy rolnik nie musi być dobrym ministrem rolnictwa. Ale myślę, że Adaś sobie poradzi. Bardzo istotne jest też jednak, jakich ludzi będzie miał obok siebie.

Polityczny młyn już miele. Konkurenci Platformy Obywatelskiej, której członkiem Korol - przynajmniej na razie - nie jest, wytykają mu brak doświadczenia, mówią, że jest paprotką, która ma ocieplić wizerunek tracącego poparcie rządu. Zbójeckie prawo opozycji, choć wywoływanie wrażenia, że to minister, którego przed chwilą oderwano od wioseł, nie ma wiele wspólnego z prawdą. Referencje ma niezłe. Wygląda to wręcz tak, jakby czas po skończeniu kariery wykorzystywał na kompleksowe przygotowanie się do tej roli.

Zna problemy sportu wyczynowego, w przypadku zawodnika tego formatu nie może być inaczej. Ostatnio był nawet przewodniczącym komisji zawodniczej przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

Zna problemy sportu akademickiego, bo od ośmiu lat pracował na gdańskiej AWF.

Zna problemy sportu szkolnego, bo był wicedyrektorem Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 6 w Gdańsku.

Zna problemy związków sportowych, bo w Polskim Związku Towarzystw Wioślarskich pracował jako trener koordynator kadry młodzieżowej.

Zna problemy sportu amatorskiego, bo ostatnio sam czynnie udzielał się na tym polu.

- Na pewno dysponuje wielką wiedzą, praktyczną zwłaszcza, którą będzie w stanie wykorzystać na tym stanowisku - uważa Ryszard Stadniuk, prezes PZTW. - Dotychczasowi ministrowie sportu byli zbyt mocno zajęci sprawami politycznymi, a ten resort potrzebuje człowieka, który pochyli się nad rzeczywistymi problemami. Adam jest fachowcem. Brak doświadczenia w polityce to nie problem, można je szybko nabyć.

Współczucie dla BOR-u
- Cała jego kariera pokazuje, że poprzez silną wolę, pracę, można do czegoś dojść, że tym wygrywa się w życiu. Nie tylko w sporcie - zauważa prof. Kazimierz Kochanowicz, szef Korola w Zakładzie Teorii Sportu i Motoryczności Człowieka na AWF.

Szalenie pracowity i zdyscyplinowany. Taki był jako wioślarz. Kiedy kończył karierę, zwierzał się przyjaciołom, że teraz chciałby trochę zwolnić.

- Proponowałem mu, żebyśmy razem pracowali w związku, ale wtedy nie za bardzo się do tego palił. Mówił, że ma dosyć wyjazdów, chce pomieszkać w domu - opowiada Kolbowicz.

Korol nie dał jednak rady zmienić się z jednego z Dominatorów - tak nazywano ich osadę - w domatora. Szybko wkręcił się w inne zajęcia: pracę w kilku miejscach i bieganie. Startuje w maratonach (tą pasją zaraził swoją żonę Dagmarę, również byłą wioślarkę) i zawodach triatlonowych. W domu ma wioślarski ergometr, ale śmieje się, że rzadko z niego korzysta. Woli biegać.

- W zasadzie to cały czas trenuje jak zawodowy sportowiec. Podziwiam go, bo pogodzenie normalnej pracy, której miał dużo, z treningami i startami, to dla mnie rzecz nie do ogarnięcia - podkreśla Kolbowicz.

Uczniowie z gdańskiej szkoły pożegnali swojego wicedyrektora takim wpisem na profilu placówki na Facebooku: "Oj, w tej Warszawie chyba nie będzie miał czasu na bieganie. A jak znajdzie, to współczujemy BORowikom. Pan Minister biega "10" w 35:01, a rekord w maratonie 2h49".

Dokładnie: 2.49,10. Taki czas uzyskał w ubiegłym roku w Berlinie. Jak na 40-letniego amatora, choć pięciokrotnego olimpijczyka, to fenomenalny wynik.

- Taki był zawsze: nigdy na pół gwizdka - charakteryzuje go Wojciechowski.

Koniec z biurokracją

W czasach sportowej kariery najbardziej doskwierała mu rozłąka z rodziną. W domu był gościem, długo wszystko było na głowie małżonki (mają dwoje dzieci: 16-letnią Julię i 11-letniego Szymona). Przez ostatnie lata nadrabiał zaległości, teraz znów sporo się zmienia. Stolica wita. W zasadzie z dnia na dzień musiał zostawić wszystkie sprawy.

- Wpadł do nas na chwilę do zakładu, porozmawialiśmy pół godziny. Był bardzo zaabsorbowany nową rolą, świadomy wyzwania - opowiada prof. Kochanowicz.

Korol wziął z uczelni bezpłatny urlop. Praca doktorska, rzecz jasna o wioślarstwie, musi zaczekać. - Studenci zapewne trochę żałują, że odchodzi, bo to dobry nauczyciel akademicki. Prowadził bardzo ciekawe zajęcia z teorii sportu i młodzieży, z teorii treningu sportowego i z wioślarstwa. Ma osobowość, autorytet. Ale z drugiej strony, muszą mieć satysfakcję, że mieli do czynienia z mistrzem olimpijskim, a teraz nawet ministrem - zauważa profesor. I dodaje ze śmiechem, że biurko na Korola na pewno będzie czekać.

Ile? Do wyborów parlamentarnych zostały cztery miesiące, sam zainteresowany deklaruje optymistycznie, że przychodzi do ministerstwa na dłużej.

- Duża rotacja ministrów sportu na pewno nie jest korzystna, więc życzę mu, aby wytrwał jak najdłużej. On może być bardzo dobrym ministrem - podkreśla Stadniuk. - Czego oczekuję? Że ministerstwo stworzy przepisy, które ułatwią pracę związkom. Dziś jest dużo urzędników, którzy koncentrują się na pracy proceduralnej, a za mało jest pracy merytorycznej. Związki zaangażowane są w sprawozdawczość, wypełnianie formularzy, a my potrzebujemy poważnej dyskusji, co zrobić, by polski sport się rozwijał.

W łodzi był szlakowym, jednym z najlepszym na świecie, czyli tym, który nadaje rytm. Wtedy siedziały za nim trzy osoby, teraz jest ich znacznie więcej. - O polityce gadaliśmy często, a o tym, co jest dobre, a co złe w Ministerstwie Sportu, to wręcz przez cały czas. Poglądy mieliśmy podobne, i dobrze, bo rozbieżności na tym tle mogłyby w osadzie powodować kwasy - śmieje się Kolbowicz (sam jest radnym Szczecina). - Kibicuję mu gorąco, niech mu się uda. Podejrzewam zresztą, że gdyby teraz miał być ministrem tylko przez cztery miesiące, to potem i tak spróbuje zostać w polityce. Może dobrze, to mądry facet.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3