PiS chce rządzić w powiecie, ale nie w mieście

Redakcja
ROZMOWA KONTROLOWANA. Z posłem Prawa i Sprawiedliwości MARKIEM ŁATASEM - o zgrzytach w koalicji, wniosku o odwołanie dyrektora szpitala i braku kandydata na burmistrza Myślenic

PiS wychodzi z koalicji w Radzie Powiatu?

- Tak powiedzieć jeszcze nie można. Na razie to nie jest jednoznaczne.

- W takim razie jak interpretować wniosek o odwołanie dyrektora Stycznia, który zamierzacie złożyć w najbliższych dniach. To prawda?

- Tak, złożymy taki wniosek. Choć wiadomo, że decyzja będzie należała do starosty, bo to on jednoosobowo podpisuje umowę z dyrektorem szpitala. Mam jednak nadzieję, że wniosek zostanie poddany pod głosowanie Rady.

- Trudno przypuszczać, żeby starosta zgodził się na odwołanie Adama Stycznia, a to nieuchronnie prowadzi do zgrzytów w koalicji.

- Dotychczas argumentacja naszego największego koalicjanta, czyli Forum Ziemi Myślenickiej i starosty Tomala była taka, że nie ma dowodów na to, iż dyrektor źle prowadzi szpital. Tymczasem składając wniosek o odwołanie Adama Stycznia opieramy się przede wszystkim na opinii Inspekcji Pracy, która przeprowadziła kontrolę w szpitalu i przytacza argumenty, że dyrektor łamie prawo.

- To bardzo konkretnie: dlaczego dyrektor Styczeń powinien odejść?

- Po pierwsze, jak wynika z protokołów Inspekcji Pracy łamie prawa pracownicze i to już od dawna. Chodzi między innymi o przekraczanie czasu pracy. Tłumaczenie, że dyrektor nie ma wpływu na pracowników NZOZ, którzy wygrali przetarg na świadczenie usług jest dla mnie kpiną.

Po drugie, kolejny raz dyrektor przeznacza pieniądze z funduszu socjalnego na inne cele.

To najważniejsze uwagi.

- Złożenie wniosku o odwołanie dyrektora akurat teraz może zostać odebrane jako zagranie typowo wyborcze. Mieliście na to kilka miesięcy. Co więcej, starosta już raz się ugiął, godząc się na nie swój wariant, gdy był wprowadzany program restrukturyzacji. Przed wyborami aż tak bardzo chcecie się odróżnić od koalicjantów?

- Odróżniamy się cały czas... Nasze zdania na temat szpitala zawsze były różne i tak jest nadal. Przez cztery lata twierdziliśmy, że szpital musi zostać w rękach powiatu - czy jako SP ZOZ czy jako spółka prawa handlowego.

- O spółce z ust PiS-u było słychać niewiele...

- Ale jeśli będzie ustawa, to poprzemy takie rozwiązanie. To nie są działania wyborcze. Z wnioskiem o odwołanie dyrektora czekaliśmy, aż pojawią się konkretne argumenty.

Liczyliśmy, że wariant przegłosowany przez radnych będzie wprowadzany z pełnym zaangażowaniem, a wygląda na to, że to tylko pozory działania.

- Uważa Pan, że program restrukturyzacji szpitala jest fikcją?

- Jeśli w audycie czytamy, że jest nadmiar personelu pielęgniarskiego, a jednocześnie dyrektor ogłasza przetarg dla podmiotów zewnętrznych na usługi pielęgniarskie, to nie rozumiem takiego działania.

Natomiast generalnie, mamy świadomość, że po zwycięstwie prezydenta Komorowskiego Platforma będzie forsowała pomysł przekształcenia szpitalu w spółki prawa handlowego. Jesteśmy na to przygotowani i pewnie takie przekształcenie będzie koniecznością. Cały czas sprzeciwiamy się tylko, aby oddać szpital komuś prywatnemu.
- Czyli zgodzicie się na przekształcenie szpitala w spółkę ze 100-procentowym udziałem powiatu?

- Tak, takie rozwiązanie będziemy popierali jeśli będzie nas do tego zmuszała ustawa.

- Jak Pan zdołał przekonać radnych, że jednak warto rezygnować z obecnych przywilejów? Bo trudno, żebyście się teraz zatrzymali w połowie drogi. A przypomnijmy, że Krzysztof Halek jest wicestarostą, Bolesław Pajka - członkiem zarządu.

- Nie chodzi o przekonywanie radnych z PiS-u, choć faktem jest, że byli zgodni co do takiego stanowiska. Większym problemem jest dla mnie to, dlaczego starosta nie poinformował radnych o zawiadomieniu złożonym do prokuratury przez PIP o możliwości popełnienia przestępstwa. Z tego co wiem, prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie.

- Wracam do pytania, co wtedy, jeśli starosta będzie przeciwny. Wyjdziecie z koalicji?

- Zobaczymy. Poczekajmy na decyzję. Na pewno będziemy chcieli mieć własnego starostę po najbliższych wyborach.

- Jaki jest cel Prawa i Sprawiedliwości w najbliższych wyborach samorządowych?

- Chcemy zdobyć zdecydowaną większość mandatów do Rady powiatu. Nie wiem, czy to się uda, natomiast celem jest to, aby mieć wpływ na wybór starosty. Uważam, że listy mamy mocne i ok. 10 mandatów jesteśmy w stanie zdobyć. A wtedy wrócimy do tych spraw, których staroście nie udało się zrobić. M.in. do decyzji o budowie jednego obiektu dla Starostwa na działkach przy ul. Przemysłowej.

W gminie Myślenice startujemy jako komitet wyborczy. W przyszłym tygodniu podejmiemy decyzję, czy popieramy burmistrza Ostrowskiego.

- Dzisiaj PIS ma jednego wójta w powiecie, podobnie zresztą jak PO. Liczy Pan, że to się zmieni?

- Będziemy mieć własnych kandydatów w Tokarni i Raciechowicach. Zastanawiamy się nad poparciem kandydatów w Sułkowicach i Myślenicach. Nad innymi gminami pracujemy.

- Nie jest to trochę dziwne, że w mniejszych miejscowościach macie własnych kandydatów, a w miastach cisza.

- Ale wystawianie swojego kandydata ma sens wtedy, jeśli będzie miał szanse na wygranie wyborów. Na dzisiaj w Myślenicach PiS nie dopracował kandydata, który mógłby pokusić się o zwycięstwo.

- Mieliście na to cztery lata, żeby przygotować grunt...

- Niby tak, ale nasze struktury są młode. Mogę natomiast zapewnić, że w kolejnych wyborach wystawimy kandydata już na 100 proc.

- Jarosław Szlachetka?

- Niekoniecznie. Może Marek Łatas?

-???

- Nie wykluczam tego.

- Co jest stawką ewentualnego poparcia burmistrza Ostrowskiego?

- Ja wiem, czy jest jakaś stawka? Będziemy rozmawiać, co przez następne lata można zrobić w Myślenicach i jaki ma być w tym udział PiS-u?

- Ale żeby był udział, to powinien być wpływ, czyli stanowiska.

- Tu nie chodzi o stanowiska. Tym bardziej, że z tego co słyszałem, gdyby Ostrowski został ponownie wybrany, to nie jest planowana funkcja wiceburmistrza. Choć wielokrotnie mówiłem mu, że takie stanowisko powinno być.
- To kiedy, jeśli nie teraz PiS może postawić warunek: popieramy, ale w zamian za określone działania, np. wiceburmistrza?

- Rozmowy będą jeszcze prowadzone.

- Ale będzie Pan twardo stawiał taki warunek?

- Będziemy rozmawiać. Uważam, że gmina jest za duża, aby mieć jednoosobowe władze. Natomiast nie chcę deklarować, że bez spełnienia tego czy innego warunku całkowicie wstrzymamy się od poparcia.

- Czyli jest Pan za, a nawet przeciw. Nie za bardzo rozumiem, w jaki sposób chce Pan mieć wpływ na lokalną rzeczywistość, popierając kogoś bezwarunkowo?

- Ale tu nie chodzi tylko o wiceburmistrza. Także np. o zadania, które miałyby służyć rozwojowi miasta i które są planowane w najbliższych latach.

- To znaczy jakie?

- Nie chciałbym jeszcze mówić na ten temat przed rozmowami z burmistrzem Ostrowskim. Nie chcę, żeby z gazety dowiedział się o tym, co PiS od niego oczekuje.

- Jak Pan patrzy na zamieszanie w PO, problemy z jednoznacznym stanowiskiem w sprawie wyboru kandydata na burmistrza, to co sobie Pan myśli?

- Dla PiS-u to jest dobre rozwiązanie. Natomiast uważam, że jeśli Platforma będzie chciała na siłę wystawić własnego kandydata, punktów jej to nie przysporzy. Nie ma tam osoby, która mogłaby zdobyć mandat. Poza tym, śmieszne wydaje mi się to, że z jednej strony PO wystawia listę do Rady Miejskiej, natomiast z drugiej część jej członków chce startować z innych komitetów.

Rozmawiał

Remigiusz Półtorak

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie