Paweł Zając (Beskid Andrychów): Motto klubu, czyli „duma, tradycja i pasja”, nie jest przypadkowe

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Zaktualizowano 
<strong>Paweł Zając,</strong> wiceprezes Beskidu Andrychów. Mimo młodego wieku, pełen zapału do pracy, podobnie jak pozostali członkowie zarządu.
Paweł Zając, wiceprezes Beskidu Andrychów. Mimo młodego wieku, pełen zapału do pracy, podobnie jak pozostali członkowie zarządu. Fot. Jerzy Zaborski
Rozmowa z 26-letnim PAWŁEM ZAJĄCEM, wiceprezesem Beskidu Andrychów przy okazji jubileuszu 100-lecia klubu. .

- Kiedy trzy lata temu Beskid opuszczał szeregi trzecioligowców, mówiło się, że właśnie na jubileusz będzie ponownie walczył na szczeblu międzywojewódzkim, a teraz walka toczy się w układzie czterech województw, a nie dwóch, jak to było wcześniej.
- Planować można wiele, ale życie pisze swoje scenariusze. Klub od lutego ma nowy zarząd, po rezygnacji z funkcji prezesa przez Marka Wdowika. Na razie działamy bez prezesa, bo mamy takie prawne możliwości. Nie zamierzamy wybierać sternika, bo zazwyczaj to na niego spada cała odpowiedzialność za klub. Teraz działamy wspólnie. Jeśli chodzi o sprawy sportowe, to może aktualna pozycja w czołówce tabeli rozbudza apetyty wśród kibiców na coś więcej, ale powiedzmy sobie szczerze, że w tym sezonie rezerwa Cracovii będzie poza zasięgiem. Skupiamy się na bardziej przyziemnych sprawach.

- Mianowicie?
- Przede wszystkim chcemy uporządkować sprawy organizacyjno-finansowe. W przeszłości na tym polu wiele się działo. Mamy już pierwsze sukcesy. Udało nam się reaktywować drużynę juniorów starszych, która jest w czołówce pierwszej ligi zachodniej Małopolski. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, na koniec roku budżet klubu będzie na małym plusie. Chcemy stworzyć przychylny klimat wokół klubu, aby zawodnicy chętnie do nas przychodzili grać.

- Wiadomo jednak, że na szczeblu wojewódzkim zawodnicy wołają sobie często wysokie stawki, które mocno obciążają kasę klubu.
-To dlatego dyscyplina finansowa jest jednym z naszych priorytetów. Kadrowo w seniorach może i nie jest za bogato. Mieliśmy jeszcze kilka ofert zawodników, z których jednak nie skorzystaliśmy. Właśnie dlatego, żeby nie żyć na kredyt.

- Jest pan jednym z młodszych działaczy sportowych w Małopolsce. Mając 26 lat można przecież śmiało wspierać zespół na boisku.
- Niestety, w mojej przygodzie z piłką zdrowie mi jakoś nie dopisywało. Kontuzje zmusiły mnie do tego, że zawiesiłem buty na przysłowiowym kołku. Pomagam ojcu w prowadzeniu rodzinnej firmy, więc mam pojęcie o finansach. Uznałem, że bardziej będę pomocny klubowi w roli działacza niż miałbym na siłę starać się grać w piłkę. Jednak nie odszedłem całkiem od futbolu. Próbuję sił w boksie (śmiech).

- Życie działacza sportowego nie jest łatwe. Jest pan gotów, żeby się z nim mierzyć?
- Działalność na rzecz klubu nie jest mi obca. Mam już na tym polu swoje doświadczenia. W czasach, kiedy trenerem i działaczem w Beskidzie był Mirosław Kmieć, byłem mocno zaangażowany w sprawy klubu. To były lata, kiedy klub walczył o przetrwanie. Mirosław Kmieć chwytał się różnych sposobów, żeby zdobyć środki dla klubu. Kwestowaliśmy nawet z puszkami na ulicy. To były czasy, które ukształtowały mój charakter. Dzisiaj może aż na tak desperackie kroki ne musimy się decydować, ale przy okazji jubileuszu chciałbym podziękować Mirkowi Kmieciowi, że w najtrudniejszych dla klubu czasach potrafił nas zarazić optymizmem.

- Z pewnością pozostał on w klubie. Przygotowanie imprezy jubileuszowej było nie lada wyzwaniem organizacyjnym.
- Mamy bardzo dobry kontakt z kibicami, co też jest naszym atutem. Bardzo pomogli nam w przygotowaniu obchodów jubileuszowych, nie tylko pod względem oprawy widowiska, ale byli zaangażowani w sprawy porządkowe na obiekcie. No i na każdym meczu są z drużyną, której przyjemnie się gra. W Piaskach Wielkich pierwszy kwadrans był w naszym wykonaniu słaby. Jak już przyjechali kibice i ryknęli z całych sił, zespół od razu zaczął lepiej grać. Ostatecznie wygraliśmy 2:1. Nie przypadkiem na naszym obiekcie wyryte są słowa będące mottem naszego klubu, czyli „duma, tradycja, pasja”.

Andrychów. Beskid na jubileusz 100-lecia zmierzył się z Zagł...

Wideo

Materiał oryginalny: Paweł Zając (Beskid Andrychów): Motto klubu, czyli „duma, tradycja i pasja”, nie jest przypadkowe - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3