MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Od kilku tygodni Witeradówka śmierdzi

Redakcja
- Smród z naszej rzeczki jest czasem nie do wytrzymania - alarmują mieszkańcy okolic osiedla Pakuska w Olkuszu. Chodzi o nieprzyjemny zapach wydobywający się z Witeradówki, która przepływa przez ten teren. Odór jest pokłosiem dziwnych wycieków. Urzędnicy ustalają, skąd one pochodzą. Jednocześnie uspokajają, że nie powinny one być groźne ani dla środowiska, ani dla człowieka.

Do rzeczki wpływają śmierdzące ścieki FOT. KATARZYNA PONIKOWSKA

OLKUSZ. Tony śmieci w rzeczce. Najgorzej jest w ciepłe dni. Urzędnicy zapewniają, że ustalają, kto za to odpowiada.

- Najgorzej jest w ciepłe dni. Wtedy zapach staje się nie do wytrzymania - podkreśla Michał Lorek, który wraz z dziećmi często chodzi na plac zabaw w pobliżu skrzyżowania ul. Legionów Polskich i Strzelców Olkuskich. - Zaczęło tam śmierdzieć gdzieś w połowie wakacji - dodaje pan Michał.

Mężczyzna wraz z rodziną mieszka na osiedlu Pakuska, a pracuje w firmie w Dąbrowie Górniczej. Co ciekawe, jest z zawodu specjalistą ds. BHP i ochrony środowiska. Tym bardziej to, co zaobserwował, go zaniepokoiło.

- Zauważyłem, że do rzeczki wpływają śmierdzące ścieki. Tworzy się po tym dziwny osad. Dlatego zgłosiłem sprawę do olkuskiego urzędu, z dokładnymi informacjami i wytycznymi - mówi.

- Do tej pory nic się nie zmieniło. Dostałem co prawda odpowiedź, że moje zgłoszenie trafiło do Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie, ale mnie interesuje, kiedy ktoś wreszcie - na serio - zajmie się tematem tego śmierdzącego ścieku- nie kryje irytacji.

Mieszkańcy boją się o zdrowie swoje i swoich rodzin.

- Nasze dzieci bawią się w tym smrodzie, w pobliżu. Kto wie, ile bakterii szkodliwych dla zdrowia jest teraz w tej rzeczce? - pyta Agata Wrona, mieszkanka Olkusza. - Tym bardziej że starsze dzieci czasem bawią się nawet w korycie tego śmierdzącego potoczku.

Pracownicy Urzędu Miasta i Gminy w Olkuszu przyznają, że we wrześniu wpłynęło do Wydziału Ochrony Środowiska i Terenów Rolnych zgłoszenie w tej sprawie. - Przekierowaliśmy sprawę dalej, do zarządcy tego terenu, czyli Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie - wyjaśnia Jarosław Medyński z olkuskiego urzędu. Sprawa trafiła jednocześnie do straży miejskiej. - Ta wspólnie z urzędnikami gminy podjęła już kroki, by ustalić, skąd biorą się śmierdzące ścieki - mówi Medyński. - Byli oni już raz w terenie, a wkrótce będzie jeszcze jedna wizja lokalna.

Sprawą zajął się też ZMiUW. Inspektorzy, którzy byli na miejscu, potwierdzili, że z dzikiego wylotu rzeczywiście wypływa coś śmierdzącego.

- Na razie nie wiadomo, gdzie ten odpływ ma swój początek - mówi Antoni Łach, kierownik inspektoratu rejonowego w Krakowie. - Sprawę skierujemy do sanepidu, ale według naszych ustaleń to nie są duże wypływy i nie powinny zagrażać środowisku.

Sprawa jest jednak tajemnicza. Podobnie jak analogiczna sytuacja, która miała miejsce na tym samym osiedlu. W marcu 2011 roku pisaliśmy o wściekle zielonej cieczy, która płynęła rzeką. Po kilku godzinach okazało się, że Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej z Dąbrowy Górniczej, które ogrzewa olkuskie osiedla, miało awarię.

Zabarwiona na zielono woda, która powinna trafić do kaloryferów, wyciekła i poprzez kanalizację deszczową wpłynęła do Baby. Na szczęście, nie było wtedy zagrożenia skażeniem.

Skąd zanieczyszczenie pochodzi tym razem? - Wkrótce powinniśmy to ustalić - zapewniają urzędnicy.

Katarzyna Ponikowska

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski