Odszedł ojciec Joachim Badeni

Redakcja
Fot. Danuta Węgiel/visavis.pl
Fot. Danuta Węgiel/visavis.pl
Wczoraj nad ranem w krakowskim klasztorze Ojców Dominikanów zmarł ojciec Joachim Badeni, dominikanin, uwielbiany duszpasterz, wielki przyjaciel młodzieży, autor książek, intelektualista, świadek epoki. Żył 98 lat.

Fot. Danuta Węgiel/visavis.pl

Słynął z anielskiej wprost dobroci i ogromnego poczucia humoru. Miał arystokratyczne pochodzenie, ale nie przywiązywał wagi do dóbr doczesnych. Jego przyjaciele zapamiętali, że kiedy przeprowadzał się do nowej celi, westchnął: "Urodziłem się jako hrabia, żyłem jak chłop i będę umierał jak hrabia". - To był wspaniały człowiek, pełny, wielowymiarowy, wierzący w siłę modlitwy i umiejący się tą siłą dzielić z innymi ludźmi - mówi ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca.

Przyjaciele zmarłego wczoraj ojca Joachima mówią, że "był zakochany w Bogu i ludziach". Urodził się jako Kazimierz Stanisław hr. Badeni herbu Bończa, potomek rodu, którego wpływy polityczne i potęga finansowa sprawiły, że Galicję i Lodomerię nazywano niegdyś Republiką Badeńską. W wieku czterech lat stracił ojca. Po powtórnym zamążpójściu matki, zamieszkał w majątku ojczyma - arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga w Żywcu. Tam w 1930 r. zdał maturę.

Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Rok przed wybuchem wojny powziął decyzję o wstąpieniu do zakonu dominikanów. Wojna przekreśliła jednak te plany. Kazimierz Badeni (Joachim to imię zakonne) przedostał się przez Rumunię do Francji i zaciągnął do 3. Kompanii Strzeleckiej, a następnie do Strzelców Podhalańskich. Walczył m.in. pod Narwikiem. Przez pewien czas był sekretarzem misji polskiej w Gibraltarze.

Plany związane z życiem zakonnym zrealizował w 1945 r. Nowicjat odbył u ojców dominikanów w Anglii. W 1947 r. wrócił do Polski. Skończył studia teologiczne. Po święceniach był wychowawcą braci kleryków, a następnie duszpasterzem akademickim w Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie. Współtworzył słynne krakowskie duszpasterstwo akademickie "Beczka". Był jednym z duchowych opiekunów kościelnego Ruchu Odnowy w Duchu Świętym.

Ojciec Badeni nie bał się śmierci. Mawiał, że wiara pozwala mu myśleć o niej ze spokojem. Był bardzo lubiany przez młodzież licealną i akademicką, zwłaszcza bywalców słynnej, dominikańskiej "Beczki". Mówiono, że ma dar kojarzenia par małżeńskich. Po Krakowie krążyło nawet powiedzenie "Tylko Badeni dobrze cię ożeni".

W latach 90. ukazało się kilka książek pod jego dyktando. Poświęcone kobiecie, małżeństwu, śmierci, kapłaństwu i modlitwie cieszyły się ogromnym powodzeniem. Książka "Sekrety mnichów, czyli sprawdzone przepisy na szczęśliwe życie", napisana wspólnie z o. Leonem Knabitem, wyróżniona została Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca w styczniu 2008 r.

GRAŻYNA STARZAK

redakcja@dziennik.krakow.pl

Wspominają zmarłego

Ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, pisarz, publicysta:

- Zanim powiem, jak go zapamiętam, muszę wspomnieć, że wczoraj o 3.13 nad ranem usłyszałem silne pukanie do drzwi, które mnie obudziło. Z początku sądziłem, że to jeden z braci, który czasem chodzi po nocy. Wstałem, otworzyłem drzwi. Nikogo nie było. Później dowiedziałem się, że ojciec Joachim umarł. Pomyślałem wówczas, że pewnie po drodze do Nieba, wstąpił po mnie. Myślał, że we dwójkę będzie nam weselej. To był wspaniały człowiek, pełny, wielowymiarowy, wierzący w siłę modlitwy i umiejący się tą siłą dzielić z innymi ludźmi. Sprawdzianem jego stosunku do Boga było to, że szanował ludzi, kochał ludzi, pomagał ludziom. Na rzeczywistość patrzył poprzez Pana Boga. To było widać w jego książkach, pełnych głębokich przemyśleń, ale i humoru. Nie żałuję, że umarł, bo on by sobie nie życzył, żeby ludzie po nim płakali.

Ojciec Maciej Zięba, teolog i publicysta, były prowincjał zakonu dominikańskiego w Polsce, obecnie dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku:

- Ojca Joachima Badeniego zapamiętam jako kogoś, kto był w piękny sposób niezmienny. Nie zmienił się od momentu, gdy wstępowałem do zakonu, w czasach, gdy byłem prowincjałem i pozostał taki sam w ostatnich latach, kiedy przestałem być prowincjałem. Był człowiekiem o wyrafinowanym poczuciu humoru. Stać go było na autoironię. Nie było w nim żadnej sztuczności. Nigdy nie widziałem, żeby był napuszony. Pochodził z arystokratycznej rodziny, zasłużonej dla Polski, a mimo to był bardzo skromny, ujmujący, prostolinijny, serdeczny. Był wybitnym kaznodzieją i wielkim erudytą. Widać było, że bardzo głęboko doświadczył Bożej obecności. Nadto umiał się tym darem dzielić. Ojciec Joachim Badeni to cała, wielka epoka dominikanów polskich. Przecież był z nami od czasów II wojny światowej! Będzie nam go bardzo brakowało. Na pocieszenie mamy jego książki i pewnie długo będziemy czuć jego duchową obecność.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie